#bBQtu

Mój dziadek był alkoholikiem. Niszczył życie mojej mamy, jej rodzeństwu i babci. Ale nie mi. Dla mnie był najlepszym dziadkiem. Spędzaliśmy ze sobą wakacje na działce - dziadek wśród roślinek, a ja w dmuchanym basenie. Nosił mnie na barana, kupował słodycze, robił zabawki ze starych gratów i chrapał najgłośniej na świecie. Pozwalał mi nawet przełączać obrady Sejmu, bo akurat leciała bajka na niemieckim Cartoon Network. Gdy już podrosłam i miałam 12 lat, rozumiałam już więcej. Widziałam i słyszałam kłótnie mamy z dziadkiem. Wiedziałam, jak to z dziadkiem jest. Dla mnie zawsze był trzeźwy, a gdy był pijany, to starał się mnie unikać.

Był koniec wakacji, wyjeżdżaliśmy z rodzicami od dziadków do domu. Dziadka nie było, bo po wielkiej awanturze wyszedł. Poszłam jeszcze do sklepu coś kupić i po drodze spotkałam dziadka na rowerze. Przejechał obok mnie i powiedział "kocham cię" i odjechał. Ja ze złości o tę całą awanturę coś odburknęłam i udawałam, że mam to gdzieś.

Tego wieczora dziadek się powiesił.

Nie mogę wybaczyć sobie tego, że tak potraktowałam dziadka, gdy on zawsze był dla mnie najlepszą wersją siebie.
bfvfhfvhrn Odpowiedz

Szczerze mówiąc osobiście nie zgadzam się z żadnym z komentarzy. Nikt kto nie żył z alkoholikiem nie jest w stanie zrozumieć jak to jest. Alkoholizm jest chorobą, to nie działa tak, że ten człowiek pije specjalnie. Dziadek nie był gnidą i zakałą, był po prostu chory. Chory człowiek nie jest w stanie się powstrzymać, a nie w każdym przypadku da się to wyleczyć. Sama od najmłodszych lat borykam się z problemem mojego taty i widziałam różne sytuacje. Jestem więc w stanie zrozumieć też stan w jakim były babcia i mama, bo to nie są ''baby które wsiadały na niego jak sobie wypił'' tylko kobiety zniszczone przez chorobę bliskiej osoby. Widzę to na własnym przykładzie bo wiem w jakim stanie czasami jest mama kiedy tata zapije. Osoba która od np.20 lat stara się wspierać chorą osobę czasem też już nie wytrzymuje. Dla obu stron w tym wypadku trzeba być wyrozumiałym, bo to nie jest takie proste jak może się wydawać.

unaffected

Jedyny rozsądny komentarz. Współczuję każdej ze stron.

TuSiedzaSameIncelki

@zmineralizowana Odezwała się ta, co sama upraszcza wszystko a potem ma ból dupy o wszystko. Żałosne.

Kurde26 Odpowiedz

Dobry człowiek udręczony przez swoje demony, który nie poradził sobie z małżeństwem i w małżeństwie. Ja rozumiem twojego dziadka. Raczej obwiniał bym kogo innego.

Dragomir

No biedny, zamienił życie swojej żony i dzieci w piekło, te osoby nigdy prawdopodobnie do końca sobie z tym nie poradziły (DDA i współuzależnienie), ale pewnie to one są winne temu że on pił. Mało tego, wlewały mu gorzałę prosto do gardła. Faktycznie, jest kogo żałować.

