#bJUhe
Odkąd pamiętam był agresywnym alkoholikiem. Zawsze gdy spożył choć odrobinkę alkoholu nie dawał nikomu spokoju. Najczęściej dręczył wszystkich w nocy. Po wytrzeźwieniu przeprasza i składa jakieś gówno warte obietnice. Do tego nie chce się leczyć. Gdy wyobrażam sobie jego śmierć to bardzo wczuwam się w rolę. Jestem jakby zagubiona. Częściowo ciesze się, że wreszcie nie będę musiała bać się spać we własnym domu, ale w przeważającej ilości czuję rozpacz i pustkę. Kocham człowieka, którym jest gdy nie pije, ale nienawidzę tego, którym się staje po wypiciu najmniejszej ilości alkoholu.
Szczerze nie wiem co mam ze sobą zrobić. Jestem zagubiona i boję się poprosić kogokolwiek o pomoc. Mam wrażenie, że nikomu nie mogę ufać do tego stopnia. Boję się. Dlatego piszę to anonimowo tutaj.
Dziękuje za uwagę.
Pozdrawiam was serdecznie.
Ja sobie kiedyś wyobrażałem śmierć łukasza bo jak jeździliśmy na rolkach to wjechał przede mnie i mnie opierdział.
a to ukasz sxsczeze ci poeum rze njr warot pszszejmowafz se tksim cholyajem
Nie wiem w jakim jesteś wieku więc ciężko stwierdzić z kim mogła byś pogadać. Koleżanki odpadają, mama odpada, wujostwo też, zostaje jakiś psycholog... ale ciężko się przełamać żeby się otworzyć :/ spróbuj zadzwonić na jakiś numer zaufania. NUMER ZAUFANIA DLA DZIECI I MŁODZIEZY 116 111. NIEBIESKA LINIA 800-12-00-02.
Nie chce jej demotywować ale osoby tam pracujące to śmiech na sali naprawdę
@ Wolfdzban: To chyba najbardziej przerazajacy komentarz jaki tu czytalem.
No przykro mi ale tak wyglądają realia numeru "zaufania"
Moja koleżanka poszła do Ośrodka Pomocy Społecznej i zgłosiła, że jej ojciec jest alkoholikiem stanowiącym zagrożenie dla siebie i otoczenia. Nie wiem dokładnie jakie procedury musiała przejść, ale udało jej się wywalczyć przymusowy odwyk dla taty.
Pewnie sprawa trafiła dalej do ośrodka leczenia uzależnień. Leczenie w Polsce jest dobrowolne, więc mógł odmówić leczenia. Jednak jak się alkoholik nie stawi na badania, wtedy jest doprowadzany przez policję. Wtedy ośrodek/policja na wniosek rodziny (o ile się nie mylę, jeśli tak to proszę mnie poprawić) kieruje sprawę do sądu. Alkoholik przechodzi ponowne badania i sąd może wydać wyrok o przymusowym leczeniu alkoholika (okres leczenia nie może być dłuższy niż dwa lata). I z tego co rozumiem, wówczas taka osoba staje się częściowo ubezwłasnowolniona.
Jako dziecko sobie wyobrazalam. Dzis zaluje, ze nie zdechl przed moja 18, przynajmniej hajs z renty by byl. Wyrzutow sumienia nie mam.
Wiem co czujesz, taki ojciec to tylko obciążenie i nic więcej.
Jeśli on sam nic z tym nie zrobi, to niestety piekło będzie trwało. Przykro mi.
Myślę, że nie powinnaś sobie tego wyrzucać, w końcu to zostało tylko na poziomie myśli, a niedziwne jest, że je masz, skoro ojciec w czynach, nie myślach wyrządził Ci o wiele poważniejszą krzywdę na przestrzeni lat. Ta krzywda jest realna i to normalne, że masz negatywne uczucia i myśli, zwłaszcza, jak nie masz z kim pogadać. Ale mimo lęku trzeba poprosić o pomoc, nieważne jak trudne to jest - bo inaczej może w pewnym momencie być za późno. Jeśli nic nie zrobisz, nic się nie zmieni, i żaden lęk nie jest tego warty.
Adiuk, pomoc Tacie??? A jak Ty sobie ta pomoc wyobrazasz?? Przepraszam Cie, Adiuk, masz racje! Pomoc tacie to jedyne rozwiazanie. Skierowanie na leczenie. Alkoholicy zaprzeczaja, ze istnieje problem- zawsze. Tak dziala mechanizm od nich niezalezny i teraz tylko bjUhe moze mu pomoc, bo widzi, ze dzieje sie zle.
I prosze Cie- nie boj sie. Walcz, bo walczysz o siebie.
Nie, to bardzo normalne, to co czujesz. ZapalenieUcha podaje najlepsze rozwiazanie. Zrob cos z tym jak najszybciej, to, co teraz sie dzieje zostawi Ci slad na na million terapii potem, jesli nie zawalczysz juz, teraz. Odwagi I wytrwalosci, jestes tego warta!