#bWTOD

Od 183 dni jestem zakochany. Mój przypadek może się wydawać głupi, a nawet żałosny, ale dobija mnie to i muszę w końcu się jakoś wyżalić. Z dnia na dzień jest ze mną coraz gorzej, nigdy wcześniej nie byłem zakochany, z jednej strony daje mi to powód do życia, ale z drugiej jest to dla mnie to strasznie bolesne. Może zacznijmy od początku.
Jestem chłopakiem, mam 17 lat, rok temu zmieniłem szkołę, przez co musiałem powtarzać 1 klasę. Na początku podchodziłem z dużym dystansem do osób w mojej klasie, jednak wszystko się zmieniło, gdy jednego dnia nagle zakochałem się w koleżance z klasy, mimo że wcześniej jej nawet nie lubiłem. Nie potrafię tego wyjaśnić, wydaje się to dziecinne, ale po prostu na nią spojrzałem i to poczułem.

Nie jestem atrakcyjną osobą ani na zewnątrz, ani w środku. Wiem, że jedyne co by mnie uszczęśliwiło, to bycie z nią. Niestety ta wizja jest samolubna. Jedyne czego mogę chcieć dla kogoś, kogo kocham, to aby ta osoba była szczęśliwa.
Z początku postanowiłem, że stanę się lepszą wersją samego siebie, jednocześnie zbliżając się do niej. Jednak wszystko się zmieniło, kiedy nagle to ona zaczęła interesować się mną, ciekawiło mnie to, jednak jestem pewien, że nie była we mnie zakochana. Uznałem, że nie mogę od niej niczego oczekiwać.

W wakacje dużo ze sobą pisaliśmy, trochę lepiej ją poznałem, wiem, czego potrzebuje, wiem, o czym marzy i zamierzam pomóc jej spełnić te marzenia. Nie wiem, czemu to robię, nie oczekuję niczego w zamian, jednak podświadomie chciałbym z nią być i marzę o tym, by stać się najważniejszą osobą w jej życiu, jednak kim niby jestem, żeby tego oczekiwać?

Wiem, że jestem dla niej ważny, problem polega na tym, że nie jestem dla niej tak ważny jak ona dla mnie. Mam mętlik w głowie.
Jesteśmy naprawdę blisko, obiecaliśmy sobie nawet, że nigdy siebie nawzajem nie zostawimy. Ona sama często powtarza „nie pozbędziesz się mnie, nawet na siłę”, cieszy mnie to, ale jednocześnie wiem, że moje uczucia do niej są silniejsze niż jej do mnie.

Jest mała szansa na to, że ona też coś do mnie czuje. Jestem o nią cholernie zazdrosny, ale staram się tego nie okazywać. Ona jest bardzo towarzyską osobą o specyficznym stylu bycia.
Mówiła mi, że zawsze była odtrącana i niechciana, więc postanowiłem, że poznam ją z moimi znajomymi, obawiałem się, że może ona polubić kogoś z nich. W sumie słusznie. Teraz wygląda na to, jakby podkochiwała się w jednym z moich kolegów. Z drugiej strony wygląda to trochę, jakby chciała wzbudzić we mnie zazdrość. Ona często przytula się do swoich kolegów, ja jej jeszcze nigdy nie przytuliłem, spowodowane jest to tym, że wtedy bym się najprawdopodobniej popłakał. Samo trzymanie jej za rękę doprowadza mnie do rozpaczy. Boli mnie widok, jak zbliża się do innych, jednak chcę, żeby była szczęśliwa.

Czemu ja to sobie robię, nie wiem...
Dragomir Odpowiedz

Jesteś pizdusiem. Laska wyznała ci że jej się podobasz, a ty będziesz płakał bo kochasz ją najbardziej na swiecie i na pewno nikt inny nie potrafi aż tak kochać jak ty. No błagam... Rozumiem jakby miała cię gdzieś, ale ona pozwala ci się trzymać za rękę (uwierz, to bardziej intymny gest budujący więź niż może się wydawać) a ty marudzisz, że na pewno cię nie kocha. Poznała się z twoimi kolegami (jeśli wiedzą, że spalisz do niej cholewki a jednak się z nią przytulają i to przy tobie, to współczuję takich kolegów), spędza z tobą czas, zwierza ci się i mówi że cię nie zostawi. Nie umiesz tych kilku puzzli połączyć w jedną całość?

