#YoVle
Właśnie wtedy spotkałam swojego sobowtóra. I o ile identyczny styl ubierania można wytłumaczyć sympatią do tego samego gatunku muzyki, to cała reszta mnie przeraziła. Zarówno ja i ten chłopak mieliśmy ten sam miodowy blond kolor włosów, długość również podobna. Patrząc na jego twarz sądziłam, że patrzę w lustro. Przez całą drogę zerkaliśmy na siebie i od czasu do czasu patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Kątem oka zauważyłam na jego plecaku-kostce wyszyte nazwy zespołów. W samym centrum, największy format miała moja ukochana kapela, której żaden z moich znajomych nawet nie kojarzył.
Miałam więc idealny pretekst do rozmowy, ale byłam tak zaskoczona tym co widzę, że przez kilka przystanków gapiłam się jak cielę w malowane wrota i zanim się ocknęłam, chłopak wysiadł. Przez cały dzień byłam roztrzęsiona, bo nawet mój własny brat nie jest do mnie aż tak podobny. Następnego dnia chciałam naprawić swój błąd i pojechałam tym samym autobusem. Nie udało się, więc tydzień później, w ten sam dzień i w tą samą godzinę również spróbowałam. Niestety już nigdy więcej nie spotkałam swojego sobowtóra.
PS: Zespół to Ensiferum.
Los dał ci szansę i co?
Wyszło jak zwykle.
Może twój ojciec był aktywny. Warto byłoby to wyjaśnić.
Piszę na forum rodzicielskim. Z jedną mamą się jakoś zgadałyśmy, wysłała mi swoje zdjęcie w ciąży. No jak ja. Mężowi pokazałam, to się mnie zapytał, czemu mu swoje zdjęcie pokazuję i gdzie je zrobiłam.
Ale właściwie dlaczego się przejmujesz? Przecież to on powinien zagadać, może by coś z tego wyszło, może nie. A tak trudno, jego strata