#YlPnI
Język angielski znałam, w Anglii byłam nie raz. Żaden problem. Na portalach internetowych szukałam atrakcyjnych ofert pracy. Wiadomo, były oferty pracy, które każdemu wydają się podejrzane - sprzedaż jajeczek, prostytucja. Trafiłam jednak na ofertę, która dla 17-letniej mnie nie wydawała się jakaś nie na miejscu - praca w magazynie. Składanie odzieży, pakowanie jej do wysyłki. Stawka bardzo kusząca, bo 10 funtów na godzinę. Gdzie w Polsce tyle zarobię? Wysłałam CV i czekałam na odpowiedź, która przyszła na drugi dzień.
Dostałam mejla z informacją, że chętnie mnie przyjmą do pracy, muszę jedynie kupić bilet na lot w podanym przez pracodawcę terminie. Zadzwoniłam do chłopaka, że trzeba szybko kupować bilety na lot, bo wylot miał być dosłownie za dwa dni, a druga taka praca już się nie trafi. Pokłóciliśmy się wtedy, bo odmówił mi takiego szybkiego wyjazdu, tym bardziej że trwał jeszcze jeden z ostatnich tygodni roku szkolnego. Dałam sobie z tym spokój.
Minęły wakacje, minął prawie cały rok szkolny i z okazji zbliżających się kolejnych wakacji w moim liceum pojawiła się kobieta, która miała nas uświadomić o niebezpieczeństwach takich wyjazdów za granicę do pracy. To, co od niej usłyszałam, zostanie w mojej pamięci na zawsze.
Okazało się, że ta oferta pracy to była tylko przykrywka dla handlu ludźmi. Wszystkie szczegóły się zgadzały. Kobieta z miejscowości oddalonej o 30 km ode mnie dała się skusić. Wyjechała do pracy, na miejscu zabrano jej dokumenty, telefon. Jej rodzina nie wiedziała, gdzie dokładnie się znajduje. Została oddana do domu publicznego, gdzie dzień w dzień była gwałcona przez brudnych, śmierdzących, często bardzo brutalnych facetów. Czasem były to gwałty zbiorowe. Miewała po ponad 50 klientów dziennie. Udało jej się uciec, jednak znajduje się pod opieką psychologa i wciąż panicznie boi się mężczyzn.
Handel ludźmi i niewolnictwo to ogromny problem XXI wieku, wbrew temu co większość ludzi myśli. Jako że są wakacje i dużo osób wyjeżdża za granicę dorobić, to proszę Was o jedno - uważajcie na siebie.
Handel ludźmi, to jest straszne ;(
Cale szczescie ze tobie udalo sie to uniknac.
Jej jednej z tyłu osób zapewne :/
*tylu :)
.
Twój chłopak cię uratował
@Niebieskimotylek. Bardziej sarkastyczna nie mogłaś być?
oj nie kłóćcie się.
zapewne nie tylko on ;)
Nie wiem, czemu tak minusujecie motylka. To niezwykle błyskotliwe stwierdzenie faktu aż się prosiło o kąśliwy komentarz :D
Trzeba po prostu bardzo uważać, przeswitlic jak się tylko da potencjalnego pracodawcę i nie jechać samemu.
Nie przesadzajmy, miesiac temu pojechałam sama do Uk, ale prace załatwiałam przez urzad pracy(tak dla bezpieczeństwa)
10 funtów za godzinę to trochę za dużo jak na pracę w magazynie bez żadnego doświadczenia, chociaż może się nie znam. Jak dają za dużo, to należy szczególnie uważać.
Wg mnie też za dużo. Moja znajoma mieszka w Anglii i w fabryce niedaleko nich, płacą 900 funtów na miesiąc.
Ja zarabiam 8funtów na godzine, a stawka 10 jest jak najbardziej realna, ale trzeba niezle zapierdalać zeby na nią zapracowac.
Na narządy też biorą...strach gdzieś jechać
Skoro autorka miała 17 lat, to nie chłopak przez przypadek powinien ją ustrzec, tylko rodzice, którzy powinni dokładnie sprawdzić tą ofertę. Z resztą wyjazd za granicę do pracy bez zgody opiekunów prawnych?
Wakacje jeszcze są, więc wyznanie jak najbardziej na czasie, niestety.
Uff, dobrze, że twój chłopak zareagował i dobrze, że dałaś sobie spokój z tym wyjazdem.
Ja nie znam angielskiego więc mi to nie grozi :D
Naprawdę jest się czym chwalić.
A jaki znasz język obcy?
W tych czasach to trzeba byc DEBILEM, żeby nie znać PRZYNAJMNIEJ angielskiego.
Moja mama też nie zna angielskiego, bo nie uczono ich w szkole, a teraz zwyczajnie nie ma czasu na naukę tego języka. I powiem Ci OLKJI że mama wcale debilką nie jest, a wspaniałą kobietą, która po prostu nie zna języka obcego :))
sam fakt, że tak chętnie i bezproblemowo chcieli Cię przyjąć powinien wzbudzić Twoje podejrzenia