Kurde26

Pytanie dlaczego pił? Może dlatego że jedyna osoba krótką kochał miała dla niego w zamian tylko zimne spojrzenie, obelgi, upokorzenie. Żona, którą gotowy bym przenieść na koniec świata po rozgrzanych węglach nawet nie pozwoliła się przytulić. Może nawet go zdradziła a on nie potrafił sobie poradzić z tym bólem? 60 lat temu rozwód to nie była taka oczywista sprawa jak dziś, o terapii małżeńskiej można było tylko poczytać w książkach SF zwłaszcza na wsi.

rutabo

@Dragomir Ale przyczyny awantur nie znamy. Może baby na niego wsiadały jak sobie wypił? ostatnio jedna taka przylazła za męzem do mnie do domu i zaczeła przy nim wyliczac ile w tygodniu wypił. Gościu zapieprza w stersie 12/24 i w piatek wypił sam dwa drinki. Myslałem ze ja smiechem zabije, bo po pierwsze grzyb mnie to obchodzi, po drugie dwa drinki w piatek to smieszna ilość. Czasami to nie alko robi konflikty tylko zaborcze baby. Bo zawsze się bedzie o cos czepiać jak nietoperz

Selevan1

No właśnie, nie znasz całości sprawy, nie wiesz jaki był, o co były awantury i tak dalej.

Ostrzenozeinozyczki

To wszystko ma dwa oblicza. Funkcjonującym alkoholikom (zwłaszcza takim, którzy kiedyś rozrabiali po pijaku) wydaje się, że są w porządku, ponieważ ich picie jest nieszkodliwe i są "w miarę ogarnięci", jednak obcowanie z kimś bliskim, kto jest wiecznie pod wpływem, bywa ciężkie oraz irytujące, a fakt, że przecież nie bije, jest delikatnie mówiąc nie na miejscu.
Z drugiej strony wypada też wiedzieć, kiedy problem jest naprawdę poważny, bo takie idiotki wypominające mężowi przed innymi ludźmi, że ośmielił się wypić dwa drinki po ciężkiej pracy, same są dla mnie toksyczne.

rutabo

@Ostrzenozeinozyczki Mam jednego sasiada funkcjonującego alkoholika. Nigdy nie robił awantur, utrzymywał cała rodzine a zonka go zaszczuła tak ze wyprowadził sie do piwnicy, tam załozył biuro, spał i mieszkał. a ta i tak latała mu robic awantury jak w sobotę sobie tam urzedował i pił.

Kurde26

Przebywanie z kimś zaborczym, który się o wszystko czepia, jest arogancki, niemiły, używa przemocy psychicznej, szantażu emocjonalnego, dzieci jako karty przetargowej też jest bardzo trudne.

Dragomir

To niech zacznie medytować na stres, a nie każe wszystkim wąchać swoje pijackie smrody.

Kurde26

Nie jestem pewien czy żona go kochała. Napewno krzywdziła, jak to ujęłaś. Dowodem na to jest jego śmierć. To ofiary przemocy, osoby niezrozumiane przez środowisko, wrażliwe popełniają samobójstwo, nie oprawcy, sadyści czy jak by to nazwać. Feministki krzyczą "przemoc ma płeć" a tak naprawdę maja na myśli że przemoc ma "wacka". 80 % przemocy w rodzinie to mężczyźni. Nie! 80% zgłaszanych przypadków a tak naprawdę przemoc psychiczna jakiej doznają mężczyźni nigdy nie ujrzy światła dziennego. Widzisz w kabarecie jak kobieta bije mężczyznę i to jest śmieszne, cała sala się bawi, a gdyby zamienić rolę już nie będzie śmieszne. Tak właśnie społeczeństwo widzi ten problem. Mężczyzna, który zgłasza przemoc na policji jest wyśmiewany "z babą sobie nie potrafisz poradzić? Ha ha ha" a jednocześnie ten sam policjant założy niebieską kartę temu samemu facetowi, który sobie próbował poradzić. Dziadek tej dziewczyny poradził sobie inaczej. Widzisz potrafił kochać, potrafił obdarować ciepłem i dostawał to samo w zamian, ale tylko od wnuczki bo żona nie chciała z tego skorzystać

Kurde26

Proponuję film na YT "Reakcja przechodniów na widok przemocy wobec mężczyzny"

Zobacz więcej odpowiedzi (14)
Madhu Odpowiedz

Szkoda, że tylko dla ciebie był najlepszą wersją siebie. A w rzeczywistości był gnidą i zakałą.

