#bHtBO

Im starsza jestem, tym bardziej pojmuję jak dziwnie żyje się w Polsce.

Oboje z partnerem mamy wyższe wykształcenie, ja jedynie magisterskie z fizjoterapii i to zaledwie od pół roku, on jest doktorem fizyki od kilku miesięcy. Ja byłam jedną z lepszych na roku, a on obronił się z wyróżnieniem, na koncie ma jeden grant i ponad 20 publikacji naukowych. Nie piszę tego po to by się chwalić ale by zobrazować Wam kochani, jak to czasami okrutnie się dzieje. Ja mam umowę zlecenie, co prawda w super klinice, ale nie za ogromne pieniądze. Wypłata może 200, czasami 400 zł większa niż najniższa krajowa. Partnerowi skończył się grant, a jego wypłata na uczelni to 3600 zł brutto. Za 10 lat nauki, za osiągnięcia w tej dziedzinie. 3600 brutto, macie pojęcie?

Człowiek całe życie tyrał, uczył się, w trakcie pracował dorywczo (nasi rodzice pomagali nam tylko w pierwszych latach nauki, głównie do końca licencjatu), i tak na prawdę nie mamy nic. Od pół roku zastanawiamy się czy wydać nasze zaskórniaczki na wesele, bo w sumie trochę szkoda. O własnym mieszkaniu to na długo możemy zapomnieć. Dzieci obydwoje chcielibyśmy mieć, ale gdzie je wychowamy? W naszym mikromieszkanku w centrum?

Jedyna opcja to tak naprawdę zachód Europy, ale przecież tu mieszka rodzina, przyjaciele... ciężko to wszystko porzucić w pogoni za pieniądzem. No i kocham ten kraj, wbrew wszystkiemu. Czasami po prostu dopada mnie bezsilność, bo osoby, którym się po prostu nie chciało, mają więcej niż my. Czuję taką wewnętrzną niesprawiedliwość, zwłaszcza że przykłady nieróbstwa mogę z powodzeniem znaleźć wśród własnej rodziny. Dla takiej mojej kuzynki (4 dzieci, ona nawet gimnazjum nie skończyła, a mąż na produkcji pracuje) coroczne wakacje na Krecie w wersji all inclusive to nie problem. My mieliśmy dylemat, żeby uszczuplić nasze oszczędności na mieszkanie, by na 5 dni pojechać na Mazury trochę odpocząć.

Może to wynika z naszego skąpstwa, ale przecież nikt nic nam nie da. Jak sami nie odłożymy, to całe życie na wynajętym będziemy mieszkać. A mowa tu o kwotach powyżej 400 tysięcy (takie ceny mieszkań u nas w mieście). Kosmiczne pieniądze dla zwykłych, prostych ludzi.

Wiem, że nie ja pierwsza ani nie ostatnia borykam się z takim problemem. Ciągle jednak myślę, że te 400 km bardziej na Zachód i obydwoje mielibyśmy dwa razy większą pensję. W Chinach na przykład, każdemu profesorowi przysługują co bodajże 6 lat ogromne pieniądze na dom. Ciężko to sobie w ogóle porównać do naszych realiów. Więc chyba przyjdzie nam wyjechać, choć serce pęka. To nie my, młodzi, zdolni i ambitni zbudujemy ten kraj, tylko ci, którzy nieróbstwem i nieporadnością życiową zasłużyli na to, by ich lepiej traktować. Nie chcę nawet myśleć, czym będzie Polska za kilka lat. A to taki piękny kraj, z długą tradycją, bogatą historią i walecznymi ludźmi.
rutabo Odpowiedz

Bawi mnie to ze ktoś kto uwaza iż skończył wyższe studia to z automatu powinien zarabiac wyższe pieniądze. Niestety ludzi z wyzszym wykształceniem jest aż za duzo, brakuje natomiast kierowców, którzy potrafia zarobic około 10 tyś na łapę. I to nie tylko Polska specyfika. W Bawari kierowca zarabia wiecej niz Profesor i ta róznica bedzie sie pogłebiać. W sumie mnie to nie dziwi, wyższe studia to inwestycja w wygodniejsza prace i jezeli nie jestes wybitny to licz sie z mniejszymi zarobkami.

Qehayoii

Bo na logike tak powinno byc. Jakby niebylo ci ludzie odbebniaja 5-6 lat "bezplatnego stazu" (bo nauka to de facto praca) zeby panstwo mialo pracownikow z kompetencjami ktorych potrzebuje zeby funkcjonowac, gdzie placa teoretycznie powinna dozyc do wyrownania tych zaleglosci, inna sprawa jest czy tak sie dzieje.
Brak planowania i cala masa patologie systemu edukacji to niestety polska rzeczywistosc...

"W Bawari kierowca zarabia wiecej niz Profesor i ta róznica bedzie sie pogłebiać."
Duza generalizacja (bo w koncu o jakiego "profesora" chodzi czy jakiego "kierowce"), ale nie trzeba byc geniuszem zeby zauwazyc, ze o ile nie wchodza w gre inne kwestie (nadmiar profesorow, profesor czego? brak sciezki kariery dla kierowcow ze wzgledu na automaty, itp. etc.) to generalnie taka sytuacja skutkuje uwstecznieniem cywilizacyjnym panstwa. Na ile sposobow, poza cena, mozesz konkurowac z sasiednim panstwem jesli twoja populacja sklada sie z kierowcow?

rutabo

@Qehayoii O tym decyduje rynek. Profesorów zwłaszcza nauk humanistycznych zwłaszcza "nowych" kierunków jest za duzo. Zajmuja sie wymyslonymi sprawami i problemami, które praktycznie nic nie wnosza do społeczeństwa. Kierowca wykonuje natomiast konkretna prace, nie dowiezie paliwa na stacje, nie pojedziesz do pracy, i tak poleci dalej.

Zakłucenie łancucha dostaw ma o wiele wieksze konsekwencje niz np to czy dowiemy się ile jest płci czy to co poeta mial na mysli. wystarczy popatrzeć co dzieje sie w GB gdzie zabrakło ludzi nie tylko w transporcie ale i przy wyładunku kontenerów. państwo ma powazne problemy i to tworzy zapaść.

Dragomir

Tak się kształtuje rynek pracownika. Gospodarka nie zna pojęcia próżni. Odciaraszą się jeszcze, tylko niechby pogonili lewaków od koryta (tak jak na całym świecie powinno się zrobić).

Qehayoii

@Dragomir
Ludzka cywilizacja istnieje poniewaz czlowiek mysli perspektywicznie, dazenie do maksymalnej korzysci w najkrotszym czasie charakteryzuje zwierzeta.

Do czego zmierzam: kierowanie sie tylko i wylacznie krotkoterminowymi ekonomicznymi incentywami jest skrajna glopota i nigdy nie powinno byc podstawa decyzyjna, co najwyzej srodkiem dodatkowym sluzacym poprawie efektywnosci.
Inwestycje sa potrzebne, planowanie jest potrzebne, jesli przerobimy *wszystkie* swinie na bekon jesli tylko zacznie on drozec, moze i zarobimy na tym krocie ale to bedzie ostatni bekon w histori...

Dragomir

Czyli wyzysk w januszexach jest lepszy? To ja już wolę krótką korzyść niż niekończące się zdzieranie ze mnie kasy.

Mamadwoch Odpowiedz

Nie podoba mi się sposób w jaki wypowiadasz się o ludziach z "gorszym wykształceniem", według Ciebie oczywiście (dla mnie nie ma czegoś takiego jak lepsze, czy gorsze).
Ja też pracuję w firmie produkcyjnej, co prawda w biurze, jestem księgową i nie raz, czy dwa usłyszałam jak dyrektor z kierownikiem wypowiadają się o ludziach pracujących fizycznie, wiesz jak? Z szacunkiem, tutaj każdy jest sobie równy (właściciel firmy pamięta imiona większości pracowników).
Tak, ja też skończyłam studia i zarabiam mniej niż osoby na produkcji, ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że to ciężki kawałek chleba, im też nikt nic nie dał za darmo. Takie osoby często biorą nadgodziny, pracują w weekendy, pracują szybciej by więcej zrobić, bo u nas są za to premie (akord).
Jeżeli chcesz, to po studiach też możesz pracować na produkcji, skoro tak narzekasz na swoje zarobki, odpoczniesz sobie, bo tam według Ciebie nic się nie robi, a jeszcze na wakacje na Krecie będzie Cię stać 😉

RzeczywistySzok Odpowiedz

Jakie morze żalu :p
Tam zarobisz więcej, to wyjedź. Że rodzina, przyjaciele? No cóż, mnóstwo ludzi wyjeżdża i zostawia tu tak samo rodziny i przyjaciół.
Mój Ty wyjątkowy płatku śniegu, po latach edukacji nie zarabiasz milionów. Jakie to musi być zdziwienie, że oprócz papierka liczą się też umiejętności, charyzma, talent itd.
Oczywiście, to kraj jest nieodpowiedni i zły.

Pers Odpowiedz

Skąd to przeświadczenie, że jak ktoś jedzie na wycieczkę (znalezioną na okazjach zapewne) i olaboga ALL INCLUSIVE!!! (Swoją drogą to właśnie jest opcja bieda edyszyn. Idź na tych wakacjach do restauracji, to się przeżegnasz ^^) to znaczy, że ma więcej pieniędzy?? Może to oznacza, że lepiej zarządzają swoimi finansami, oczywiście łatwiej odłożyć z 5tys przychodu niż z 3tys, ale z tych 3 też się da. Jakim cudem pan doktor i pani magister są tak niepoprawni życiowo żeby pracować na zleceniu i za niemal, że najniższa krajową...jak się cenisz, tak masz ;)

Mkwebe Odpowiedz

Wybraliście drogę zawodową i wlozyliscie w to kupę pieniędzy i czasu nie sprawdziwszy jakie są możliwości zatrudnienia?

KajKoLukx Odpowiedz

"Dla takiej mojej kuzynki (4 dzieci, ona nawet gimnazjum nie skończyła, a mąż na produkcji pracuje) coroczne wakacje na Krecie w wersji all inclusive to nie problem. My mieliśmy dylemat żeby uszczuplić nasze oszczędności na mieszkanie, by na 5 dni pojechać na Mazury trochę odpocząć."
Bo co, pieniężna wróżka im przynosi? Skądś te pieniądze muszą brać, albo się zapożyczają i nie ma czego zazdrościć, bo za to będą później płacić, albo postanowili nie oszczędzać na dom, albo jednak umieją sobie dorobić.

Zenobiusz Odpowiedz

Niech mąż rzuci w cholerę fizykę i przejdzie do IT. Z doktoratem dostanie od razu 15k.

rutabo

Albo wsiądzie na cięzarówke.

Drill

@Zenobiusz niestety nie od razu, trzeba pokazać umiejętności i projekty. Ale łatwo się przebranzowic i na starcie jest 4k netto, a nie brutto jako doktorant.

travstor

Wow cóż za radą, najlepiej niech wszyscy fizycy rzucą pracę i zostaną informatykami lub kierowcami. Będziemy wtedy takim przyszłościowym narodem... XD

Econiks

Jakby naprawdę dobrze ogarniał fizykę to by znalazł dobrze płatną pracę w branży, a wykłady to mógłby sobie na emeryturę zostawić.

didja Odpowiedz

Jeżeli to Cię trochę pocieszy - skoro 3600, to był asystentem. Po doktoracie, z dorobkiem grantu i 20. publikacjami mąż powinien szybko dostać stanowisko adiunkta, to już będzie tysiąc złotych więcej.

Ty się rozejrzyj - dobra fizjoterapeutka jest rozchwytywana. Nie wiem, co Cię w zawodzie interesuje, ale od pewnego czasu wreszcie coś zaskoczyło i zauważono po circa dwudziestu latach pojedynczych działań, jak ważna jest rehabilitacja uroginekologiczna. Kurs nietani, ale pieniądze potem dużo i klientów masa. Może byś w to poszła? Może też rozejrzyj się, czy nie ma u Was dofinansowań unijnych na programy zdrowotne, mogłabyś wziąć uproszczone dofinansowanie na wynajem gabinetu i leasing/zakup takich co fajniejszych sprzętów typu do fali uderzeniowej czy terapii energotonowej. Wtedy mogłabyś zaoferować tańsze prywatne zabiegi.

Problem, który poruszasz, jest smutny. Jeśli to Cię pocieszy, to i tak mąż ma nieźle. Niepełnosprawni w pracy naukowej to dopiero mają od górkę :). Pozdrowienia!

Anonimowane

Dodatkowo od dawna są dofinansowania dla pracowników do 80%. Pogadaj z szefową, albo w innej klinice się zatrudnij na godzinę tygodniowo to Ci ten kurs opłacą. Wtedy wykladasz 20% i z głowy.

Boeing747

No i to są konkretne rady, dostosowane do sytuacji, zadowu i zainteresowań Autorki, a nie "załóż sobie konto na Youtubie"

Dragomir

Za godzinę pracy tygodniowo opłacają 80% kursów? Który taki hojny pracodawca, daj namiar :)

CarolinaReaper Odpowiedz

Wniosek? Skończenie studiów nie gwarantuje dobrej pracy i udanego życia. Myślałam, że to wie już każdy.

JMoriartyy Odpowiedz

"Kraje zachodu" to trochę ogólne określenie. Ja studiowałam i przez wiele lat mieszkałam w pewnym kraju na zachodzie, a potem przyjechałam do Polski ze względu na wyższe zarobki i niski koszt życia... I chyba średnio zaradni jesteście, bo wątpię żeby żadne z moich znajomych zarabiało najniższą krajową.

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie