#acxau
Dzisiaj w nocy, smacznie śpiąc, usłyszałam dziwny dźwięk, pomyślałam, że chyba przepalają mi się świąteczne lampki, które wisiały nad oknem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam iskrzący się dekoder. Jak się potem okazało, narzygał do niego mój kot i zrobił zwarcie.
Mówię Wam, karma powraca, dosłownie.
To była celowa zemsta, bo się śmiałaś z jego kolegi :)
Ja tam bym się cieszył, że się obudziłem, bo znając mnie, nawet trzęsienie ziemi by mnie nie wybudziło ze smacznego i kochanego snu. W tej sytuacji pewnie obudziłaby mnie dopiero straż pożarna, gasząc pożar. :)
Albo nie obudziłabyś się w ogóle.
Tak z innej beczki. Przeczytałam ostatnio pod jednym wyznaniem, że ludzie źle interpretują pojęcie "karma wraca", ponieważ karma dopada nas dopiero w następnym życiu. Przeszukałam internet i właściwie nic na to nie wskazuje. A więc chciałabym się zapytać jak to w końcu z nią jest?
Nie śmiej się dziadku z czyjegoś wypadku xD
Kurde tez sie śmiałam wtedy jak nie wiem co. Nie mam zwierzęcia - karma nie powróci? :(
@Fallin Daj adres, przyjde i narzygam
Mogłaś dać mu podjeść trochę ze świątecznego stołu, wtedy karma by nie wróciła :)
No właśnie gdyby ten kot nie jadł, to by nie wróciła
U mnie również rozległ się śmiech przy czytaniu tego wyznania... Ale w obawie o powrót karmy, szybko ucichł :( Też mam kota...
Koty to zło, pies nigdy by czegoś takiego nie zrobił
Pies by zwymiotował, zrobił zwarcie i potem zjadł 😛
Mój pies kiedyś obsikał mi laptop, także tego...
ja dziś, w sylwestra, ponapierdalałem, po kłótni z żoną, w klawiaturę. parę guzików gdzieś zniknęło, komp się resetował z jakimś screenem z biosa, nie wiem nawet, czy jutro się włączy. jebać to. jebać żonę, jebać wszystko.