Od dziecka mam taką dziwną fobię, a mianowicie nie potrafię oglądać fragmentów filmów, w których ktoś robi z siebie idiotę w miejscach publicznych lub przy obcych ludziach.Tak więc jak w telewizji leci np. "Jaś Fasola", "Miodowe Lata" bądź jakaś ukryta kamera i jest taki "wstydliwy" fragment, to natychmiast muszę wyjść do innego pokoju i przeczekać, a jeśli jestem w kinie, to zamykam oczy i myślę o czymś innym. Bo inaczej czuję ogromny dyskomfort i mam wrażenie, jakbym miał zaraz zapaść się pod ziemię ze wstydu. Najgorzej jednak jest, gdy oglądam film z dziewczyną i nie mam jak uciec, a wtedy wyglądam jak dziecko, które ogląda mega straszny horror.
Dodaj anonimowe wyznanie
O, ja tak miałam jak czytałam książkę "Ala Makota" chyba Pani Musierowicz.
Czerwienilam się że wstydu, jak tytułowa bohaterka odwalała jakieś głupie akcje. :D
W większości wypadków to znaczy tyle, że wczulismy się w książkę/film. :)
O tak!
Ala miała to coś w sobie...też się za nią wstydziłam i myślałam jaka ona niemądra ;p
Ala Makota jest Małgorzaty Budzyńskiej ;) Musierowicz pisała o Borejkach :)
O dzięki serdeczne :)
Co mam powiedzieć, kiedy oglądam (często niechętnie) pranksterów, którzy robią z siebie debili i jest mi z ich powodu jakoś tak źle? :c
Protip: nie ogladaj ich
W podstawówce miałam nauczycielkę angielskiego, która nazywała się Ala Makot ;)
Mam dokładnie tak samo! Przy każdym żenującym momencie czy to w filmie, czy książce mam ochotę zapaść się pod ziemię, zupełnie jakby zawstydzajaca sytuacja dotyczyła mnie.
Jak oglądam film i jest jakiś stresujący dla bohatera moment to zaczyna boleć mnie brzuch i spinam mięśnie całego ciała xD
Ja zaczynam się kręcić i wiercić i mam ochotę krzyknąć "debilu, nie rób tego!"
Mam podobnie. Dlatego szybko skończylem np. czytanie the waling dead oraz ostatnio oglądanie samuraja Jacka. Nie mogę znieśc jak kolejny raz z rzędu coś się przez jakąś głupotę spieprzy.
Tez tak mam, to nic nadzwyczajnego ;)
Mam to samo. Idealnie
W niektórych przypadkach powód może być bardziej złożony. Być może dana osoba ma za mały dystans do własnej osoby, do swego ego. Jeśli jest to osoba powściągliwa i w towarzystwie zawsze zastanawia się nad tym co zrobić lub czego nie zrobić, żeby się nie skompromitować, przesadnie dba o swoje imię i o to co ludzie pomyślą - to ma właśnie zbyt mały dystans do siebie i dlatego w filmach poruszają ją szczególnie takie sytuacje. Proponuję na trzeźwo (lub po alkoholu na imprezie jak ktoś musi) śmiało sobie żartować z siebie. Dobrze też działa zwykły taniec. Tacy ludzie wstydzą się też tańczyć, bo "inni patrzą, a ja nie potrafię tańczyć i jak ja wyglądam...". Przełamać się w tańcu i w życiu też będzie lepiej. Jak to nic nie da, to może być jakiś stopień autyzmu.
Czyli nie tylko ja tak mam :DD
Cringe :D też tak mam czasami. Wtedy film przewijam xd