#ZfHtJ
1. Dziecko musi się wypłakać. Nie będzie wymuszać płaczem! I leży takie półroczne dziecko i ryczy, bo rodzicom wmówiono, że dziecko najedzone, przewinięte, to nie ma powodu do płaczu.
A to że aktualnie potrzebuje bliskości rodzica, to nikt o tym nie pomyśli.
2. Dziecko ma się mnie słuchać, ja jestem dorosły, ja tu rządzę. Dziecko najlepiej aby było bezwzględnie posłuszne, ale dorosły powinien być asertywny, potrafić podejmować decyzje, dorosły powinien potrafić wyrazić swoje zdanie.
Jak mamy sprawić, że ktoś będzie samodzielnym dorosłym, skoro przez całe dzieciństwo oczekuje się od kogoś posłuszeństwa?
3. Dziecko nie umie liczyć - poświęcamy lata na naukę matematyki, dziecko nie potrafi pisać - poświęcamy lata na naukę pisania, tak samo z każdą inną umiejętnością. Dziecko nie umie się zachować? Karzemy! Tak, to go nauczy jak się zachować! Na pewno....
Postarajmy się traktować dzieci tak, jak my byliśmy chcieli być traktowani przez np. szefa czy przełożonego.
bzdury!
1) jest duża granica między półrocznym dzieckiem które bardzo płacze a histeryzującym trzylatkiem, który robi próbę sił. poza tym nie można też nauczyć maleńkiego dziecka, że stale je się nosi na rękach bo to dla niego krzywda, bo im więcej reagujemy i je nosimy tym bardziej ono tego noszenia potrzebuje i kółko się zamyka, a my nie mamy czasu i siły nawet się wysrać.
2) dziecko musi być posłuszne w konkretnych sytuacjach. można mu pozwolić założyć dwie różne skarpetki i czapkę w lipcu, jeśli chce. ale wkładanie palców do kontaktu, bicie innych w tym zwierząt i bieganie przy ruchliwej ulicy - no sorry.
3) a jak inaczej przygotować kogoś do bycia dorosłym funkcjonującym w społeczeństwie człowiekiem niż poprzez naukę pisania, czytania itp? mamy stworzyć analfabetę, który nie pójdzie nigdy do pracy bo uczenie się pisać i czytać jest niemiłe? owszem karanie dzieci jest złe jeśli kara jest niewspółmierna do winy lub nie ma z nią nic wspólnego. ustalanie wyraźnej granicy i pokazywanie konsekwencji czynów jest nauką życia w dorosłym świecie, gdzie konsekwencje naszych działań spadają na nas bardzo szybko i brutalnie.
nie wyobrażam sobie traktować dziecka jak podwładnego. podwładny ma swój rozum, swoje skille i swoje życie. od niego się wymaga. za dziecko jest się odpowiedzialnym i trzeba je kształtować, aby można było z nim dobrze żyć kiedy stanie się nastolatkiem i młodym dorosłym. wychowanie to subtelna długotrwała praca, nie puszczenie samopas i patrzenie co wyjdzie.
@ typiara
faktycznie punkt 3 był dla mnie mało zrozumiały, ale jak przeczytałam go jeszcze raz i twoją opinię to teraz już wiem o co chodziło. w mojej opinii jest to temat bardzo trudny, bo kiedy należy zacząć wymagać? jest jakas cienka granica kiedy dziecko już wie jak ma się zachowywać ale jest po prostu niegrzeczne. widzę to po dzieciach znajomych, one wiedzą dobrze co robią źle, ale zlewają zupełnie wszystkie prośby o uspokojenie się, aż do momentu kiedy ojciec nie zagrozi im laniem (czasem jest to 10 upomnień od matki i 5 od ojca, aż do momentu gdy serio się wkurzy, przy czym uważam, że powinien już dużo wcześniej zareagować ostrzej). dzieciaki robią sobie próby charakteru i przeciągania struny do granic możliwości, gdzie często ich złe zachowanie może zaowocować niebezpiecznymi sytuacjami - dla nich i innych dzieci.
natomiast odnośnie punktu drugiego skupiłam się na zdaniu "dziecko ma być bezwzględnie posłuszne", nadal utrzymuję, że czasem powinno.
zgadzam się w zupełności, że chodzi o kształtowanie i że na pewno należy robić to z posiadaniem autorytetu i posłuchu u dziecka, oczywiście nie chodzi mi o tyranię i znęcanie się. ale bezstresowe wychowanie naprawdę niszczy, bo świat nie jest bezstresowy.
być może masz rację, bo zabrakło mi sensownych argumentów poza ogólnym poczuciem niezgadzania się;p po prostu nie znoszę dzieci, szczególnie niegrzecznych dzieci i nie wyobrażam sobie poświęcić swojego własnego czasu na uczenie po 100 razy tego samego, kiedy widać, że już dawno to umie tylko robi celowo na złość. dlatego też nie mam dzieci i nie wybieram się w tym kierunku, dla obu stron będzie to lepsze rozwiązanie. nie sądzę abym mogła być w jakikolwiek sposób szczęśliwa posiadając dziecko i nie wyobrażam sobie aby dziecko chciało tak nastawioną matkę.
Typiara, oby jak najwięcej ludzi przeczytało te komentarze :)
O kolejny debil któremu coś się wydaje, a ze psychologia i pedagogika już dawno wyszły ze średniowiecza - tego do siebie kretyn nie dopuści. I będzie krzywdzić dzieci swoim debilizmem.
Tłumaczyć 100 razy? Po co?
Widocznie nie rozumie. Nie potrafi, bo jest dzieckiem. Dzieci mają ograniczoną wyobraźnię w pewnym zakresie.
Ostrzec przed konsekwencjami, a następnie je wyciągnąć.
Stosowane wielokrotnie od lat tzw. bezstresowe wychowanie - podawane jako przykład idealnego wychowania dziecka w opozycji do "dawnych metod" okazuje się często równie złe, jak nie gorsze. Wszystko należy robić z umiarem. Nie można gnębić dziecka za byle przewinienie, ale pobłażanie wszystkiego jest równie złe. Nadmierna troska i wychowywanie pod kloszem jest równie szkodliwe, jak całkowite olewanie dziecka.
A później takie błędy wychowawcze wyrastają albo na nieczułego ch..., który zachowuje się wobec innych tak jak pokazali mu rodzice, czy na życiową pier..e, co nic samemu nie potrafi w życiu zrobić.
Porównywanie dziecka do dorosłego pracownika też nie ma sensu. Nie możesz wymagać, by dziecko zachowywało się jak dorosły - dziecko pewnych rzeczy nie zrozumie, nie potrafi, nie wie i nie ma co wymagać, by ogarniało to wszystko - pewnych rzeczy człowiek uczy się z czasem.
Ale... bezstresowe wychowanie nie oznacza wcale pobłażania. Zanim zaczniesz o czymś pisać upewnij się, że wiesz, o czym tak właściwie mówisz.
Wiem, ze te pojecie może być mylące, ale bezstresowe wychowanie nie oznacza braku wychowania.
Dziecko wybije komuś szybę:
Stresowe: "Ty mały kur... co ty wyrabiasz?! Czemu ja się wiecznie za biecie wstydzę, dawaj dupe do lania"
Bezstresowe: dziecko przyjdzie i się przyzna, dostanie godzinną pogadankę i pójdzie z rodzicem przeprosić właściciela.
Brak wychowania: "Mamusia zapłaci Brajanku, nie martw się i idź bawić dalej. A ty bydlaku jak śmiesz upominać moje dziecko". Ewentualnie rodzic wzruszy ramionami i dalej będzie siedzieć na telefonie komentując, że to nie jego problem, że ktoś ma słabe szyby
livanir przy czymś tak poważnym jak wybicie szyby powinno być jeszcze odpracowanie kary w postaci obowiązków dostosowanych do wieku dziecka, żeby nauczyć go prawdziwych konsekwencji (zakładając oczywiście, że w pogadance już była informacja o wartości pieniądza i odpowiedzialności za niszczenie mienia).
Przed urodzeniem dziecka też miałam takie poglądy i miałam mnóstwo pretensji do rodziców, teraz mając bardzo wymagające dziecko, gdy od dwóch lat nie przespałam całej nocy( mam co godzinę, dwie pobudkę), moje myślenie powoli się zmienia.
1. Dziecko ciągle płacze i dużo noszone na rękach. Nadal płacze, tylko że ma 14 kg i nadal chce na ręce.
2. Dziecko wbiega pod samochody. Uczę posłuszeństwa, bo wolę aby żyło.
3. Trochę za wcześnie na kary, ale będą. To będą konsekwencje czynów.
Życie weryfikuje. Na razie to dziecko sterroryzowało rodziców.
@Busiolka Zwyczajnie nie umiesz wychowywać, jeżeli twoje dziecko terroryzuje
Dziecko nie terroryzuje rodziców i nie jest niegrzeczne bez powodu. Albo nie u stanowiliście reguł albo chcecie mieć robota, a nie człowieka.
"W głębi kontinuum". Książeczka, malutka, chudziutka, która przewraca świat matek do góry nogami. Mądra matka zrozumie przekaz i wyciągnie z niego właściwe wnioski. Polecam zatem mądrym kobietom. Czującym i wrażliwym. Głupie niech nawet się nie zabierają za tę lekturę, stracą tylko czas.
Dokładnie.
nie kazdy powinien dzieci miec
Wszędzie ogólniki, czas na test praktyczny opisanych metod, (bez teorytyzowania o niemowlakach)
1. 4 lata, chce loda w sklepie, ale nie może go dostać, bo jest chory na gardło, na tę informację kładzie się na podłodze i płacze.
2. 14 lat, przyłapane na paleniu papierosów, zna powody szkodliwości palenia i zrobiło to po to aby zaimponować rówieśnikom.
3. 8 lat, od od paru dni miga się od sprzątania zabawek ze swojego pokoju, pod meblami zebrało się już tyle kurzu, że można złapać uczulenie, jak przekazać, że nie pójdzie do kolegi do puki nie zbierze zabawek?
4. 6 lat, uderzyło inne dziecko podczas sporu o zabawkę (Nie da się ustalić kto ma rację, podają sprzeczne wersję, ale z pewnością swoich słów) wie, że bić nie wolno, ale we wściekłości i tak zrobiło i nadal nie ma żalu, bo uważa że ma rację.
5. 7 lat, wymyśliło sobie, że chce mieć plombę na każdym zębie, jest zbyt uparte na zmianę zdania.
Z punktem trzecim się zgadzam, karanie niczego nie nauczy dzieciaka.
Co do punktów 1 i 2, to nie zgadzam się z Autorem. Należy wszystko wypośrodkować, żeby a) dziecko słuchało się rodzica, b) dziecko miało także swoją swobodę.