Poszedłem z nowo poznaną dziewczyną na kolację. Twierdziła, że jest wegetarianką, po czym zamówiła filet z piersi kurczaka. Zdziwiłem się, więc pytam, czy aby na pewno wskazała kelnerce dobre danie. Odpowiedziała, że tak, „przecież ptaki to nie ssaki”. I z uśmiechem wyciągnęła lusterko, by poprawić sobie pomadkę na ustach.
Nie, więcej się nie spotkaliśmy i nie spotkamy. Mogłem mieć żonę intelektualistkę, ale jednak podziękuję.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeszcze kwestia tego, czy sama była dobrym ssakiem.
Serio, oceniasz dziewczynę po jednej pomyłce? No i umówmy się, w takich daniach w restauracjach jest więcej panierki niż mięsa
W staroangielskim ptaki nie zaliczają się do zwierząt.