#bIvhX
Niestety, ale jest ktoś, kto sprawia, że staję się na chwilę demonem. Wystarczy tylko wspomnienie o tej osobie, a ja tracę nad sobą kontrolę. Wówczas nie poznaję siebie, ale inaczej nie potrafię. Syn siostry mojego ojca. Niegdyś chłopak z pasjami, dzisiaj dorosły menel, jakiego większość spotyka w parku, na dworcu, pod sklepem. Gdy był dzieckiem, jego rodzice woleli flaszkę i hazard. Dzięki mojemu ojcu zwiedził świat i miał się w co ubrać. Nigdy nie było nawet słowa „dziękuję”, za to kolejne roszczenia siostrzyczki mojego ojca. I kiedy jego rodzice coraz częściej oddawali się niszczącym uciechom, on coraz częściej spędzał czas między blokami. Szybko pojawiło się złe towarzystwo i chęć zaimponowania. Potem pierwsza kreska, następnie inne używki. Wtedy był jeszcze do odratowania. Moi rodzice od razu interweniowali, ale spotkali się tylko z wyzwiskami ze strony jego rodziców. Dosłownie usłyszeli, że mają nie wpychać nosa w nie swoje sprawy. Wraz z dziadkami jednak postanowili o chłopaka zawalczyć mimo wszystko. Znaleźli mu najlepsze ośrodki odwykowe, do których osobiście zawozili. Nie wyniósł żadnych lekcji z terapii, a rozwijająca się u niego osobowość dyssocjalna tylko pogarszała sytuację. Aby zdobyć dragi, okradał dziadków i mojego ojca. Potem zaczęły się większe kradzieże i wiadome konsekwencje.
Obecnie jego rodzice się go wyrzekli i wyjechali, a on sam terroryzuje psychicznie i fizycznie od lat moją rodzinę oraz robi piekło swoim synom. To człowiek bez żadnych hamulców, wyzbyty wszelkich uczuć. Niebieska karta w niczym nie pomaga. Kiedyś próbowałem być dla niego dobry, ale kilka lat temu coś we mnie pękło. Wówczas, gdy krzycząc w amoku do mojego ojca, życzył moim rodzicom i mi śmierci. A potem napisał to samo w liście. Od tamtego dnia nie mam kuzyna. Muszę jednak patrzeć, jak wyniszcza i poniża moich najbliższych. I nic nie mogę z tym zrobić. Mam związane ręce, ponieważ nikt nie potwierdzi moich zeznań o przemoc, a mnie osobiście nie tyka, więc z założenia nie jestem ofiarą. Za to jestem tym bezdusznym, który nie potrafi wybaczać. Wybaczałem wiele razy, ale już nie umiem. Czuję tylko lęk i obrzydzenie do niego. I może jestem bezduszny, ale są sytuacje, w których już nie można pomóc, gdy ktoś tej pomocy nie chce. Czasem człowiek musi sam odbić się od dna. I albo coś zrozumie i sobie pomoże, albo nie. I tak jest mi bardzo przykro.
Postąpiłeś bardzo dobrze, jeśli masz mieć żal do siebie, to tylko za to, że tak późno sie go pozbyłeś.