#anGmc
Kiedy opowiedziałam o tym znajomej, zrugała mnie za to, że przeze mnie dzieci mogą zostać odebrane i trafią do domu dziecka.
Zaskoczyło mnie to, dlaczego? Bo nie wyobrażam sobie postąpić inaczej i dlatego że znajoma doskonale wie, jakie piekło ja przechodziłam w zasadzie odkąd pamiętam aż do ukończenia pełnoletności. Jestem ofiarą przemocy domowej od strony rodzica i mimo że od kilku lat nie mieszkam już w domu rodzinnym, to nadal pewne lęki i nawyki we mnie siedzą i bywają momenty, że wychodzą na wierzch. Wtedy nikt nie reagował na płacz i przeraźliwy krzyk, a przecież ktoś mógłby, sąsiedzi mogli sięgnąć po telefon i zadzwonić na policję, ale woleli siedzieć cicho. Kto wie, czy interwencja policji nie pomogłaby rodzicowi ochłonąć i zastanowić nad tym, co robi, kiedy zawisłoby nad nim widmo, że dziecko zostanie odebrane.
Ktoś zapyta, dlaczego sama nie szukałam pomocy i sama tego nie zgłosiłam? Głównie przez to, że dałam sobie wmówić, że tak musi być, przez to, że inni kazali siedzieć cicho. Przez to, że byłam przestraszoną dziewczynką, która dopiero później nabrała odwagi, żeby się bronić. Dlaczego nie dzwoniłam po policję? Spróbujcie sięgnąć po telefon, kiedy jesteście w zasadzie ledwo żywi i ktoś stopą przyciska waszą twarz do ziemi.
Nie mówię, że dom dziecka czy inny tego typu ośrodek to dobre wyjście, szczególnie że dziecko tak ślepo kocha rodziców, że znosi wszelkie krzywdy i będzie je znosić byleby nie zostało od nich odsunięte. Niemniej jednak wierzę, że czasem ta interwencja i widmo odebrania dziecka potrafi wpłynąć na oprawcę i być może zastanowi się nad tym, co robi. Może zauważy, że przez swoje zachowanie skazuje dziecko na niesamowite cierpienie i zechce się zmienić.
Zresztą to odnosi się nie tylko do dzieci, ale i do wszystkich. Nie bądźcie obojętni i nie zakładajcie słuchawek, kiedy słyszycie, że komuś za ścianą dzieje się krzywda.
Różnie to bywa i jak dla mnie wrzucanie wszystkich sytuacji tego typu do jednego worka też nie jest opdowiednie. Mam młodszą siostrę, która uwielbia odstawiać cyrki. Jeżeli rodzice nie pozwolą jej wyjść na noc z domu to potrafi wrzeszczeć, jak gdyby ktoś ją zażynał. Ma 15 lat, a pali, nie uczy się wagaruje. A jak rodzice próbują z nią porozmawiać, to właśnie wrzeszczy, rzuca się, ryczy jak gdyby działa jej się jakaś krzywda. Kiedyś nawet dopuściła się kradzieży, ale jak rodzice zaczęli ją o to wypytywać i mówić, że to jest złe udawała omdlenie, co wywołało strach w moich rodzicach... Więc nie zawsze wina stoi po stronie rodziców. Owszem, kiedyś byli wobec nas bardziej surowi i nie raz oberwaliśmy, ale się zmienili a siostra zachowuje się jak zachowuje...
Niby nie powinno sie wszystkich sytuacji wrzucac do jednego worka, ale taka owa sasiadka skad ma wiedziec ze dziecko nie jest katowane a po prostu ma takie "widzimisie" i wrzeszczy bez konkretnego powodu? A moze jakby do domu w koncu wpadla policja i siostra by zobaczyla ze takie zachowanie to nie sa zarty tylko juz powazniejsza sprawa ze przez takiego typu sytuacje moze i ona i rodzice moga miec sporo problemow. Aczkolwiek uwazam ze dobrze ze ludzie regauja w takich sprawach bo nigdy nie wiadomo czy drugiemu czlowiekowi nie dzieje sie na prawde krzywda.
a siostrę to powinni zgłosić do programu surowi rodzice,żeby tak sobie tydzień popatrzyła jak żyją inni ludzie, a jak nie to do ośrodka wychowawczego na pół roku, zmieniło by jej się
Jesteś wspaniałą osobą :) Postąpiłaś słusznie.
