#Yv7lZ

Pochodzę z katolickiej rodziny, wychowywana byłam według katolickich wartości i od dziecka jestem do nich bardzo przywiązana. Zawsze też uczestniczyłam w życiu Kościoła - śpiewałam w scholi, należę do Ruchu Oazowego, staram się żyć zgodnie z przykazaniami i nauką Kościoła.

Michał jest bratem jednej z moich przyjaciółek z Oazy. Poznaliśmy się, gdy pewnego razu przyszedł po swoją siostrę i już po krótkiej rozmowie zauważyliśmy, ile nas łączy. Mamy podobne poczucie humoru, wyznajemy podobne wartości, a ponadto łączy nas nie taka częsta pasja, jaką jest lotnictwo. Znajomość rozwinęła się bardzo szybko, po dwóch miesiącach byłam szaleńczo zakochana i wiedziałam, że on również.

Postawiłam wtedy sprawę jasno - wspólne sypianie dopiero po ślubie. Michał się na to zgodził. W miarę jak rozwijał się nasz związek widziałam, że nie było to dla niego łatwe. Wspierałam go, jak mogłam. Z rozmów z przyjaciółkami, które same były w związkach, dowiedziałam się, że i dla nich jest to bardzo trudne. Radziłam im wtedy, żeby zaufały Bogu i modliły się. Przyznaję, że patrzyłam wtedy na nie z góry i jakoś nigdy nie zastanowiło mnie, dlaczego mi przychodzi to w zasadzie bez trudu, wierzyłam, że to dzięki wsparciu, które dostaję z góry. Po jakimś czasie Michał oświadczył mi się, a ja, szczęśliwa, zaręczyny przyjęłam. Chciałam dzielić z nim życie, wychowywać wspólnie dzieci, zestarzeć się razem. Prawie rok później wzięliśmy ślub. I wtedy zaczęły się schody. Jeszcze przed ślubem fantazjowałam o naszym życiu, ale zawsze w sposób czysto romantyczny, nigdy fizyczny. Nigdy też nie pozwoliłam sobie na jakieś głębsze rozważanie naszej cielesności.

Cóż, wesele dobiegło końca, a my poszliśmy się przespać we wspólnym pokoju. Pierwszej nocy wykręciłam się zmęczeniem, ale kolejnej musiałam stanąć z problemem twarzą w twarz - nie potrafiłam zmusić się do współżycia. Uwielbiam go przytulać, uwielbiam jego całusy, ale odkryłam, że to, co dzieje się między mężem a żoną, jest dla mnie po prostu obrzydliwe. Od tamtej pory dużo rozmawialiśmy, również z księdzem. Myślę, że chyba mogłabym się przełamać choć raz, aby mieć dziecko, ale Michałowi nie o to chodzi, on chciałby mnie mieć codziennie, a tego ja nie potrafię. Nigdy mnie to nie pociągało, ale myślałam, że po ślubie będzie inaczej, wierzyłam w wielką miłość. I cóż, jest inaczej - jest dużo gorzej.

Po tygodniu przestaliśmy sypiać we wspólnym łóżku, bo Michał nie był wstanie zasnąć, mając mnie obok siebie. Wiem, że nasz przypadek jest doskonały do stwierdzenia nieważności małżeństwa, ale nie chcę tego robić, kocham Michała nad życie.
Oboje czujemy się jak zamknięci w klatce, z której nie ma żadnego wyjścia.
kartezjusz2009 Odpowiedz

Dobry seksuolog to najwłaściwsza decyzja. Ważne, żebyście go wybrali razem i sprawdzili, czy na pewno nie zaleci czegoś, co jest przeciwko wam i waszym przekonaniom.

kartezjusz2009

Jeszcze nieco przemyślałem i mam kilka rad:
1. Unieważnienie małżeństwa traktuj jako ostateczność. Kochacie się nawzajem i warto o to walczyć. Ale jednocześnie pamiętaj, żeby nie robić nic na siłę.
2. Może tak jak napisał(a) Venrosa, możliwe że problem leży gdzieś w Twojej przeszłości, niezdrowych przekonaniach albo czymś jeszcze. Dobry seksuolog powinien znaleźć problem i zaproponować jakieś rozwiązanie.
3. A jeśli zacznie coś między wami "iskrzyć", to pamiętaj, żeby poznawać siebie nawzajem powoli. Żebyś się nie sparzyła. Zbliżenia mają być przyjemnym okazywaniem miłości drugiej osobie, a nie karą czy obowiązkiem.

