Na wstępie muszę powiedzieć, że jestem dosyć nieśmiała i przejmuję się aż nadto opinią innych. Mieszkam na wsi. Pojechałam do pobliskiego miasta na zakupy. Poszłam do apteki z zamiarem kupna kremu przeciwgrzybiczego do stóp. W sumie rzecz powszechna i normalna. Weszłam do apteki a za ladą stała siostra mojego byłego. Pomyślałam, że informacje na pewno się rozejdą i w sumie wolę, żeby mój były nie wiedział co zamierzałam kupić więc na szybko wymyśliłam, że kupię maść z witaminą A. Zakupu dokonałam i z pełnymi torbami udałam się do innej apteki oddalonej około 1.5 km. W aptece jak to bywa, kilka babć dokonujących co miesięczne zapasy leków, więc się nastałam, jednak nie przeszkadzało mi to wcale bo za mną nikogo nie było. Przyszła moja kolej, nagle wchodzi znienawidzona przeze mnie dziewczyna z pracy i staje za mną. I tak kupiłam kolejną maść z witaminą A...
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie ma to jak zapas maści z witaminą A :D
zrobiłabym to samo, pochwalam, maść zawsze możesz dać komuś w prezencie;pppp
You made my day :D
Ej, sorry, trochę mi Ciebie żal...
Spoko, teraz sobie pomyślała, że po prostu skończyła Ci sie maść z wit A, normalna sprawa, na pewno nie przeszło jej przez myśl, że jesteś jakaś dziwna :P
Ech, racja... czytanie ze zrozumieniem się kłania. Idę się za karę pouczyć.
Za późno na naukę ;/