Dragomir

Dokładnie, a poza tym mendą jedną łysą, świnią i erosomanem :)

Kurde26

Dla niej byk prawdziwą wersją siebie.

3timeilosepassword Odpowiedz

Popłakałam się. To, jaki dla Ciebie był znaczyło, wbrew temu, co niektórzy tu piszą, że miał serce i starał się ocalić chociaż część siebie, swojego życia, tę część, którą spędzał z Tobą. Nie obwiniaj się, takie rzeczy jak samobójstwo czy śmierć ogólnie często przychodzą znikąd, a my jesteśmy ludźmi, mamy emocje. Czasem okazujemy je w niefortunnych momentach, ale to nie czyni nas złymi ludźmi. Jeśli jesteś wierząca to módl się za duszę dziadka i pamiętaj, że on wie, że też go kochasz

Dragomir

No pewnie, na pewno był bardzo dobry. Tylko chlał, wszczynał awantury i życie całej rodziny było podporządkowane jednej sprawie - czy dziś się uchwala czy nie.
Tak, to smutna historia, można nawet zapłakać ale nad losem rodziny, a nie jego samego.

3timeilosepassword

Nie napisałam, że był bardzo dobry, tylko że starał się taki być dla autorki. Tak wiem, że pewnie zniszczył dużą część życia swojej rodzinie, ale najpierw zniszczył je sobie, los alkoholika, który nie zdołał nigdy wyjść z nałogu jest losem zasługującym na współczucie

rutabo Odpowiedz

Pewnie baby na niego wsiadały jak se chłopina wypił. Puki nie jest przemocowcem, nie odwala numerów typu zasnał z petem w reku. To jego sprawa co robi ze swoim zyciem. Jedni sie obżerają, maja krytyczna bnadwagę i jakos nikt ich nie atakuje jak funkcjonujacych alkoholików. wiec skoro grubasy moga niszczyc sobie zdrowie to ktoś moze sie zapijać.

Esza

Nie masz krztyny racji. Człowiek decydujący się na rodzine, jest za te rodzinę odpowiedzialny. Ma odpowiedzialnie pełnić rolę męża, ojca i dziadka. Wypełnianie tej roli nie sprowadza się do 'nie-bicia' członków rodziny. Jego życie jest ściśle powiązane z życiem wszystkich innych w tej rodzinie.

Caticorn89

Cieszę się, że nie żyłeś/żyłaś w rodzinie z alkoholikiem, który może z początku nie pił i nie bił, ale to nie wymazywało jego alkoholizmu. Wierz mi albo nie, ale dziecko bawiące się z kolegami nie chce, by podchmielony, zataczający się ojciec nagle zaczynał się spoufalać z jego otoczeniem. Próbował być "cool" w najgorszy możliwy sposób. Chodził półnagi po ulicy, bo mu ciepło po alkoholu. Albo wysyłał go do sklepu po piwko, doskonale wiedząc, jak spojrzy na to dziecko sprzedawczyni z wiejskiego sklepiku. Nastolatek nie chce przyprowadzać do domu znajomych czy drugiej połówki, gdy wie, że jego ojciec będzie się zachowywać upokarzająco "luzacko". Młody dorosły, gdy wyrwie się z domu na studia, często zrezygnuje z osoby towarzyszącej na weselu, żeby nie pokazywać, jakiego ma ojca i się za niego nie wstydzić.
Bo to, że nie stosuje przemocy... To jeszcze nic.
Wiadomo, że są różne przypadki. Różne zachowania alkoholików i tak dalej.
Ale nie. Nie mogą się zapijać, gdy mają rodzinę.

rutabo

@Esza Bawił się z wnuczką i wiemy tylko ze były awantury. moze pił bo baby mu zycie zatruwały? Niektórzy stres zajadaja on zapijał.

