#axcft

W naszym biurze często pojawiają się malutkie dzieci właścicieli firmy. Dzieci są cichutkie, nie biegają po biurze, nie krzyczą, nie płaczą. Natomiast moja współpracownica – bardzo głośna mężatka przed czterdziestką, nieposiadająca własnych dzieci – na sam widok tych dzieci zaczyna je wołać przez pół biura, nierzadko zagłuszając przy tym nasze rozmowy z klientami. Śpiewa do tych dzieci, tańczy z nimi po całym biurze, bierze na ręce i obcałowuje (bardzo głośno), tak jak niektórzy robią ze szczeniaczkami. Jak w jej pobliżu pojawiają się dzieci, to nic innego się nie liczy i cała firma jest postawiona do góry nogami, bo ona się bawi z dziećmi. Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby ktoś się zachowywał w ten sposób przy dzieciach.
I chyba najgorsze jest to, że te spokojne dzieci zaczynają płakać 5 minut po tym, jak ona zacznie się z nimi bawić. A jej pocieszania są jeszcze głośniejsze.
Nienawidzę siedzieć z nią w jednym biurze... Swoim zachowaniem doprowadza mnie do szału.
Risha Odpowiedz

A co na to rodzice dzieci?

Dodaj anonimowe wyznanie