#bQe1s

Druga klasa gimnazjum. Religii uczył nas dosyć młody ksiądz, który często z nami żartował, puszczał nam jakieś śmieszne filmy itd. Pewnego czerwcowego dnia ciężko było wysiedzieć w klasie. Niedługo wakacje, upał niemiłosierny. Ktoś podsunął pomysł, żeby pójść na lody. Ksiądz się zgodził, powiedział nawet, że zasponsoruje, bo większość klasy nie miała pieniędzy. I tak oto dwadzieścia rozbrykanych małolatów na czele z księdzem udało się co pobliskiego sklepu.

Nie powiem, ludzie się gapili. Aby nie robić tłumu, ksiądz sam wszedł do środka, my zostaliśmy na zewnątrz. Ja tymczasem zaczęłam śmieszkować z koleżankami, że wyglądamy jak dzieci księdza. Moje stwierdzenie usłyszał kolega z klasy. Wymyśliliśmy, że wejdzie on do sklepu i zrobi księdzu kawał. Tak też się stało.

Jasiek - imię zmienione - wparował do środka, podszedł do kasy, gdzie ksiądz już płacił za lody i powiedział: "Tato, a dla wszystkich na pewno starczy?". Ksiądz zażenowany, kasjerka uśmiecha się pod nosem. Wchodzi Wojtek. Staje obok księdza i konspiracyjnych szeptem mówi: "Tato, wszyscy czekamy!". Ksiądz szybko zapłacił za zakupy i wyszedł, pozostawiając obsługę sklepu w lepszym humorze. Rozdając nam lody powiedział tylko: Następnym razem mówcie chociaż "wujku".
Ciensiebie Odpowiedz

Jasiek i Wojtek nawet nie przypuszczali, ze to byla ukryta prawda.

Tiszert Odpowiedz

Wyluzowany ksiądz i fajne żarciki :D już dawno przy zadnym wyznaniu się nie uśmiechnęłam, autor to zmienił :)

chlef123 Odpowiedz

boki zrywać

Dodaj anonimowe wyznanie