Venrosa Odpowiedz

Zastanawiam się, czy to Twoja aseksualność, czy wynik agresywnej indoktrynacji prowadzonej od dzieciństwa.
Idź do dobrego seksuologa i to jak najszybciej! Jeśli Ci zależy na mężu i go kochasz, to pozwól się zdiagnozować i podejmij decyzję albo o stwierdzeniu nieważności małżeństwa albo o terapii.

tewu

A gdzie tu było o agresywnej indoktrynacji?

majer

@tewu - w tym miejscu:
"Pochodzę z katolickiej rodziny, wychowywana byłam według katolickich wartości i od dziecka jestem do nich bardzo przywiązana. Zawsze też uczestniczyłam w życiu Kościoła - śpiewałam w scholi, należę do Ruchu Oazowego, staram się żyć zgodnie z przykazaniami i nauką Kościoła".

keanna

@majer
Ja też jestem katoliczką, wychowaną po katolicku, i jakoś nie miałabym z chłopakiem problemu (wiem, bo niemal do tego doszło). Może być to kwestia aseksualizmu.

Feniks06

Tak ale adeksualizm nie musi być wrodzony a może być nabyty.

Mroowk007

@keanna ale kocopoly piszesz... "wiesz", bo NIEMAL do tego doszło... czyli tak naprawdę nie wiesz nic ;)

Vampire7

Mam to samo pytanie, gdzie tu jest agresywna indoktrynacja? Przecież kościół nie uczy, że seks w małżeństwie jest zły, a wręcz przeciwnie, bo kościół stawia na dzieci, a bez seksu jakoś o dzieci może być ciężko ;P Albo autorka sama sobie to wmówiła albo jest aseksualna i powinna jak najszybciej się zastanowić nad sobą i poszukać pomocy u specjalisty.

JanekSnieg

Vampire7 jeżeli, jak to jest często w katolickich środowiskach, seks jest albo absolutnym tabu, o którym nie mówi się otwarcie tak jak nie mówi się o wypróżnianiu albo wstrętnych chorobach, albo wznoszony do kategorii duchowego połączenia to jednak duża szansa że osoby wychowywane i przebywające w takich środowiskach nie zaczną traktowac seksu po ślubie kompletnie inaczej. To tak nie dziala.

Theo666

Taka indoktrynacja wcale nie musi być agresywna. Wystarczy "łagodne" wspominanie o tym, na jak mało szacunku zasługuja (przede wszystkim kobiety) które pozwalają sobie na współżycie przed ślubem. Albo o tym, że seks sprawi, iż mężczyzna straci zainteresowanie bo zdobył już wszystko. To może być przekonywanie do tych wartości w naprawdę różnej formie, mogą to być długie i niby pełne zrozumienia rozmowy, które tak naprawdę zrobią większą wodę z mozgu niż latanie za kimś z kijem.
Osobiście uważam, że jest to ogromna krzywda, bo człowiek nie jest w stanie poznać swoich potrzeb i możliwości przed. A później wyjście z takiego małżeństwa jest trudne, klamka zapadła, i wiele osób decyduje się na takie życie mimo tego że nie są w tym szczęśliwe.

Winnygronlisc Odpowiedz

To dosyć samolubne, że jesteś gotowa przełamać się tylko raz, aby zajść w ciążę. I skąd wniosek, że po tym jednym razie zajdziesz od razu w ciążę?

Suomen

Dokładnie. Wiele par próbuje całymi LATAMI.

RainbowPawsFogz

Mi się wydaje, że nie znaczyło to dosłownie tylko jednego razu, ale chodziło o podkreślenie, że autorka jest w stanie "poświęcić się" tylko żeby mieć dziecko, a nie żeby czerpać z tego radość

Kid Odpowiedz

Właśnie dlatego rozpoczynanie współżycia po ślubie jest... No nie powiem że głupie. Rozumiem wiarę i zasady jakimi kierują się wierzący, zachowywanie czystości i tak dalej. Ale jednak seks jest dość istotnym elementem związku. Niedopasowanie w tej kwestii rodzi wiele nieporozumień no i kończy się to takimi kwiatkami. Mam nadzieję że mimo wszystko znajdziecie rozwiązanie.

xxyyzz

Tak samo, jak zamieszkanie ze sobą dopiero po ślubie. Nie pozna się drugiej osoby, póki nie żyje się z nią pod jednym dachem.

Bree

@xxyyzz, a w moim otoczeniu akurat większość par twierdzi, że wspólne zamieszkanie zupełnie nic nie zmieniło w kwestii poznania drugiej osoby i że już wcześniej znali się na tyle dobrze, że nie było żadnego elementu zaskoczenia :)

jestemminusem

Bree - ciekawe. Osobiście zakończyłam kilkuletni związek kilka miesięcy po tym, jak zamieszkaliśmy razem, bo wtedy dopiero wyszło szydło z worka. Może po prostu miałam pecha. xD

Kotkot

Też zakończyłam zwiazek po mieszkaniu razem przez jakiś czas. Tu nie chodzi o to, że kogoś lepiej poznasz tylko zasmakujesz tego jak bedzie wyglądało całe twoje życie z tą osobą. Czy twój partner bedzie ci pomagal? Jak zachowuje się kiedy jest zmęczony po pracy? Czy będzie wam razem dobrze tyle godzin pod jednym dachem na okrągło?

emulgator

"Czy twój partner bedzie ci pomagal? Jak zachowuje się kiedy jest zmęczony po pracy? Czy będzie wam razem dobrze tyle godzin pod jednym dachem na okrągło?" przecież to widać, my spotykaliśmy się z mężem prawie codziennie więc byliśmy i bardzo zmęczeni i zrelaksowani, wyjeżdżaliśmy na wyjazdy i było widać że on np jest bardziej wyrywny do pracy w domu czy pomocy gdy trzeba. Spędzaliśmy ze sobą cały czas jaki tylko się dało i miałam go mało więc gdy w końcu mieszkamy razem to nawet kiedy mnie denerwuje mocno to przecież go kocham.

Kotkot

Ciesze sie, że ci sie ułożyło, emulgator. Ale nie możesz mówić, że nie trzeba ze sobą mieszkać, bo TOBIE się ułożyło. Nawet na samych anonimowych było multum wyznań, gdzie po mieszkaniu razem wiele się zmieniało.
A poza tym mieszkanie razem przed ślubem napewno nikomu nie zaszkodzi. Najwyżej pomoże

xxyyzz

Ja też spotkałam się często z moim narzeczonym zanim zamieszkalismy razem. Jezdzilimy na wspólne urlopy i to jest całkowicie coś innego, niż mieszkanie razem. Wycieczki są kilkudniowe, a mieszkając ze sobą, spędza się o wiele więcej czasu. Do tego dochodzi życie codzienne, czyli pranie, sprzątanie, gotowanie i sprawy finansowe. Z mojego doświadczenie powiem, że związek przed wspólnym mieszkaniem, był całkowicie inny, niż teraz.

Nancy666

Z moim facetem mieszkamy razem już prawie 2 lata. Od pół roku jesteśmy zaręczeni. Ogólnie razem jesteśmy juz 3 lata. Dotarliśmy się, zanim mój mężczyzna mi się oświadczył. Było to momentami ciężkie i do teraz wiele rzeczy, czyli głupot mi przeszkadza. Że zamiast umyć naczynia od razu po sobie zostawia je na jakiś czas, ja je wkońcu myje, bo mnie szlag trafia widząc brudne naczynia w zlewie, mimo że za godzinę on by to jednak ogarnął. Ale np. Wiem, że kiedy on umyje naczynia świeżo, a ja chce zrobić sobie kawę i wyjmuję czysty kubek z szafki zamiast ten z suszarki to go to denerwuje. Zwykłe codzienne bzdury są ważne do mieszkania pod jednym dachem. Jest tylko to tylko kwestią dogadania się między sobą, aby żyć w świętym spokoju.

Knbvcxs

Zgadzam się, że seks jest bardzo ważny w związku. Oboje z mężem czekaliśmy ze współżyciem do ślubu, choć było to dla nas bardzo trudne. Nie wszystko ułożyło nam się od razu idealnie, także w łóżku, ale przez lata przed ślubem nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać. Po ślubie dużo rozmawialiśmy o swoich potrzebach i teraz jesteśmy bardzo dopasowani 😉 Dodam, że oboje jesteśmy z oazy i wychowywaliśmy się w katolickich rodzinach. Nie powiem, że to jest uniwersalny i jedyny słuszny model związku ale takie też mają szansę się udać. Znaliśmy się przed ślubem dobrze i długo. Wspólne zamieszkanie razem przyniosło drobne kwestie organizacyjne np. kto rozwiesza pranie ale przede wszystkim więcej szczęścia niż się spodziewałam.

glowawchmurach

@jestemminusem

ja tak samo. niby spotykalismy sie codziennie, po spotkaniach chodził z kolegami na piwko. zanim wrócił do siebie do domu to ja spalam więc nie było specjalnie kontaktu. tyle co napisał, że jest w domu i dobranoc. zamieszkalismy razem. piwko z kolegami się nie skończyło, a zaczęła się agresja. najpierw przychodził tylko naburmuszony aż w końcu doszło do wyzwisk, a na koniec do używania przemocy wobec mnie. rok mieszkaliśmy razem. 5 lat przed tym byliśmy parą. wy*ebalam dziada

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Furiatka Odpowiedz

Żadnego ślubu przed seksem!!!

Nancy666

Dokładnie! Nie wyobrażam sobie wziąć ślub z idealnym mężczyzną, kiedy nagle podczas nocy poślubnej i później też nic by wyszło z seksu...

Puszczalska15tka Odpowiedz

Spróbuj stopniowo odkrywać swoją seksualność, nauczyć się czerpać z niej przyjemność i nie przechodzić od razu ,,do rzeczy". Niech twój mąż np. Podotyka twojego brzucha przez bluzkę jednej nocy, następnej - podwinie ją i złoży tam kilka pocałunków albo zahaczy rękami o nasadę piersi itd., aż po kilku tygodniach lub miesiącach będziesz czuć się na tyle komfortowo, by móc odbyć pełen stosunek. Jeśli ci to pomoże, możesz także pomodlić się o siłę i odwagę w wypełnieniu obowiązków małżeńskich. Najprawdopodobniej nie jesteś aseksualna. Po prostu nie miałaś wcześniej możliwości, by nauczyć się czerpać przyjemności ze zbliżeń, a teraz, będąc w związku z ukochaną osobą, jest na to najlepszy czas :) Jeśli jednak problemy będą zbyt mocno narastać, udaj się do seksuologa.

Indiana

"Pomodlić się o siłę w wypełnieniu obowiązków małżeńskich..." Ależ mi się smutno zrobiło po przeczytaniu tego zdania.

Puszczalska15tka

Akurat modlitwa i wiążące się z nią poczucie, że ktoś nad tobą czuwa, może pomóc autorce przemóc się przed seksem i rozluźnić, a także poczuć, że to, co zamierza zrobić, nie jest już niczym złym ani grzesznym. Nie twierdzę, oczywiście, że cowieczorny paciorek sam rozwiąże ten problem. Jest on jednak, wraz z wizytą u seksuologa i stopniowym uczeniem się czerpania przyjemności ze zbliżeń, jedną ze ,,składowych", która może jej pomó

hot16siedlce

Puszczalska kocham Cię za nick 😂😍

Monaaaa Odpowiedz

Byłam na świetnych naukach przedmałżeńskich i ksiądz mówił o dwóch rzeczach: po pierwsze osoby aseksualne nie mają prawa zasłaniać się wstrzemięźliwością przedmałżeńską, to oszustwo, a po drugie albo seksuolog i stopniowe poznawanie swojej seksualności, albo zwróć Mu wolność.

JanekSnieg

Ale autorka nie zasłaniała się, po prostu ta sfera życia była dla niej na tyle obca że nigdy o niej nie myślała, pewnie zakładała że wszystko przyjdzie po ślubie, kiedy będzie to już zgodne z jej moralnością

toyyul Odpowiedz

Ostatnio byłem na wykładzie katolickiej psychoterapeutki dr Elżbiety Wróblewskiej, która mówiła o takich i znacznie gorszych przypadkach. Spróbujcie jakiejś terapii u takich ludzi.

Akwamarynowa Odpowiedz

Wierzyłaś w wielką miłość duchową, ale to co innego niż miłość cielesna.

SheDevil Odpowiedz

Myślę, że to indokrynacja od dziecka doprowadziła cię do tego stanu. Ciężko będzie to odkręcić i nie łudź się- twój facet nie będzie chciał żyć w związku bez seksu. Mèczysz go tylko. Masz dwie opcje- szukać pomocy (terapia) albo zostawić go i znaleźć sobie kogoś aseksualnego. Nie polecam tej drugiej opcji. To nie w twoim facecie jest problem.
Zlinczują mnie za ten komentarz, ale przynajmniej mówię prawdę.

JanekSnieg

Terapia też nie jest opcją idealną. Ona owszem, po trochu może być lepiej, ale wcale nie musi. Mąż będzie w sytuacji bardzo złej mimo wszystko, bo choć jej stosunek do seksu może się poprawić, to nigdy nie będzie taki, jakiego by oczekiwał. Myślę że partnerzy oboje powinni podjąć decyzję, czy uczynią z tego swój krzyż, czy jednak za porozumieniem stron i zgodnie ze swoją wiarą udadzą się w dwóch różnych kierunkach.

Hugme

Ale też nie problem jest w samej autorce. Po prostu się nie dopasowali i tyle. Skoro on chce codziennie, a ona niekoniecznie to się idzie wspólnie na ustępstwa, a nie wielkie gadanie, że do seksuologa, bo problem jest w AUTORCE. Niekażdy człowiek potrzebuje uprawiać seks codziennie i jest ok.

TamtaInna

Hugme jaki proponujesz kompromis pomiędzy nigdy a codziennie? Autorka brzydzi się seksu i będzie on dla niej psychiczną torturą.

Zobacz więcej komentarzy (29)
Dodaj anonimowe wyznanie