#YvFb1
Parę lat temu wybrałam się na studia do jednego z większych polskich miast, nie znając tam nikogo uznałam, że fajnie będzie kilka miesięcy przez przyjazdem założyć sobie konto na jakimś portalu randkowym i mieć na starcie kogo zaprosić na piwo od razu po przyjeździe, zaczęło się od portalu na S.
Poznałam chłopaka, wszystko fajnie pięknie, idziemy na randkę. Byłam wtedy po rozstaniu z chłopakiem, więc myślę, że dało się wyczuć woń mej desperacji na kilometr. Przed randką odstawiłam się na "Beyonce", fajnie się rozmawiało, po spotkaniu nawet do mnie napisał! Niestety sielanka nie trwała długo.Piszemy sobie na GG, aż nagle dostaję od niego wiadomość w stylu "no widziałem się z nią, ale to materiał bardziej na koleżankę, nie dba o siebie". Niby się pomylił, chociaż teraz w to nie wierzę. Nie powiem, było mi przykro, ale też zadziało jak kubeł zimnej wody, bo w sumie chłopak miał rację, zamiast pomalowana byłam pokolorowana, a w ciuchach to bym dzisiaj nawet nie sprzątała. No cóż takie życie, nie pierwszy nie ostatni raz człowiek z siebie klauna zrobi, więc z uśmiechem na ustach dalej sobie przemierzałam portale randkowe rozszerzając horyzonty na dodatkowe konta oraz zwiększanie zakresów poszukiwań.
Przez długi czas nie umawiałam się "na randki", ponieważ bardzo często chłopak odpadał po wstępnej selekcji, tj.: rozmowa się nie kleiła, bądź po dwóch dniach pisania chłopak myślał, że jesteśmy już w związku, zaczynał wyliczać mi znajomych i inne takie, nawet już nie pamiętam wszystkiego. Przed kolejną randką z portalu chcąc uniknąć porażki poprosiłam koleżankę o delikatną ocenę mego wyglądu, bo jak wiadomo raz już przedobrzyłam, dostałam zgodę na wyjście, spotkanie miła atmosfera, a jednak coś nie zazgrzytało, ani u mnie ani u niego, nie odezwaliśmy się do siebie już wcale, z kolejnym było to samo, z kolejnym i z kolejnym również, zawsze jedno spotkanie i koniec.
Po fali porażek, zdecydowałam się odpuścić randkowanie przez internet na jakiś czas, ale później z nudów wróciłam, znów nieprzerobione zdjęcia, znów normalne rozmowy, ale kończy się jak zawsze, jedno spotkanie i koniec. Przerabiałam wszystko od oficjalnych spotkań w knajpach, po zwykłe piwo w plenerze, ale zawsze mnie prześladuje syndrom pierwszego spotkania. Nie wiem czy to już sobie wmówiłam, że pierwsze jest ostatnim, zawsze do czasu spotkania jestem ideałem kobiety. Dodam, że jak już poznam kogoś "realnie" tj. w innym miejscu niż internet, jesteśmy w stanie się spotkać trochę więcej niż raz. I bądź tu kur*a mądry.
Na tych randkach coś ewentualnie nie zaiskrzyło, bo zazgrzytało na pewno.
1000 rozmów / 100 randek / 5 osób z którymi warto iść na 2 randkę / 1 wybrana osoba - tak podejdź a będzie dobrze :)
100 randek na 1000 osób? Wow.
na 1000 rozmów, bo nie z każdym warto iść i tracić czas nawet na kawę :D
Piszesz ze odstawiłaś się jak Beyonce, a potem ze wyglądałaś jak menel. Trochę się to wyklucza nie sądzisz?
No właśnie też to zauważyłem.
tez sie nad tym zastanawialam, bo odstawic sie to jednak wlozyc troche trudu
az wrocilam do teog fragmentu tekstu
przesadzenie z makijazem o moglo sie zdarzyc szczegolnie przy malowaniu sie w ztucznym swietle jak randka w swietle dziennym i odwrotnie
ale lachy, ktorych nie ubralaby do sprzatania i odstawiona? no zgrzyt
chodziło mi o to, ze odstawiłam się jak Beyonce we własnym mniemaniu :p kubeł zimnej wody wlany raz dwa mnie zweryfikował ;D
Przedobrzyłaś
Spoko luz. Ja próbuję od kilkunastu lat, i do tej pory jedna osoba chciała się że mną spotkać. (wiem że to nadal czytasz dastia, tak, byłaś jedyna, i nadal nie rozumiem dlaczego to tak się skończyło)
Probuj dalej, ale nie napalaj się tak jak ja przez większość czasu, że 'o ta dziewczyna ma super opis, na pewno będzie się nam super rozmawiało I w końcu mi się uda'.
Teraz traktuje to jak zwyczajne poznawanie nowych ludzi. Co prawda mam dokładnie takie samo niemal zerowe zainteresowanie, a i rozmowy się nie kleja (cholera, swoją drogą to potwornie ciężka sprawa, żeby znaleźć brania duszę, z którą jesteśmy w stanie rozmawiać po chwili jakbyśmy się znali na wylot całe życie. Zwłaszcza po moich cpunskich wirazach, i meczacych zalazkach depresji), ale przynajmniej porażki już tak nie bolą.
Podobno na płatnych portalach ludzie są bardziej konkretni i faktycznie szukają związku. Na zwykłych stronach można zarejestrować się ot tak dla polepszenia samooceny, co pewnie część kobiet robi. No i dziewczyny w sieci bywają dużo bardziej wybredne, bo na jedną kobietę przypada przynajmniej kilku facetów i można "przebierać".
Nie sa. A przynajmniej nie dla mnie. A wydałem na te wszystkie portale chyba czterocyfrowa kwotę.
I nie kilku a kilkudziesięciu. Zresztą chyba podobnie jak w życiu.
Selevan1 Od ciebie wieje desperacją chłopie. Nie szukaj na siłę, bo tak na pewno nikogo nie znajdziesz konkretnego.
Źle się wyraziłem, próbowałem długo tak, że wiało desperacja, owszem, choć starałem się to ukryć.
Obecnie już się tak nie zachowuje podczas próby nawiązania kontaktu, wyciągnąłem wnioski. To co zyskalem, to większy spokój, i dystans do tego wszystkiego, dzięki czemu zauważyłem że lepiej mi wychodzą te rozmowy.
Selevan - przykro mi, że źle trafiłeś. Znajomi korzystali i chwalili. Powodzenia w szukaniu tej jednej, trzymam kciuki :)
Dzięki. Chociaż sam nie wiem co mnie jeszcze trzyma przy tych wszystkich portalach, i ogólnie przy szukaniu. Chyba jakaś naiwna nadzieja, że gdzieś tam jest jednak taki rodzynek.
moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego wyznania to to,że może smierdzisz skoro rozmowy szły dobrze, ze zdjęć też musiałaś się komuś spodobać 🤷♀️
Ej, dajesz za dużo przeciwników, a za mało kropek.
no niestety, randkowanie przez internet jest jak przewalanie ton gnoju w poszukiwaniu perly, pisala o tym chyba Ula, Galanta Lala na swoim blogu
inna rzecz, ze w ten sposob randkuja tez raczej konkretne typy osob i niekoniecznie musisz sie w tym odnajdywac
Ja się spotykałem z dziewczyną z Internetu. Skończyło się jeszcze większą katastrofą, niż u Ciebie... Pobraliśmy się...
Przez portale w 99% nie poznasz nikogo wartościowego bo tam właśnie ma się takie podejście szukania tej idealnej osoby -> pierwsze wrażenie etc. Sama też nie masz dobrej postawy. Odrzucasz ludzi na starcie jak coś nie gra. Ja poznałem swoją niestety już byłą dziewczynę też przez internet. Nie zagrało na początku ale byłem po prostu miłym facetem dla niej i w sumie stwierdziłem, że trudno... idealnych osób nie ma, więc spróbuję gdzie normalnie też z dnia na dzień już nie byłoby kontaktu. 2 lata spędziliśmy ze sobą i nie żałuję.