#ZFBq2

Zaczynam się poważnie zastanawiać czy nie staję się powoli rasistą i homofobem. A wszystko przez Disneya, Netflix, HBO czy BBC.

Jestem chwilę przed pięćdziesiątką, a całe życie przepracowałem w wielkich, międzynarodowych korporacjach. W trakcie tej pracy wielokrotnie pracowałem z ludźmi wszystkich kolorów skóry i wszelakich orientacjach seksualnych, i nigdy, ale naprawdę NIGDY nie oceniałem nikogo z tych powodów. Bywało, że byłem jedyną białą osobą w multikulturowych zespołach i takie wydarzenia są dla mnie do dziś bardzo miłym wspomnieniem. Dodam również, że niezależnie od rasy/orientacji byli to wspaniali ludzie, o bardzo wysokim poziomie kultury i olbrzymim doświadczeniu i wiedzy merytorycznej – często czułem się wśród nich jak „ubogi krewny”.
Co ważne, ludzie ci doskonale znali swoją wartość, i nie uważali się zarówno za dyskryminowanych, ani uprzywilejowanych ze względu na swoje pochodzenie.

A teraz do głównego wątku: od kilku lat obserwuję rosnącą tendencję do upychania na siłę przez wielkie stacje telewizyjne i platformy streamingowe reprezentacji ludzi i innym niż biały odcieniu skory oraz nieheteroseksualnej orientacji. Żeby nie być gołosłownym, podam konkretne przykłady: czarnoskóra Anna Boleyn (Anna Boleyn), czarnoskóry Achilles (Troja: upadek miasta), czarnoskórzy hobbici i elfy w „Pierścieniach Władzy”, czarnoskóry Wąż Morski w „Rodzie Smoka”, czarna Arielka w nowej syrence. Dodatkowo pozamieniane płcie i homoseksualna orientacja Phastosa w Eternals.

Zdaję sobie sprawę, że cześć tych produkcji to filmy z fikcyjnymi bohaterami, ale oni też byli osadzeni w pewnym, dobrze zdefiniowanym, kręgu kulturowym, i dodatkowo dobrze opisani w kwestii wyglądu (płowowłosy Achilles, różana Ariel, valeriańskie pochodzenie Corlysa Velaryona).

I nie chodzi tu o to, że nie lubię widzieć czarnych aktorów: uwielbiam Denzela Washingtona, Danny'ego Glovera, Kubę Goodinga Jr. i całą masę innych – wkurza mnie zarówno zakłamywanie historii, jak i „polityczne” wciskanie niepasujących postaci na siłę.

Żeby być dobrze zrozumianym – tak samo nie podobała mi się Scarlett Johannson w „Ghost in the shell” czy John Wayne jako Czyngis Chan – te role powinni zagrać Azjaci.

Przecież jest tyle niesamowitych postaci, o których można nakręcić setki świetnych filmów: Rosa Parks, Martin Luther King, Nelson Mandela, Ralph Ellison, Louis Armstrong i wielu innych. Poza tym Czarny Ląd ma kilka tysięcy lat historii i masę fantastycznych legend, postaci, wydarzeń na setki tysięcy kilometrów taśmy filmowej – po co upychać na siłę w rolach kompletnie od czapy???
PeggyBrown2022 Odpowiedz

Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat. Świat oszalał. Mogę zrozumieć tworzenie fikcyjnych postaci o egzotycznym wyglądzie, zwłaszcza że nadal jest zbyt mało tych o kolorze skóry innym niż biały, ale nie rozumiem odgrywania ról postaci historycznych przez ludzi, którzy kompletnie nie są do nich podobni. Skoro tak się robi, to dlaczego biali nie grają afrykańskich niewolników? W filmie HISTORYCZNYM aktor powinien być choć minimalnie podobny do prawdziwej postaci, w przeciwnym razie traci to dla mnie znamiona realizmu. Nie lubię Netflixa. Oglądałam trochę filmów u znajomych. Te filmy są robione na jedno kopyto, poprawne politycznie, bo bólu podobne do siebie i tendencyjne. Dlaczego każda postać, jeśli nie jest homoseksualna, to musi mieć kolegę Azjatę - geja, który oczywiście jest uciskany, ale też bardzo fajny? Problemów i zagadnień jest mnóstwo. Uważam, że którykolwiek z nich nie musi występować w KAŻDYM filmie. Oby twórcy mieli odwagę do tworzenia filmów po swojemu, nie przejmując się tym, że nagrody przejdą im koło nosa i że ktoś będzie próbował ich zmusić do przepraszania za to, jak wygląda film. Najbardziej lubię filmy starsze ode mnie, które powstały w latach 90. albo wcześniej. Mało który nowy mi się podoba. I nie jestem żadną rasistką ani homofobem.