chlef123

jak bardzo trzeba mieć w dupie swojego męża, żeby olewać, ze niszczy sobie zdrowie, umysł i marnuje życie oraz wszelki potencjał, bo " przecież nie bije"? rutabo, ty serio uważasz, że codzienne zalewanie pały po pracy jest spoko i próby nakłonienia takiego czlowieka do zmiany nawyków są śmieszne lub żałosne? dla ciebie byloby ok, gdyby żonka po prostu codziennie traciła sobie przytomność i "nie zawracała dupy"? jeśli tak, to chyba ch†jowo sobie tę żonkę wybraleś.

rutabo

@chlef123 Źle mnie rozumiesz. Czesto tu sie słyszy że jak ktoś coś robi i nikogo nie krzywdzi to jego sprawa. Ja tylko stosuje sie do tej zasady i czy walnie sobie po robocie kielona czy włączy TVP/TVN i sie truje to jego sprawa. I nie mam problemu czy laska walnie sobie po robocie kielicha dwa czy wiecej i pójdzie spac. Tylko zakaz na drugi dzień marudzenia i przynies mnie wody bo mnie głowa boli.

Ekoniks

Większość osób wolałaby mieć ojca grubasa, który zażera stres, niż ojca alkoholika, który pije. Jedzenie nie otumania człowieka, picie już tak. Po wpierdoleniu pięciu pizz możesz wsiąść do samochodu i zawieźć dziecko do przedszkola, po obaleniu pięciu piw już nie. Nikt cie nie wywali z pracy za obżeranie się na przerwach, za picie już tak.

chlef123

tylko że z reguły to "niekrzywdzenie nikogo" sprowadza się do niebicia, i tylko alkoholik uwaza, że nikogo nie krzywdzi. w rzeczywistości po a. jest bierny, nie mozna na niego liczyć i ma na wszystko swietną wymówkę - "jestem po piwku". trzeba w trybie awaryjnym gdzies pojechać, kogoś odebrać, skoczyc po coś? on jest po piwku, sami sobie radźcie. coś naprawić, przykręcić półkę? to samo. popilnować dziecka? też to samo. po b., tacy ludzie w 90% przestają być jakkolwiek przyjemnym towarzystwem. stają się płaczliwi, agresywni, głupkowato wesołkowaci lub kompletnie nieresponsywni, więc jezeli chcesz po pracy porozmawiac, zaplanować coś, poczuc wsparcie, to z alkoholikiem możesz co najwyżej się zawieść - lepiej nawet go nie ruszać, bo po prostu nie jest sobą. jakim ojcem jest ktoś, do kogo przychodzi syn, żeby porozmawiać, a on po pijaku odpowiada mu jakieś bzdury podkoloryzowane jego pijackim humorkiem? no chyba niezbyt dobrym...

Dragomir Odpowiedz

Skoro nie zamierzał zmienić nawyków i miałby nadal niszczyć życie innym to lepiej późno niż wcale...jakoś mi niespecjalnie żal meneli.

Bxhdbdbrbxb

Będąc chorym zmienienie nawyków nie jest takie proste :/

Dragomir

Choroba na własne życzenie. To nie usprawiedliwia niszczenia innym psychiki.
Alkoholizm jako zjawisko nie jest mi obce, napatrzyłem się na to trochę w życiu. Nie spowodowało to że poszedłem w te same ślady, choć zdarzało mi się pić jak byłem młodszy. Nie zawsze z umiarem, ale nigdy ciągami. Potem alkohol przestał mi smakować. Wyjątkiem są dobre nalewki, lampka wina (najlepiej swojaka) lub piwo, to ostatnie w szczególności gdy jest gorąco. Dziś nie mogę sobie za bardzo na to pozwolić ze względu na zdrowie, ale to nie jest skutek alkoholu. Nawet kiedy "mogłem", to nie chciałem.
A też mogłem być "chory" i dobrze się przy tym bawić...

Dragomir

Ale nie mam aż tak bezpośredniego wpływu na. namnażanie się drobnoustrojów chorobotwórczych w moim organizmie, a na ilość wypitych sznapsów już mam.
Przestań usprawiedliwiać czyjś (i być może także swój) nałóg. Nałóg to nie choroba, no chyba że społeczna ale to inna kategoria.

Dodaj anonimowe wyznanie