#bJEV1

Zastanawiam się, dlaczego w życiu jest tak, że wyrachowane, zimne, cwane baby mają fajnych mężów, którzy latają za nimi jakby były ósmym cudem świata, a te prawdziwe, normalne, ciepłe kobiety mają za mężów nieudaczników.

Kilka przykładów z życia. Koleżanka ze studiów, zainteresowana bardziej tym jak się ustawić w życiu niż tym, jaką osobą być dla innych, poznała fajnego faceta. Mężczyzna na poziomie, z kasą, z poczuciem humoru, inteligentny. Zrobiła go jak chciała, ożenił się z nią. Jak już się ustawiła, zaczęła mieć coraz większe wymagania różnego rodzaju, zaczęła nim poniewierać. Im bardziej traktowała go jak wycieraczkę, tym bardziej za nią latał. Mają pomoc domową, bo ona nie sprząta, nie gotuje, zainteresowań nie ma, pracy też już szuka zbyt długi czas, bo nie ma dla niej odpowiedniego zajęcia. I trwa to do tej pory, więc widocznie relacja im odpowiada.

Podobnie jest u mojej teściowej. Męża ma pod kapciem do tego stopnia, że ten nie jest w stanie podjąć najmniejszej decyzji bez niej, nawet dotyczącej kupna pieczywa, nie wspominając o poważnych sprawach. Pantofel pierwsza klasa. W towarzystwie zawsze wychwala żonę i jej dokonania kulinarne (ona w ogóle nie gotuje), jak również inne wyimaginowane zalety.

Podobnych przykładów mam jeszcze kilka z otoczenia. Facet fajny, miły i przystojny z dobrą pracą versus jego antypatyczna wyniosła kobieta, wampir z wymaganiami, bez wyższych uczuć, nastawiona na branie, nie ma mowy o kiwnięciu palcem w domu. Urodę pomijam, to kwestia gustu, bardziej chodzi o sposób bycia w związku. A raczej NIE bycia partnerką, żoną, przyjaciółką. Bez serca.

O co chodzi w tym, bo po prostu nie rozumiem. Czy w tym świecie jest miejsce dla kobiet prawdziwych, z krwi i kości, współczesnych westalek? Ciepłych i po prostu dobrych? Dbających o dom, potrafiących sprzątać, gotować, łączyć to z pracą i opieką nad dziećmi i własnym rozwojem? Czy to już nie jest dziś wartością?
KajKoLukx Odpowiedz

Czasem jest tak, że mili i ciepli ludzie (niezależnie od płci), już na wstępie starają się dogadzać i nie wymagać za dużo, a to przyciąga pasożyty. Z drugiej strony, osoby egoistyczne myślą o sobie i o tym jak się przedstawić z jak najlepszej strony, mają czas na dbanie o siebie i doświadczanie ciekawych rzeczy, czym później mogą imponować, to
często są osoby zdolne zafascynować sobą otoczenie.
No i niektórzy pozornie normalni ludzie, mają po prostu słabość do toksyków, bo związki z nimi postrzegają jako ciekawsze i pełne emocji, nad takimi nie należy się litować.

Frog

"Czasem jest tak, że mili i ciepli ludzie (niezależnie od płci), już na wstępie starają się dogadzać i nie wymagać za dużo, a to przyciąga pasożyty."

Jest to bardzo trafne i cenne spostrzeżenie.
Pozwolisz, że będę je podawać dalej, jako swoistą przestrogę (mam sporo miłych i ciepłych znajomych).

karlitoska

Podobno mężczyźni kochają zołzy, bo im imponuje, że muszą się starać, żeby zdobyć aprobatę. Miłe dziewczyny dają wszystko na tacy, więc facet tego nie docenia lub wręcz załącza mu się alert, że skoro nie musi się starać, wszystko dostaje to wybrał kobietę "poniżej" swoich oczekiwań. Sądzę, że zdrowy związek opiera się przede wszystkim na partnerstwie i nie ma co być ani za miłym, bo damy sobie wejść na głowę, ale zbyt duża zołzowatość też prowadzi do frustracji partnera, który w końcu może przejrzeć na oczy.