NiebieskiJezozwierz

100% racji. Bycie młodym nie tłumaczy charakteru "pizdusia" jak to ujął Dragomir. Albo się ogarniesz i zaczniesz zachowywać nie jak pizduś, albo każda laska Cię będzie friendzonowała. Nie mówię o tym, że masz nagle stać się zupełnie kimś innym, ale zacznij od tego, że powiesz tej dziewczynie wprost co do Niej czujesz. Przestań być niepoprawnym romantykiem, który woli wykreślać sobie dni w kalendarzu od momentu znalezienia "wielkiej miłości" zamiast porozmawiać z dziewczyną o tym, że Ci się podoba.

Adiministrator Odpowiedz

Skończysz 15 lat, to Ci przejdzie

wyzwolonaa Odpowiedz

I potem faceci narzekają, że my niby nie dajemy sygnałów. Znałam kiedyś takiego gościa, dobrze że w porę sobie odpuściłam

szarymysz

Ja akurat narzekam, że "dajecie sygnały" zamiast powiedzieć wprost. Nigdy nie lubiłem zagadek w rodzaju "Co autor miał na myśli?"

wyzwolonaa

Tylko że to mężczyzna powinien zrobić pierwszy krok, te sygnały są tylko pomocnicze

Dragomir

Bolec, ty taki wyzwolony a facet ma robić pierwszy krok? Silna i niezależna kobieta, jako feministka, powinna sama zadbać o swoją zdobycz i powiedzieć wprost.

upadlygzyms

@Dragomir
Właśnie tak. Moja żona tak zrobiła, darując sobie jakiekolwiek sygnały.

Dragomir

A wcale nie jest taką feministką zapewne ani aż tak wyzwolona jak nasz bolec też nie jest (bo nikt nie jest aż tak bardzo wyzwolony).

Da się? Jak widać się da.

upadlygzyms

Aby mogła być wyzwolona, musiałaby być wcześniej zniewolona. Jako feministka w trzecim pokoleniu nigdy takową nie była, więc nie da rady.
Jej babcia była z kolei podwójnie wyzwolona. Jako młoda dziewuszka zresztą. Najpierw przez Anglików z obozu pracy przymusowej, a następnie samodzielnie z pełnego przemocy małżeństwa z alkoholikiem.
No to wyobraź sobie co mogła dać swojej córce na drogę życia. A ona swojej córce.
I nie mieszaj do tego tego trolla powyżej.

wyzwolonaa

@dragomir kultura osobista wymaga od mężczyzny, żeby zainicjował pierwsze spotkanie. To jest jedna z nielicznych tradycji wartych zachowania @upadlygzyms to był wyłącznie wybór twojej żony i żadna inna kobieta nie musi się dostosowywać

Dragomir

Wybacz że porównałem Twoją Żonę do tego trolla, nie miałem na myśli nic złego i na pewno nie chciałem jej obrazić. Przepraszam za to niefortunne, paskudne zestawienie w jednym zdaniu z bolcem.

upadlygzyms

No rence biorom i opadajom niczym powieki kierowcy autobusu na tysięcznym kilometrze.
Cały sens bycia silnym i niezależnym polega na podejmowaniu własnych decyzji a nie robieniu czegoś bo jest to oczekiwane przez innych.
To naprawdę tak trudne do zrozumienia?

wyzwolonaa

No właśnie i ja podejmuję decyzję, że chce poczekać na pierwszy krok faceta. Twoja żona wybrała inaczej. Na tym polega wolność

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Dodaj anonimowe wyznanie