#a9wRP
Tak się złożyło, że mój narzeczony jest lekarzem.
Tak się złożyło, że również nie pracuje z powodu COVID-u, ale prywatnie przyjmuje.
Powód?
Oddział w szpitalu, dyżury po 12-18-20 godzin, zero wsparcia, wyposażenie marne. Potem najlepiej bez przerwy i odpoczynku na SOR, bo tam też potrzeba lekarza. I to wszystko za pensję, której podstawą jest 200 zł więcej niż najniższa krajowa. Do tego dochodzą premie itp., fakt, w sumie można "wyciągnąć" 3500-4000 zł. Ale co jak przyjdzie L4? Dłuższe niż tydzień albo dwa? Co wtedy?
OK, teraz się zastanów - jesteś mechanikiem. Pracujesz u Janusza biznesu, którego warsztat jest w opłakanym stanie, narzędzia są stare, ty zasuwasz całymi dniami, żeby zarobić 4000 zł.
Ale możesz też nie pracować u Janusza biznesu, możesz sam naprawiać auta i masz do tego sprzęt, który wziąłeś w leasing i w razie potrzeby możesz (ze stratą, ale zawsze mniejszą niż kupić) go oddać.
Pracując połowę z tego co u Janusza, zarabiasz 3-4 razy tyle.
Lekarze są zwykłymi ludźmi, mój narzeczony jest zwykłym człowiekiem - ma plany, marzenia i poświęcił lwią część życia na to, by zostać tym kim jest.
Dla tych, którzy nie zajarzyli mojej pokrętnej logiki.
Państwo to Janusz biznesu - wyzyskuje na maxa pracowników, płacąc byle jak i wieszając na nich psy za każdym razem, gdy coś jest nie tak.
Prywatna praktyka to jak prywatny biznes - nie starasz się, nie rozwijasz, to znikasz z rynku. A że jest drogo? A co jest tanie w tych czasach? Malarz za pomalowanie mieszkania chciał 4500 zł. A to raptem 60 m kwadratowych... I malarze są spoko, a lekarze nie?
Państwo robi wszystko, żeby nas podzielić, bo tylko podzielonym społeczeństwem łatwo się rządzi, a że oni rządzić nie umieją, to dzielą jak najbardziej, żeby było im lżej.
Jest jeden dodatkowy aspekt, o którym nie wspomniałaś. Twój narzeczony jest lekarzem, bo państwo, tj. społeczeństwo mu te edukację zasponsorowalo. I to jest dług, który należałoby splacic. Dlatego też lekarz może być powołany do służby, tak jak np. żołnierz.
Oczywiście zgadzam się, że warunki pracy ( także finansowe) w szpitalach są dramatyczne i ich poprawa powinna być priorytetem.
jakoś nie widzę państwowej służby informatycznej ani weterynaryjnej
W razie wojny weterynarze też mogą być powołani do służby.
@Esza
Bez przesady. Primo: często na kierunek lekarski idą osoby z rodzin bądź to lekarskich, bądź takich, w których rodzice są wysoko wykształceni w inny sposób albo mają prywatne biznesy. Słowem - ci rodzice płacą wysokie podatki. Nie sądzę, żeby wykształcenie lekarza kosztowało mniej niż 20 lat płacenia Karynie na "bombelki", dodatków mieszkaniowych do czynszu i innych benefitów finansowych rozdawanych przez państwo socjalne. Studenci kierunku lekarskiego, jeśli już podchodzimy tak jak Ty, częściowo odbijają sobie składki płacone przez rodziców. Secundo: każde studia państwowe są z naszych podatków. Różnica tylko w tym, że studia medyczne są droższe i do ich przeprowadzenia trzeba zaawansowanej infrastruktury, którą w Polsce tworzą głównie jednostki publiczne. Stąd to absurdalne myślenie, że społeczeństwo lekarzom cokolwiek funduje. A tok myślenia powinien być inny: zatrzymujemy w Polsce naszych lekarzy, bo ich wykształcenie jest tak praco- i czasochłonne, że nie stać nas na ich emigrację.
@didja
Miało być "kosztowało więcej" :).
Jedna dygresja... Nikt mi tego nie zasponsorował. On w tej chwili płaci podatki. Nie jest nikomu nic winien.
Czy mając w tej chwili tytuł inżyniera mam pracować dla państwa za byle pieniądze? Nie. Płacę podatki z normalnej pracy. To nie komunizm
Jak można być taką szują @Esza?
Jak można być takim podludziem jak te ponad 21 osób, które dały jej like pod tym pozbawionym logiki komentarzem?!
Za co miał opłacone studia? Za co?
Za podatki, tak? A co teraz płaci? Czy widzicie tu jakąś korelację? Czyli co? Według Was powinienem odpracowywać za te studia, tak? Większość studentów powinna, tak? Czemu? Skoro płacę podatki, z których opłacono naukę innych ludzi to czemu mam odpracowywać znów te podatki? Czy Wy myślicie? Ślepo dążycie do nienawiści lekarzy, bo przeczytaliście post idioty na demotywatorach lub stronie rządu?
Gdzie Wasze mózgi? Tylko osoby głupie mógłyby coś takiego wymyślić. Odpracowywać dług publiczny z podatków, który poszedł na naukę. Śmieszne. Jak odpracowaliście swoje długi? Jeśli skończyliście studia n państwowej uczelni to jesteście hipokrytami. Jeśli nie to polecam skończyć ekonomię, ale wątpię, żeby dało się Was jeszcze uratować tępaki. Co za bezmózgie ścierwa, które są gotowe chwycić za widły nie zastanawiając się nawet co robią.
Banda kretynów, którym powinno się zabrać prawo głosu. Inaczej Was nazwać nie można. Jak można być takim człowiekiem? Piszecie coś nie zastanawiając się nad tym, a ten komentarz jest na pierwszym miejscu. O czym to świadczy? Mamy tu społeczeństwo kretynów?
Facet płaci wyższe podatki od Was. Gdzie teraz są Wasze zasady? Pracuje w Polsce. Płaci tu wyższe podatki od ludzi, którzy mu tą naukę według Was zasponsorowali. Idąc Waszą logiką powinniście teraz wręcz oddawać mu te pieniądze. Co za bezmyślne bydło tkwiące mentalnie w komunizmie.
A gdzie, jeśli można spytać?
Sorry, ale jakos ten blad mnie drazni.
Dokad jedziecie. Gdzie jestescie.
@Zmineralizowana Konstytucja gwarantuje też równość, a więc nie można nakładać na obywateli różnych stawek podatkowych w zależności od zarobków i immunitety dla kasty politykierów są z nią rażąco niezgodne. Tylko, że nikt nie chce nic z tym zrobić.
HellBlazer - I juz Cie lubie. W wiekszosci nie czytam dlugich komentarzy, ale madrego milo posluchac, a raczej poczytac w tym przypadku :) Druga z Twoich opinii na ktora sie natknelam i zgadzam sir w 100%. Pozdrawiam
Pokaż lekarzu co masz w garażu.
Mają jedne z najokazalszych domów, najdroższe samochody, wakacje jakie tylko chcą i oszczędności, o których przeciętny człowiek może tylko pomarzyć. Ale po godzinach już wirus niestraszny widać.
Sytuacja związana z covidem jest kuriozalna, jednakże jeśli chodzi o kwestie zarobków lekarzy należy mieć na uwadze to, ile czasu i pieniędzy zainwestowali w swoją karierę. Moja koleżanka już na etapie liceum ciągle kuła. W czasie studiów dorabiała, żeby było ja stać na podręczniki. Po studiach pracowała za psie pieniądze i zostawała w szpitalu za darmo po godzinach, żeby zdobywać doświadczenie. Moja kuzynka z kolei jest po doktoracie, dwóch specjalizacjach i tyra jak wół. I szczerze? Ja bym tak nie chciała. Uważam, że ludzie, którzy mają wysokie kompetencje, powinni być dobrze nagradzani. Ale, oczywiście, "niech jadą", a nas będą leczyć szamani i szeptuchy.
Dobrze, ale płacimy składki by móc się leczyć a potem u lekarza drugi raz płacimy za wizytę, bo nie chcemy czekać np. 2 lata na fundusz. Tego nie popieram. Powinny być prywatne ubezpieczenia, i oelna komercjalizacja a nie monopol bo to jak studnia bez dna. Gwarantuję, że to by zadziałało lepiej gdyby tego nie prowadził jakiś sasin czy inny partyjny dyzma.
@zmineralzowana studia może i są za free, w trakcie specjalizacji też pensje wypłaca państwo ale podręczniki i kursy(obowiązkowe, z reguły w innych miastach chyba ze ktos jest z Wawy to mniej jeździ) juz nie są. Jako początkujący lekarz zarabiasz(obecnie bo jak zaczynałam to była minimalna...) średnią krajową za to musisz sobie kupić podręczniki(niektóre po 400 zł) W czasie mojej specki trwającej 6 lat miałam powiedzmy 4 kursy rocznie każdy conajmniej 5 dni(obowiazkowe)=24 wyjazdy. No 20, coś udało się na miejscu. Musisz sobie kupić spanie jedzenie dojazdy. Na pierwszym roku musiałam pracować 2 miesiące zeby pojechać na kurs śpiąc w najtańszym hostelu.
