#ZOQW2
Kiedy ktoś połaskocze mnie po stopach, śmieję się i piszczę jak mała dziewczynka, po prostu najgorsza tortura, wyglądam wtedy strasznie żałośnie.
Jestem facetem, mam 2 metry wzrostu i jestem żołnierzem zawodowym, dodatkowo jestem mistrzem miasta w boksie, ogólnie wszyscy się mnie boją.
Nigdy nikomu o tym nie powiem. Wie o tym tylko moja żona i teraz Wy. Jakby ktoś się dowiedział, to żartom nie byłoby końca.
Wszyscy się ciebie boją, ojojoj, kutas stanął? Majtki zmoczone?
@ miednica: To nie do konca takie smieszne. Zolnierzy szkoli sie przeciez do zabijania. To jest sens ich istnienia. Jest to nazywane likwidacja sily zywej przeciwnika. To nie zarzut lecz stwierdzenie faktu.
Bedac po niewlasciwej stronie lufy balbym sie. O zwieraczach wole sie nie wypowiadac. Inne reakcje fizjologiczne raczej malo prawdopodobne.
Zgadzam się. Tym bardziej jeśli założymy, że za każdym razem wychodzi na miasto z naładowanym karabinem, faktycznie wszyscy mają zrozumiałe powody, żeby się go bać. Wizja Pani Jadzi z osiedlowego warzywniaka, ważącej dla niego pomidorki, pod wycelowaną w jej stronę lufą, jest przerażająca.
Pustka, jak ktoś jest po złej stronie luty, to mniej ważne jest, kto ją trzyma. Nie musi być to zawodowy żołnierz, żeby wzbudzić lęk i strach. Wystarczy małe dziecko z chęcią mordu. Ile razy mówili w wiadomościach o strzelaninach w szkołach w USA?
Ludzie, to nie jest temat przewodni tego wyzwania xD
To tylko lekko podkoloryzowane wtrącenie dopełniające obraz sytuacji.
To ma być opowieść, nie sprawozanie z pogrzebu. Nie wspomne już o tym wyrafinowanym słownictwie w komentarzu...
@ktowie i co z tego, że to nie jest temat przewodni wyznania? Porozmawiać nie można?
@Madhu można, ale hmm... możne niekoniecznie na poziomie komentarza wyżej? :p
No chyba, że masz do takowych kwiatków fetysz.
To lepiej żebyś się nie dostał w ręce wroga, bo zdejmie buty, wyjmie piórko i po Tobie xd
Brakuje tylko informacji, że autor morsuje.
Straszne jest to, że ktoś może mieć o sobie takie mniemanie, że na jego widok wszyscy srają w portki. Boks jest filozofią, a nie sztuką naparzania wszystkich po ryju.
Mówię tylko o tych, którzy traktują boks poważnie, bo ci, którzy idą w to tylko po to, żeby się walić po mordzie to pozerzy, nie bokserzy.
Nie umiem traktować tego wyznania poważnie.
Jak przystało na żołnierza pewnie nadużywasz alkoholu i przemocy, jak ktoś śmie nie wykonać rozkazu.