Dlaczego nasi ojcowie, ludzie ktorzy powinni kochac nas bezgranicznie, tak bardzo nas krzywdza? Bil mnie, kazal jesc skisnieta zupe, a ja ze lzami jak grochy na twarzy przytakiwalam ze jest pyszna. Minelo ponad 10 lat a ja ciagle mam przed ocZami jak on kopie brzuch mojej mamy i pluje po niej. Mieszkam na innym kntynencie bede miec maluszka niebawem ale ciagle sni mi sie on. Nikt nie zasluguje na to. Wstydze sie mowic ze jestem z patologicznej rodziny, bo nie jestem. To moj ojciec pil i mimo, ze mielismy wsztstko gorami(zeby pokazac sie znajomym) on dzielil nam, 5 letnim dzieciom jedna mandarynke.
Bardzo dobrze postąpiłaś. Być może dzięki Tobie czyjeś życie będzie lepsze. Nie rozumiem takich ludzi jak twoja znajoma. Najlepiej nic nie robić i słuchać jak ktoś znęca się nad swoją rodzinną i czekać aż dojdzie to tragedii...znieczulica :(
Też byłam ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej, ale ze strony ojczyma. Moja matka, tak mi się przynajmniej wydaje, doskonale o wszystkim wiedziała, ale nie zwracała uwagi. Nikt nie zwracał. Dałam sobie wmówić że to normalne i gdy matka wreszcie z nim zerwała zorientowałam się dopiero po kilku latach co właściwie się działo. Zawsze należy zwracać uwagę na takie rzeczy, masz rację, należałoby też uświadamiać dzieci że jeśli ktoś leje cię tak że chowasz się pod łóżko i płaczesz godzinę cicho, a gdy spróbujesz wyjść leje cię jeszcze bardziej to to nie jest normalne....
Z jednej strony rozumiem i sama reaguje w takich sytuacjach. Z drugiej sama jestem matką i np mój ukochany 4ro latek odkąd skończył rok na wszystko reaguje histerycznym płaczem i zanoszeniem się. Jedyną opcją wtedy jest przeczekanie, nie działa odwracanie uwagi, prośby, przekupstwa... NIC nie działa a wydziera się tak że jak wraca mój tata z psem (mieszkamy z moimi rodzicami) to mówi że na parterze go słychać mimo że mieszkamy na 2 piętrze. I ktoś by sobie mógł pomyśleć że dziecko jest maltretowane, że nie wiadomo co mu się dzieje.. Potrafi tak i godzine wyć jak wpadnie w amok... Tylko wtedy nie krzyczymy, zawsze staramy się to przeczekać "spokojnie" dla nas ale SPOKOJNIE względem niego. Choć sąsiedzi widzieli takie napady histerii u niego jak wychodzimy na spacery i może wiedzą o co chodzi.. ale czasem mi głupio gdy spotykam sąsiada na klatce że moje dziecko takie sceny urządza.
Sama jestem ofiarą takiego faceta-tyrana, który bił i wyzywał za brudne gary w zlewie. Ale ogarnęłam się i wywaliłam gnoja z domu zanim dziecko przyszło na świat. Teraz jestem dumną, spokojną i szczęśliwą mamą 12-dniowego chłopca. ;)
nie chcę być wścibska, ani złośliwa, ale co Cię trzymało przy takim typie? Liczyłaś na to, że się zmieni, czy się bałaś? Pytam po prostu, bo nie rozumiem związków gdzie kobieta potrafi znosić takie zachowania przez jakikolwiek dłuższy czas. Gratuluje i życzę powodzenia i szczęścia w życiu :)
I jedno i drugie. Bałam się odejść, bo ciągle mi groził, że zrobi mi piekło z życia, że zrobi krzywdę moim najbliższym, a gdy znajdę sobie kogoś innego to go zabije itd itd. Z początku zaś miałam ogromną nadzieję, że się zmieni. Myślałam, że na wieść o dziecku ruszy go sumienie. No ale się nie dało.
Współczuję i mam nadzieję, że trafisz na wspaniałego gościa ;) a tamten typ będzie do usranej śmierci płakał i żałował swojego zachowania i tego co stracił :)
Troche odbiegajac od tematu: Najgorsze jest w tym wszystkim to, ze przemoc psychiczna, rownie okrutna jak przemoc fizyczna, jest tak trudna do zauważenia przez osoby trzecie, przez co trudno jest niesc pomoc w tym temacie. A jest wiele "wzorowych" rodzin, gdzie dziecko boi się wrocic do domu, z powodu presji mentalnej...
Moja mama kiedys poprosila o pomoc pedagog szkolną ponieważ moj ojciec naduzywal alkoholu. I co?? Tylko dziwnie patrzyla na moje rodzeństwo i nauczyciele też...
Czytam bardzo dużo o ofiarach przemocy domowej. Czytam ich wyznania w sieci, w książkach. Mimo to nie umiem sobie wyobrazic co przeżyłaś. Moi rodzice nigdy mnie nie uderzyli, za co jestem im ogromnie wdzięczna. po tym wyznaniu wiem, że miałam wspaniałe dzieciństwo. Szkoda tylko, że tego nie doceniałam...