Po 20 latach faktycznie lekarz ma w garaży dobre auto. Przydaje się zeby dojechać do pierwszej drugiej a często trzeciej pracy...
Jednak jesteś też kretynem nie tylko pod moimi komentarzami socjalisto
Bardzo ładnie wszystko wytłumaczyłaś, ale nurtuje mnie jeszcze jeden aspekt tej całej sytuacji, może będziesz w stanie odpowiedzieć na moje pytanie: za co ludzie płacą składki, skoro do lekarza i tak muszą iść prywatnie?
Ale skąd autorka ma to wiedzieć? Myślisz, że te składki otrzymują lekarze? 🤦🤦🤦
Autorka przedstawia punkt widzenia lekarzy i prosi o zrozumienie, co jest w porządku. Zapomina jednak, że ludzie mają prawo być źli, że każdego miesiąca pobierana jest część ich wypłaty, a w obecnej sytuacji nie ma co liczyć na NFZ i lepiej iść prywatnie. Należy brać punkt widzenia obu stron.
No tak, masz rację. Tylko to nadal nie jest wina lekarzy a systemu
Ale to co się dzieje, to nie jest wina lekarzy. Rozumiem złość, ale obarczanie winą za ten cały pierdolnik lekarzy, jest bez sensu.
Po co jest NFZ skoro jest Ministerstwo Zdrowia? Pieniądze ze składek są marnowane na prawo i lewo. Mam w rodzinie stomatologa i ciągle on powtarza, że nasz system ochrony zdrowia to jedna wielka porażka. Przez jakiś czas próbował działać w ramach NFZ ale stwierdził, że oprócz księgowej to jeszcze by musiał jakąś asystentkę od papierologii zatrudnić.
Lekarze pomimo zakończenia studiów cały czas się dokształcają by być na bieżąco z nowinkami na temat chorób i ich leczenia.
Ludzie muszą i nie muszą iść odpłatnie. Chodzą bo ich system do tego zmusza. Zrobili by częściowo odpłatne wizyty to sporo osób by zrezygnowała z lataniem z byle kaszelkiem żeby tylko pobiadolić o hemoroidach męża 70+ w poczekalni.
Ja nie popieram takiej sytuacji ale też nie ganię lekarzy - to wina rządzących a ci w ramach dzielenia społeczeństwa oczerniają poprzez płatnych troli lekarzy.
Za dyzur lekarz dostaje od 1200 zł w zwyrz, co czasami oznacza nawet 2-3 tyś za dyzur. Na dyzurze mozesz sie wyspać, pograc w necie. Paradoksalnie im wieksza pipidówa tym wieksza kasa i wiekszy spokój. Dyzury rzeczywiscie sa długie, ale nie jest tak ze cały czas cos robisz. Co do reszty sie nie wypowiem, wszystko zalezy od placówki.
@Niebieskooko W dyzurce zawsze jest kanapa i nikt nie robi z tego afery. Lekarz ma być dyspozycyjny w tym czasie a nie warować jak pies. Mozesz spać, grac suffowac po necie w tym czasie. ale jak jest potrzeba to jesteś pod ręką.
Zależy gdzie zależy kiedy zależy jaka działka.
W mojej działce w pipidówie faktycznie można leżeć na dyrzuże. W dużym klinicznym(tam pracuje) w tej samej działce raczej o kanapie(zakupionej z własnych funduszy 20 lat temu z wystającymi deskami) można pomarzyć...
A twój narzeczony to dziecko we mgle, że nie wiedział, na co się pisze zostając lekarzem? Jasne, nikt nie przewidział pandemii, ale to chyba nietrudne przewidzieć, że praca lekarza to niezły zapieprz za psie pieniądze.
Na pierwsze zdanie odpowiadasz drugim zdaniem, bo ten spór jest o działanie lekarzy w trakcie pandemii.
Poszedł na medycynę bo wiedział, że po odbyciu wszystkich praktyk i staży za marne pieniądze zrobi specjalizację i zacznie zarabiać duże pieniądze adekwatne do posiadanej wiedzy, które pozwolą mu na wynajem odpowiedniego lokalu pod gabinet, opłacenie sprzątaczki i księgowej oraz kogoś w rodzaju pielęgniarki-recepcjonistki.