Ckawka

Mój facet odpowiedział, czemu wybiera się zołzy: bo są fajne, są pociągające, są trudne. Są wyzwaniem. Są niedostępne. Potrafią wziąć sprawy w swoje ręce. Bo mają swoje zdanie i je wyrażają. Potrafią się postawić i to argumentować. To pociąga!

NekoGirl Odpowiedz

Dziala to tez w druga strone. Czesto orzyciagam facetow ktorzy nie maja zainteresowan ani ambicji, czasem bardzo milych, ale ‘no to mi pokazesz jak to czy tamto robisz’, nie wazne ze np nie ma pojecia jak grac w moje ulubione gry ‘wszystkiego mnie nauczysz’ no sorry ale nie. Spedzilam czas na siedzeniu w moich zainteresowaniach i nie mam energii zeby ja inwestowac w kogos, zwlaszcza ze w wielu przypadkach jego to nawet nie interesuje tylko chce sie do mnie dobrac. Albo ‘popularny’ koles ze szkoly probowal sie dokoptowac do mojego projektu bo myslal ze odwale cala robote a on zgarnie ocene. Po pierwsze nie toleruje pasozytnictwa, po drugie troche sie przejechal bo wole nerdow z ciekawym wnetrzem niz pustych lalusiow co dobrze kopia pileczke do brameczki

PeggyBrown2022 Odpowiedz

Mam bardzo podobne obserwacje i opinię. To nie jest sprawiedliwe, tak jak życie, ogólnie rzecz biorąc. Widocznie tak to musi być, że uległa osoba przyciąga dominującą, a ta druga to wykorzystuje. Czasem jedna strona żywi też dużo silniejsze uczucia niż jej partner/ partnerka. W jednej książce było coś w stylu : "Kochał ją zbyt mocno, a więc kochał ją źle". Łatwo wpaść w pułapkę toksycznego związku, na przykład wtedy, gdy staramy się za bardzo i dajemy z siebie zbyt wiele. Ostatnio myślę, że może w relacjach wartość wkładu wynosi 100% i jeśli ktoś da z siebie 80%, to drugiej osobie pozostanie 20 i da z siebie tyle albo mniej. Czasem szanuje się osoby, na których uśmiech czy komplement trzeba zasłużyć albo których trzeba się bać, gdy coś źle zrobimy. Osoby miłe, dobre i ugodowe takie nie są. Niektórzy szukają mocnych wrażeń i ciągnie ich do osób nieprzewidywalnych i nie za fajnych. Oczywiście, nie popieram tego.

Czaroit Odpowiedz

Parafrazując zakompleksionych kolesi: bo suka kocha najbardziej...

A poważnie, to tak, faktycznie tak bywa. Oczywiście, rzecz nie w tym, że kobieta nie sprząta i nie gotuje. Sprzątanie i gotowanie ma wiele wspólnego z byciem gosposią, a niewiele z wartością kobiety jako partnerki. Nie każdy facet potrzebuje gosposi i partnerki w jednym.

Ale rzeczywiście, widziałam związki, gdzie on wspaniały nad wyraz, a ona pusta, próżna, chciwa jędza o zimnym sercu. To samo w drugą stronę. Ona ciepła, serdeczna, delikatna i dobra, a on bydlak i pijaczyna. Dlaczego tak jest? Bo ludzie odtwarzają wzorce rodowe. Tata pił i bił, mama była cicha i potulna? To dobra dziewczyna poszuka sobie pijanego awanturnika, bo ma wewnętrzny przymus ciągłego doświadczania emocji z dzieciństwa, głównie strachu. Bo dla niej życie z mężczyzną oznacza życie w ciągłym strachu.

