Kilka dni temu byłam ze znajomą w galerii na zakupach. Oglądaliśmy buty, jedne spodobały mi się szczególnie, lecz moja znajoma stwierdziła, iż są brzydkie, szybko się zepsują, że są niemodne, ogólnie mi je odradzała. Dzisiaj, gdy się spotkałyśmy, na jej stopach były właśnie te buty. Dokładnie ten sam model. Nie wiem, jak to nazwać.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie zapytałaś jej czemu kupiła takie niemodne, brzydkie buty i czy nie boi się, że się szybko zepsują? Ciekawi mnie jej odpowiedź na takie pytanie...
Jak to nazwać? chamstwem.
No dokładnie! Niektóre baby są wstrętne:(
Nie tylko baby...
No racja, ale faceci na szczęście nie mają takich problemów :D
U facetów wygląda to mniej więcej następująco:
-O, masz takie same buty co ja! Zajebiście! :D
Mi tam kumpel nigdy butów z przed nosa nie za*ebał, nie wiem jak tobie Rexona. ?
Podobnie było u mnie, z tym, że mnie próbowała do zakupu butów zniechęcić EKSPEDIENTKA. Przymierzam sobie buty na obcasie. Wzięłam dwa różne modele. Jeden na platformie, ale noga mi się okropnie kolysala i stwierdziłam, że raczej ich nie kupię bo nie chcę przy pierwszym wyjściu zaliczyć gleby. :) Drugie były ze złotą obramowką i gdy w nich przechadzalam się do lustra zauważyłam ze ta baba cały czas za mną łazi, przypatruje mi się. Dosłownie krok w krok. Nie wiedziałam o co chodzi. Podchodzila tak blisko jak zapinalam te buty ze normalnie myslalam ze głową uderze w jej nogi jak się schylałam. I zaczęła mi mówić ze te na platformie ladniej wydłużają noge, są wygodniejsze i stabilniejsze, gdzie tak naprawdę chwiały się jak cholera. Na koniec okazalo się że jej kolezanka, druga sprzedawczyni chciała je dla siebie stąd ta DOSŁOWNIE NA MILION sposobów próbowała mi je odradzić. W życiu się z czymś tak chamskim nie spotkałam. Ja szłam do lustra ona za mną siadalam ona przede mną. Wredne baby ale ostatecznie zrobiłam im na złość i głównie dlatego kupiłam te buty!:D
Miałam kiedyś taką koleżankę. Kupowała wszystko to co mi się podobało. . .
Huh. Znam ten ból...
zaraz po bierzmowaniu ścięłam włosy, zupełnie na krótko- miały może z 7 cm od nasady. Wszyscy w szkole się śmiali, że wyglądam jak chłopczyca, że okropne, jak tak można... Tydzień później dwie dziewczyny ścięły włosy baaaardzo podobnie do mnie.
Mam tak samo. Jeszcze w LO bywało ze zrobiłam coś, ludzie się śmiali minęły dwa dni i widzę kilka osób dokładnie tych które najgłośniej się śmiały jak robiły to samo. To tyczy się także włosów, ciuchow nawet sposobu bycia i mówienia. Ludzie już zupełnie nie potrafią być sobą bo myślą że to coś złego albo że nie będą zaakceptowani. Tez kiedyś taka byłam ale w porę się obudziłam, od paru lat żyje dosłownie mając w tylku wszystko co myślą o mnie inni i szczerze mówiąc robie tyle świetnych rzeczy które dają mi mnóstwo szczęścia a których wcześniej bym nie zrobiła z obawy przed reakcja znajomych ze masakra. Jestem spontaniczna, wesoła, jestem w stu procentach sobą i dzięki temu najszczesliwsza na świecie :) naprawdę POLECAM.
U mnie główny problem polegał na tym, że nie ciągnęłam kasy od rodziców cały czas.. Tylko miałam określoną kwotę kieszonkowego i musiałam ją jakoś zagospodarować. 'Koleżanka' również miała kieszonkowe, ale za ciuchy, rzeczy do szkoły, do domu miała oddawane czyli jej kieszonkowe nigdy się nie kończyło..
Dzisiaj pracuję i mimo wszystko dwa razy zastanowię się zanim coś kupię, ot taki dobry nawyk :)
Ja na twoim miejscu kupiłabym te same buty , pewnie jak zobaczy że masz takie same to więcej ich nie założy :)
Zemsta ?
Chamsko.
Nie dość ze chamstwo to i głupota. Jeśli już je kupiła to mogła ich nie zakładać na spotkanie z tobą. Myślała że nie poznasz czy ze bedziesz jej zazdrościć?
Może wpadły na siebie przypadkiem ;) Nie musiała tego zrobić specjalnie, chyba nie byłaby aż tak złośliwa, prawda?
Nie rozumiem logiki niektórych kobiet ?
Zazdrościła że je wypatrzyłaś. Mam podobną sytuację. Trzeba się tylko cieszyć że mamy taki fajny styl xd
Byłam w sklepie z ciuchami z siostrą. Pokazała mi koszulkę. Spodobała mi się. Odłożyłam do następnego dnia bo nie miałam przy sobie kasy. Przychodzę dnia następnego, mówię że ja po odłożoną koszulkę. Kasjerka patrzy obłąkanym wzrokiem: "Twoja koleżanka ją kupiła rano..."