Ludzie potracili pracę a teraz tracą zycie bo jeden z drugim zostali lekarzem tylko dla kasy. Wyobraz sobie teraz sytuacje ze plonie Twoj dom w nim uwięziony Twoj mąż i dzieci. Strażacy chca od Ciebie kasy bo sobie stwierdzili ze nie będą za grosze ryzykować zycia . Jest kryzys, straciłaś prace i jedyne co możesz robić to patrzeć jak umiera Twoja rodzina bo wczoraj musialas wybrać czy kupic masło czy proszek do prania i nie masz juz pieniedzy. Na pewno nie będziesz na nikogo zla. przecież wszyscy rozumiemy, że każdy chce zarobić. Kogo by tam obchodziło ludzkie zycie
To już kwestia rządu, który stwarza niegodne wawrunki do pracy. Wyobrażasz sobie, że rząd stwierdza, że teraz mamy pandemię, więc niech każdy programista stawi się w piątek rano podpałacem kultury, bo będzie zbiórka, żeby napisać system obługi chorych na covid? Jest wyższa konieczność, więc trzeba, no i będziemy im płacić 3000 brutto
Najbardziej smuci mnie to, że często nie liczą się umiejętności a nazwisko. Jeden specjalista stwierdził że problemu nie ma - pani profesor za wizytę życzy sobie ok 500zl za 15 min w gabinecie. Drugi - dał siatkę suplementów i widać efekt już po miesiącu - koszt wizyty 200, a w gabinecie wywiad od A do Z. Dlatego też lekarze nie mają dobrej opinii.
To może niech zrezygnuje z pracy w szpitalu. Płaci pełne podatki zdrowotne emerytalne itp. Nikt nie będzie na nim wieszał psów, bardzo proste rozwiązanie. Nieuczciwe jest pracowanie prywatnie po godzinach, nie dając z siebie jak najwięcej w godzinach. Tak, uważam to za oszukiwanie. Mechanik, malarz czy lekarz pracujący na "fuchach" do wieczora przychodzi następnego dnia do pracy wypoczęty? Nie sądzę.
Problem jest jednak taki, że lekarze ustawowo są zwolnieni z części prawa pracy (np etat lekarski może być większy niż 8h)
Zawsze samemu można pomalować mieszkanie, a też jak faktycznie 4000 da się wyciągnąć to ja bym chętnie taką bezpieczną pracę wybrała, przecież z tego na spokojnie można odkładać 1000 miesięcznie i żyć na poziomie
Żeby pomalować mieszkanie to też trzeba się na tym znać. Usunięcie starej farby, szpachlowanie i szlifowanie nierówności, grunt, podkład i na koniec położenie warstwy właściwe z uwzględnieniem naświetlenia pomieszczenia ( czasami dwóch warstw). Racze ciężkawa praca fizyczna z uwzględnieniem odrobiny magii w postaci wiedzy i praktyki.
Matematyka jest prosta. Ceny za pomalowanie ściany oscylują między 5-10 zł za m2 ściany (w zależności czy ma być malowane raz, czy dwie warstwy farby). Mieszkanie 60m to jest około 200 m2 ścian - mówię około bo by wyliczyć to dokładnie musiałby być znany rozkład ścian działowych. Czyli przy 2 warstwach mamy około 2000 tysięcy już za robociznę. Jeżeli do tego dochodzi jeszcze szpachlowanie, gruntowanie, usuwanie starej farby, a może i nawet zakup materiałów (nie jest sprecyzowane to w wyznaniu - a jeżeli ma odzwierciedlać faktyczny stan wypadałoby, a nie stwierdzić "malarz zły za odświeżenie całego domu chce dużo pieniążków"). Jest to też praca czasochłonna - zabezpieczenie mebli, podłóg etc. To 4500 za odświeżenie całego mieszkania nie jest wcale dużą kwotą. Zawsze można taniej przebrać się samemu i chwycić wałek w dłoń :)
Zapomniałaś o jednym, o przysiędze i o celu bycia lekarzem- dbania o życie i zdrowie pacjentów. Oczywiście za tak ogromną odpowiedzialność, powinni dostawać większe pensje, tak jak nauczycielki, pielęgniarki, strażacy, ratownicy.... Ale proszę nie porównuj misji ratowania życia do naprawy auta. Tu chodzi o moralność, lub jej brak, kiedy ucieka się od pracy, gdzie ludzie umierają bez Twojej pomocy, aby więcej zarabiać i odpoczywać.