Eldingar Odpowiedz

Do-kład-nie. Idealnie to podsumowałeś. Ale w oczach wielu ludzi będziesz uważany i tak za zacofanego homofoba i rasistę.

Iwf Odpowiedz

Poprawność polityczna nie raz wygrała z prawdą historyczną, czy zgodnością z powieścią... Do tego to są amerykańskie produkcje, gdzie publiczność by ich zgniotła, gdyby nie było ani jednej czarnoskórej, czy homoseksualnej osoby. Taki kraj..

JoseLuisDiez

Poprawność polityczna niebawem się skończy, bo zbyt wielu ludzi to drażni - znacznie więcej, niż kiedyś drażniły podteksty rasistowskie, czy seksistowskie. Jak okaże się, że ludzie przestaną to oglądać, to może wytwórnie się zreflektują, że nie tędy droga.

Dragomir

No jak nyggas woleli siedzieć w lepiance z gówna albo strzelać do siebie, to skąd mieli wziąć statystów do filmów o nich?

CentralnyMan Odpowiedz

Nie tylko Ty to widzisz. Z tego powodu odpuściłem sobie m.in. Ród smoka, chociaż książki uwielbiam. W ogóle takie upychanie czarnych czy lgbt wszędzie działa moim zdaniem na ich niekorzyść. Wielu ludzi wcześniej kompletnie nic do nich nie miało, teraz czują niechęć przez upychanie ich wszędzie, byle byli

Vito857 Odpowiedz

Niestety, poprawność polityczna poszła w taką stronę i mamy wręcz przesilenie tego typu zjawisk. Mam też wrażenie, że ludzie przestają być kreatywni i zamiast szukać nowych, świeżych pomysłów to sięgają po klasykę i ją przeinaczają.
I ja również nie jestem ani rasistą, ani homofobem, ale jak oglądam filmy na Netflixie, gdzie w każdym kolejnym serialu musi być zestaw - czarnoskóry, gej, lesbijka, transseksualista/-tka, ostatnio osoby niebinarne - to się odechciewa i wolę albo oglądać stare filmy, albo na polskich platformach streamingowych tłukę te same seriale po parokroć.

Vito857

@Hvafaen jeśli chodzi o niebinarność to fakt, w Sex Education się w ostatnim sezonie pojawiła, ale pozostałe wymienione to w wielu zagranicznych serialach na Netflixie się pojawiają

Eldingar

Hva, takim festiwalem netflixowej poprawności politycznej jest chociażby Sandman.

Niewiemu

Eldingar - Sugeruję przedyskutować sprawę z niejakim Neilem Gaimanem. Gość jest bardzo aktywny na twitterze.

KrB Odpowiedz

Też mnie to denerwuje, jak na siłę zmienia się postać (tak jak autor opisał) , żeby tylko ktoś nie zarzucił braku tolerancji produkcji.

Lucy5

Hvf przeszkadza i to bardzo. Jestem zażenowana netflixowska ekranizacją ,,Wiedźmina" . I podpisałam apel, aby odsunąć dotychczasow showrunnerke od ekranizacji tej książki. Ale czy coś to dało?

Dragomir

Hva, płyniesz z ciepłym prądem gnojówy ale to nie znaczy, że to dobre bo większość tak robi. Większość jest głupia, i w ten kanon doskonale się wpisujesz.