Tak samo, gdy matka była zimna, wyrachowana, wymagająca, zawsze odległa emocjonalnie, to syn poszuka sobie wrednej suki, by w nieskończoność zasługiwać na jej miłość. Dlatego będzie coraz bardziej wokół niej skakał i na rękach nosił. A tak naprawdę w swojej relacji partnerskie wciąż próbuje zasłużyć na miłość matki. I nigdy mu się to nie uda, bo ten głód miłości, to głód małego, nieszczęśliwego dziecka w nim. I żadna partnerka, nawet ciepła i kochająca, go nie zaspokoi. Ten głód trzeba nakarmić samemu w czasie terapii.

bastard Odpowiedz

Potwierdzam obserwacje i nie znam odpowiedzi.

hyde989 Odpowiedz

"Dbających o dom, potrafiących sprzątać, gotować, łączyć to z pracą i opieką nad dziećmi i własnym rozwojem" nooo... jeśli kobieta ma to wszystko robić sama to nie dziwne, że facet ją traktuje jak domową służbę skoro ona sama się w takim położeniu stawia. Jeżeli wchodzisz komuś do d..., wyręczasz go we wszystkim to nie bedzie Cię szanował, jeśli znasz swoją wartość, nie dajesz się wykorzystywać i umiesz stawiać granice to druga osoba będzie w Ciebie wpatrzona jak w obrazek. Życie się nie kręci tylko wokół gotowania i sprzątania.

Melanelia Odpowiedz

Moja mama jest przecudowną kobietą, z sercem na dłoni a ojciec wyżywa się ba niej przez 34 lata.

NekoGirl

Czemu go nie kopnie w dupe albo mu nie odda w jakis sposob?

Cieszynka Odpowiedz

Przykład z mojego życia. Mój mąż był wspaniały, wszystko dla mnie robił, wielbił, wyręczał, nosił na rękach i całkowicie mi ulegał. Był tak miły, aż czasem niedobrze się robiło.
Najpierw geneza: moja teściowa jest księżniczką, w jej domu teść oraz jej syn jej usługują, są na każde jej skinienie, tylko ona ma prawo głosu w domu.
Na początku oczywiście podobał mi się ten romantyzm, potem zaczął mi wychodzić bokami i chciałam zerwać. Jednak po rozmowie, stwierdził że spróbuje się zmienić. Rzeczywiście po15 latach razem odzyskał charakter. Nadal ma problem z asertywnością i stawianiem granic, wtedy go trochę poszturcham i nawet czasem do jakiejś kłótni dochodzi .
A anonimowo, to strasznie kusi mnie, żeby być jak teściowa. Męża i syna pod pantofel i królować...

Corazwiecejpustki

Nie radze poddawac sie tej pokusie. Po przejsciu na ciemna strone mocy okazac sie moze, ze cisnac w ten sposob, wycisniesz z meza cala radosc z wielbienia, wyreczania, noszenia na rekach czy slodkiej uleglosci. W pewnym momencie, moze zadac sobie pytanie: Co ja tutaj do cholery robie? No a konsekwencje tego moga byc bardzo rozne. Raczej zadna z nich podobac ci sie nie bedzie. Niektore nawet bardzo.

Jestjakjest Odpowiedz

Ale bzdury. Różnie bywa a i czyjeś ideały to nie własne ideały (na szczęście), a najgorsze to takie obserwatorki z nosem w czyimś życiu.

IamMad Odpowiedz

Byłem kiedyś w toksycznym związku. Trwało to dwa lata. Na szczęście wyleczyłem się z tego i moja samoocena wzrosła. Teraz mam kochającą żonę. Taką Westalkę jak wspomniała autorka.

A dlaczego takie związki się zdążają? Odpowiedź bardzo prosta. Człowiek boi się samotności. Do tego niska samoocena i brak pewności siebie powoduje myślenie typu: "poderwałem księżniczkę, nigdy lepszej nie znajdę. Może w ogóle żadnej innej nie znajdę". W ten sposób człowiek żyje w takiej relacji i powoli się do niej przyzwyczaja.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie