#ZUl7k
Jestem ze swoim partnerem ok. 8 lat, znamy się praktycznie od dziecka. Mieszkamy ze sobą od 2 lat, nie kłócimy się, kochamy się... ale o zaręczynach mogę tylko pomarzyć. Rozmawialiśmy nieraz o ślubie, dzieciach, ale jak czekałam na krok w przód, tak czekam nadal. Gdy wspominałam zbyt często o zaręczynach, potrafił się wkurzyć na mnie i burknąć „nie naciskaj”.
Wiem, że mnie kocha i myśli o wspólnej przyszłości, ale cholera! Na co on czeka? Sama już o tym nie wspominam, nie chcę naciskać, ale coraz bardziej myślę o tym, co jest nie tak...
Pomimo tego, że zaręczyny niczego nie zmieniają, tylko nazewnictwo z „dziewczyna” na „narzeczona”, to dla wielu kobiet są bardzo ważne.
Aż boję się pomyśleć, ile będę musiała czekać na ślub...
Nadal nie rozumiem - jesli tak bardzo Ci zależy to czemu mu się sama nie oświadczysz?
No i może warto usiąść i zapytać "ej słuchaj czemu nie chcesz zaręczyn? Chcesz zaoszczędzić czy może nie czujesz się gotowy? A może w ogóle nie chcesz brać ślubu?" I poważnie pogadać.
Hvafaen
Ad. 1 Nie wiesz czy nie chce. Może się boi, nie wie jak zaplanować, chce najpierw... coś ukończyć, uzbierać, cokolwiek. Nikt tego nie wie poza samym facetem. Ale do tego trzeba by porozmawiać.
Ad. 2 przekonanie jak przekonanie. Czy lepiej w takim razie manipulować, martwić się, wymuszać? Bo...? "Ja chcę ślubu bo to już tak długo", "bo tak wypada". Bo co? Ludzie staromodnie myślą, że jak jest papier albo chociaż zaręczyny to już jest bezpiecznie bo się nie rozpadnie, bo nie zostawi. To świetny przykład kłamstwa powtórzonego aż do wdrukowania w mózgu.
Masz pragnienie jakiekolwiek - wyraź je w poważnej rozmowie. Inaczej nie ma co oczekiwać, że może się domyśli, a czemu nie, a to zrobił nie tak jak trzeba/ jak chciałam.
Ludzie to proste istoty. Bez bezpośredniej komunikacji się gubią.
Akurat z oświadczynami od strony kobiety to nie dla każdego. Ja akurat nie mogę narzekać, ale kiedyś rozmawialiśmy na temat oświadczyn i powiedział że nie przyjąłby zareczyn od kobiety bo to leży po stornie mężczyzny.
Ale co do rozmowy to to nie jest zły pomysł.
Sorry za brutalność, ale najprawdopodobniej czeka czy mu się ktoś lepszy nie trafi. Jak stwierdzi, że lepszy rydz niż nic, to się oświadczy.
Jeśli finansowo jesteście samowystarczalni finansowo, a on się po takim czasie nie oświadcza, to nie ma co czekać. Dorosły, zarabiający facet oświadczy się po maks 2-3 latach związku. Chyba, że jesteś tylko opcją dla wygody. Pytanie tylko, czy Ty chcesz czekać i czy warto. Bo w tej chwili to na pewno nie jesteś szczęśliwa. Ja bym z nim poważnie porozmawiała i zapytała się chociaż o ramy czasowe jego planów odnośnie oświadczyn i ślubu. Jak rzuci liczbą z kosmosu, to nie ma co czekać. Jal poda realny czas, który możesz poświęcić, to poczekaj. Jak się nie wywiąże to wiadomo, trzeba się pożegnać.
Chociaż moim zdaniem nie warto tracić czasu na mamałygę, która sama nie wie czego chce.
Jeśli dwie osoby mają takie podejście, to jest to ok. Natomiast autorka jest nieszczęśliwa, a jej facet niezainteresowany, więc po co czekać?
Fakt, mogłam uściślić, że chodzi o ludzi, którzy nie mają awersji do ślubów.
Same here. Po cholerę nam zbędne formalności? Spędzenie z kimś życia to decyzja, a nie papier. Ogólnie (poza ulgami podatkowymi ( niekoniecznie rozumiem sens formalizowania związku. Bo niby ktoś nas nie porzuci? Bo jest papierek? Serio? Ktoś chciałby być w relacji z kimś tylko dlatego, że rozwód jest problematyczny? 😳
Niestety coraz więcej facetów coraz później dorasta a kobietom zegar biologiczny nie spowalnia i na zakładanie rodziny koło 40tki robi się za późno.
Jest coś takiego jak przechodzony związek. Chyba Wam się to trafiło.
czy aż tak trudno jest z kimś na poważnie porozmawiać ?
"Pomimo tego, że zaręczyny niczego nie zmieniają, tylko nazewnictwo z „dziewczyna” na „narzeczona”, to dla wielu kobiet są bardzo ważne"
No to może czas sie zastanowić dlaczego to dla ciebie takie ważne, ważniejsze niż szczęśliwy związek.
Hva: serio nazwa robi Ci taką różnicę? Jakie to ma znaczenie? Pytam całkowicie poważnie i z ciekawości.
Bo, z naszego punktu widzenia, liczy się tylko to, czy się kochamy i jesteśmy razem szczęśliwi..
U mnie było to samo. Wszyscy mi mówili ze pewnie czeka na lepsza partie, dlatego zerwalam. To co działo się z nim kiedy się rozstaliśmy udowodniło mi bardziej niz oświadczyny ze jednak kocha mnie bardzo mocno. Wróciliśmy do siebie, mimo to on znów odczekał dwa lata zanim dał mi pierścionek. I dopiero wtedy powiedział mi prawdę. Pierścionek kupił po trzech latach bycia a czekał na nasz życiowy, wymarzony wyjazd który planowaliśmy latami. Chciał żeby zaręczyny były bardzo wyjątkowe. Ale ale… moja koleżanka miała identyczna akcje. Z tym ze po zerwaniu okazało się ze jej facet miał od dwóch lat dupe na boku. Ten przyglup nie był w stanie z nią zerwać bo nie miał jaj, a ta idiotka czekała mimo wszystko jako ta druga (karuzela żenady). Po tygodniu od zerwania worek na spermę się wprowadził, pobrali się i zaraz urodził się dzidziuś. Dlatego uwazam ze powinnaś zerwać bo tak to nigdy się nie dowiesz. Powiedz ze go kochasz ale boisz się ze on ciebie nie i ze odbiera ci prawo do szczęścia. Zobaczymy co zrobi.
Konflikt interesów, ty chcesz zaręczyn, on niewiadomo co. Szkoda przerwać związek ośmioletni, może uważa, że jesteście zbyt młodzi? Nie mam pojęcia.
Czemu się dziwisz? Facetowi jest dobrze jak jest. Zakładam, że ma wszytsko czego potrzebuje, ale bez zobowiązań jakie niesie za sobą małżeństwo. A wiesz czemu ma to wszystko? Bo mu to dałaś. Przy czym facet nie ma takiej naturalnej potrzeby jak kobieta, żeby się ustatkować. On tego DO NICZEGO nie potrzebuje. Serio.
Co to znaczy "naturalnej potrzeby"? Ja takiej nie odczuwam, a jestem w związku od ponad 9 lat. Wręcz przeciwnie - wolę jak jest tak jak jest, ślub to dla mnie masa zamieszania, stresu i zbędnego wydawania pieniędzy.
Naturalna potrzeba kobiety, omg ryczę ze śmiechu!