#bDDf4
Do mojej klasy chodziła dziewczyna, cicha, trochę wstydliwa, średniej urody, ale co najważniejsze inteligentna. Widziałem, że chłopcy czasami jej trochę dokuczali i wydawało mi się, że jest trochę smutna, więc postanowiłem się do niej zalecać, żeby poprawić humor i samoocenę, która mogła być nadwyrężona przez dokuczających chłopców. A to dałem jej kwiaty, walentynkę, czekoladę lub popisałem z nią w internecie. Szkoda, że jakoś nigdy nie byłem dość odważny, by zrobić poważny krok do przodu (w sumie to mi się nawet podobała na swój sposób), ale przynajmniej mam nadzieję, że jej pomogłem i poprawiałem jej humor moimi zalotami.
Kiedy ostatnio patrzyłem co się u niej dzieje, dowiedziałem się, że teraz jest bardzo towarzyską osobą. Może jej w tym trochę pomogłem.
Szkoda, że nie odbiła piłeczki. Walentynki nie daje się przecież z przypadku.