#Yo51D

W gimnazjum i technikum dokuczał mi jeden chłopak. Nie było to coś bardzo dokuczliwego, ale nigdy nie opuścił okazji by mi dopiec.
O dziwo bardzo go lubiłam, do wszystkich poza mną był bardzo miły życzliwy, do tego był przystojny miał miłą aparycję, zadbane paznokcie, na które zawsze zwracam uwagę.
Sytuacja trwała długo, to nie tak, że mnie ignorował, ale całą uwagę jaką mi poświęcał ukierunkował na coś wrednego. Tu schował plecak, tu mnie przezwał...

Odpuścił w ostatniej klasie technikum. Stał się wtedy z klasowego śmieszka, kimś zupełnie innym, stonowany i uprzejmy, ale gdy na niego spoglądałam to nie miał już tego błysku w oku. Oczywiście, zakochałam się... Wiem to brzmi dziwnie, ale może coś być w tym powiedzeniu "kto się czubi ten się lubi".

Zapytałam go w końcu pod koniec nauki czemu taki był w stosunku do mnie, spuścił wzrok uśmiechnął się lekko i przeprosił za te wszystkie lata.

Nie było happy endu. Poszliśmy każdy w swoją stronę, ja na studia a on do pracy - możliwości technikum i zawód i matura.

Nie miałam z nim żadnego kontaktu, nie było FB i internetu.... Teraz już minęło sporo lat, postanowiłam sprawdzić jak się miewa moja klasa i dowiedziałam się, że ów chłopak pół roku po skończeniu technikum wyjechał za granicę i tam... popełnił samobójstwo. Jako imigrant został pochowany na cmentarzu komunalnym, rodzina dowiedziała się już gdy był w ziemi.
Przez kilkanaście lat myślałam o nim od czasu do czasu wieczorami, zastanawiałam się jak się potoczyło jego życie. Mimo, że to tylko szczenięce miłostki... przez kilkanaście lat myślałam, że on żyje...
To bardzo dziwne uczucie, nie wiem co o tym myśleć... Wiele razy wyobrażałam sobie, że spotykamy się po latach i jak w romantycznym filmie miłość odżywa, ale on nigdy nie dał znaku życia... Bo nie żył.
Caldas Odpowiedz

Jak byłem dzieckiem, to kumplowałem się z kilkoma chłopcami z osiedla, później przeprowadziłem się do innego miasta i kontakt z nimi się zerwał. Parę lat temu, odwiedzając rodzinę i stare okolice spotkałem przypadkiem jednego z kolegów. Zapytałem co słuchać u reszty ekipy - dowiedziałem się że jeden z kolegów wdał się w złe towarzystwo i zginął pobity na śmierć
15 lat temu.

JMoriartyy Odpowiedz

Chłopak mnie wyzywał... Oczywiście się zakochałam. Ok.

KlaraBarbara

Zakochała się jak przestał, może jego zmiana jej zaimponowała

tramwajowe Odpowiedz

Ja zawsze mam taki lekki dyskomfort gdy sie dowiaduje o śmierci po dłuższym czasie. Było takich sytuacji pięć i od razu, czytając to, wszystkie mi sie przypomniały.

Ultraviolett

Wiem o czym mowisz. Tez jezdzilem nocnym tramwajem.

HellBlazer Odpowiedz

Można kogoś pochować bez wiedzy rodziny? Nie mówię tu o pochowani po długim czasie, bo rodzina raczej by zaczęła się niepokoić gdyby kontakt się nagle urwał, a zwłaszcza, że był to chłopak, który dopiero co się wyprowadził przecież.
Czy to w ogóle legalne? Pytam pod kątem wyznania etc
Czy tak w ogóle można?
Czy to wyznanie jest prawdziwe?

Velasco

Jak ktoś gdzieś znajdzie trupa, którego nie da się ustalić tożsamości, albo okaże się że nie ma żadnej rodziny/krewnych, to coś trzeba przecież z takim zmarłym zrobić. Zależności od kraju, czy regionu takich chowa, lub kremuje się na koszt państwa w najprostszej trumnie, czy wręcz w worku, daje tabliczkę NN (chyba że zna się personalia) zmarł (data, lub mniej więcej kiedy), żył lat (jak da się ustalić). Ew w niektórych krajach daje się jakieś losowe imię i nazwisko np. w USA - John Doe.

Awtroil

@Velasco
Na cmentarzu wojennym w moim mieście jakieś 1/4 grobów ma tabliczki z napisami nieznany żołnierz Polski/radziecki

Dodaj anonimowe wyznanie