Dragomir

To znaczy, że w tej kwestii ludzie stąd mają zdrowe podejście. Pozostali, jak Ty i kilku innych aktywistów/-ek, możecie klękać w ramach przeprosin za niewolnictwo czarnych w USA przed 200 laty. Biedaki, gdyby nie to, to zamiast dostępu do najnowszej technologii i wyrównanych szans w jednym z najbardziej rozwiniętych krajów, mieszkaliby nadal szczęśliwi w chatce z krowiej kupy i trawy, jak ich przodkowie, gdzieś na Czarnym Lądzie.

Dragomir

Posiadanie zdania ma temat czegokolwiek jest subiektywne. Mi to zwisa, bo nie oglądam Netflixa bo zwyczajnie nie płacę za to g.wno, jak oglądam to u kogoś i to rzadko. Ale samo zjawisko juz się przesyciło do porzygu. Tak samo jak nie przeszkadzają mi homosie, ale uważam wciskanie tego na każdym kroku, epatowanie tym i paradowanie z piórkami w odbytach za nienormalne. I jeśli ktoś uważa tak samo jak ja, to myślę sobie, że jednak w tej kwestii nie zgłupiał wbrew propagandzie o ogólnoświatowym zasięgu, przynajmniej w naszym rejonie świata. Nie wiem co w tym ograniczonego.

Dragomir

Z wyjątkiem sytuacji, które nie są normalne i ludzi, którzy są głupi. Na przykład, nie muszę podkładać głowy pod ciężarówkę, żeby po niej przejechała, bo wiadomo że to by było przykre dla mnie. Jeśli jednak ktoś sądzi, że byłoby to fajne to znaczy, że albo jest głupi, albo bez wyobraźni, albo naćpany czyli też głupi. Ale zdanie może sobie mieć, pewnie. Jeśli tylko sobie szkodzi, to na zdrowie.

bastard Odpowiedz

A mi wszystko jedno jaki kolor skóry, nie zwracałbym na to uwagi gdyby nie krytyczne głosy ludzi.

Novara Odpowiedz

Kiedyś zauważyłem, że zamiast nowych seriali, wolę oglądać te stare z lat 80-tych i 90-tych, w których żarty nt. koloru skóry, orientacji seksualnej, wyznania, narodowości, czy płci były na porządku dziennym i nikt nie czuł się dyskryminowany (wszystkim obrywało się po równo).

MojitoGhost Odpowiedz

"Nie jestem rasistą, ale..."
Ech. Przytłaczająca większość ludzi na świecie nie jest biała. Dlaczego więc produkcje kierowane na rynek globalny mają nie zawierać różnorodnej obsady? Bo paru Polakom to się nie podoba? Jesteście śmieszni.
Wymienione filmy czy seriale - zarówno te w wyznaniu jak i w komentarzach - zawierają masę różnych błędów (w Bridgertonach choćby bohaterowie noszą ubrania nie ze swojej epoki). Ale tego ludzie już się nie czepiają. Nienawiść do drugiego człowieka jest łatwiejsza.

Jestjakjest

Przecież nie tylko Polacy o tym mówią... ja mieszkam w multi kulti i tu tak samo... nie o rasizm chodzi tylko o przesyt poprawności politycznej aż do zmiany postaci w baśni dla dzieci... czy to tak trudno zrozumieć, że nie wszędzie trzeba się z tą poprawnością wpieprzać, bo to może być strzał do tyłu?

Rychumiszcz

Fajnie że wypisujesz pierdy, bo struktura etniczna swiata pokazuje że wszystkie"niebiale rasy" stanowią 59% populacji świata, więc jak łatwo policzyć, europeidalnych jest 41%. Ponadto nie tylko kwestia rasy jest poruszana, ale też wpychania na siłę towarzystwa LGBT+. Odbijając piłeczkę w lewicowym stylu "jeżeli nie rozumiesz problemu, to jesteś jego częścią" ;)

CarolinaReaper Odpowiedz

Też mnie to nieziemsko denerwuje. A Anna Boleyn grana przez murzynkę, to porażka. Ciekawe, czy w następnym filmie o Piastach też będą czarni a z Władysława Łokietka zrobią homoseksualistę.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie