#bQe1s
Nie powiem, ludzie się gapili. Aby nie robić tłumu, ksiądz sam wszedł do środka, my zostaliśmy na zewnątrz. Ja tymczasem zaczęłam śmieszkować z koleżankami, że wyglądamy jak dzieci księdza. Moje stwierdzenie usłyszał kolega z klasy. Wymyśliliśmy, że wejdzie on do sklepu i zrobi księdzu kawał. Tak też się stało.
Jasiek - imię zmienione - wparował do środka, podszedł do kasy, gdzie ksiądz już płacił za lody i powiedział: "Tato, a dla wszystkich na pewno starczy?". Ksiądz zażenowany, kasjerka uśmiecha się pod nosem. Wchodzi Wojtek. Staje obok księdza i konspiracyjnych szeptem mówi: "Tato, wszyscy czekamy!". Ksiądz szybko zapłacił za zakupy i wyszedł, pozostawiając obsługę sklepu w lepszym humorze. Rozdając nam lody powiedział tylko: Następnym razem mówcie chociaż "wujku".
Jasiek i Wojtek nawet nie przypuszczali, ze to byla ukryta prawda.
Wyluzowany ksiądz i fajne żarciki :D już dawno przy zadnym wyznaniu się nie uśmiechnęłam, autor to zmienił :)
boki zrywać