#YYSb2

W związku z bardzo trudnym okresem w moim życiu, w którym byłem wyeksploatowany na każdy możliwy sposób – fizyczny, psychiczny, emocjonalny – poddałem się moim żądzom i skorzystałem z usług prostytutki. Potem kolejnej, i kolejnej, i kolejnej. Chcę się podzielić tymi doświadczeniami, żeby uchronić innych przed popełnianiem tego samego błędu. A przynajmniej dać perspektywę, jak to wygląda w rzeczywistości.

Wszystko zaczęło się oczywiście od pornografii za nastolatka, które rozbudziło wyobraźnię i napchało różnych obrazów do głowy. Kolejnym punktem zapalnym było poznanie pewnych stron (kto wie, ten wie), na których te panie się ogłaszają. Są one na tyle zaawansowane, że używając filtrów, można przebierać w ogłoszeniach do woli. Wiek, wzrost, waga, rozmiar biustu, kolor włosów, miasto, dzielnica oraz preferencje wykonywanych usług. No i zaczęło się przeglądanie, czytanie, sprawdzanie itd., itp. Tutaj jedno co myślę, że było OK, to że po regularnym przeglądaniu tychże ogłoszeń zauważyłem, które ogłoszenia są trwałe (miejscowe), a które przejezdne (tak, niektóre panie dość często zmieniają miasto, w którym pracują).

Obie te rzeczy + uzależnienie od masturbacji + bardzo zły moment w życiu dały solidny fundament do skorzystania z usług pani do towarzystwa. Korzystając z drugiego numeru telefonu przeznaczonego tylko do tego, zadzwoniłem do pani i umówiłem się na spotkanie. Takie spotkanie zazwyczaj przebiega w podobny sposób. Drzwi się uchylają, wchodzisz, wita cię pani w bieliźnie (albo w tym, co sobie zażyczyłeś), rozliczasz się, prysznic (czasami nie, ale to sygnał alarmowy), seks, do widzenia. W opisach ogłoszeń są zazwyczaj piękne wywody o uniesieniach, rozkoszy itd. Ale spotkania raczej są bardziej rzeczowe, chyba że w klimacie GFE. Niektóre panie popędzają, niektóre przycinają na czasie, niektóre są w porządku, ale większość przycina jak może – trudno się dziwić w sumie.
Korzystałem też z masażu NURU (w tym lingam) – zdecydowanie lepsza opcja dla potrzebujących atmosfery i chcących się zrelaksować, a nie użerać z pannami.

Zrezygnowałem z tego z kilku powodów.
Na ostatnim spotkaniu zostałem bardzo źle potraktowany. Przepaliłem mnóstwo pieniędzy. Po czasie i refleksji to były moje najgorsze razy, jakie miałem w życiu. Traktowanie przedmiotowo ludzkiego ciała, niezależnie od strony, która to robi, jest straszne. Nie podoba mi się, że w momencie słabości nie znalazłem w sobie siły, by jeszcze o siebie zawalczyć, tylko poddałem się wszystkiemu i wszedłem w stan totalnej obojętności na to, co robię i co się ze mną dzieje.

No i chyba najważniejsze. W tym momencie wolałbym być uboższy o te doświadczenia i żeby były one co najwyżej dalej moimi fantazjami.

Zawsze myślałem, że jestem dobrym człowiekiem. Rzeczywistość okazała się trochę inna. Oby przyszłość była lepsza :-)
HansVanDanz Odpowiedz

Cóż za przestroga. Musisz być strasznie naiwny. Czego oczekiwałeś po seksie za pieniądze? Romantycznych chwil, czułości, początku związku? Płacisz za potrzebę fizjologiczną, emocji i uczuć nie kupisz.
Potraktowano cię przedmiotowo? A te panie co mają powiedzieć? Są żywymi masturbatorami.
P.S. Współczesne porno w mojej opinii strasznie wypacza czym jest akt seksualny, pomijam ilość przemocy i poniżania. Jeden z drugim pomyśli, że tak ma to wyglądać.

Lucjan9000 Odpowiedz

Onsowcy po wszystkim czują to samo, pustkę. Seks z kimś z kim jesteś emocjonalnie związany to po prostu inne doznanie. Spróbuj SLAA, może tam znajdziesz rozwiązanie.

Lyssa Odpowiedz

Tak czytam i zastanawiam się, czego się spodziewałeś? W najstarszym zawodzie swiata kupujesz po prostu usługę, którą dana babka sprzedaje. "Najgorsze razy w zyciu" - seks jest wynalazkiem natury, który służy do prokreacji - przyjemność przy nim jest efektem ubocznym ewolucji, gdzie jednak mimo wszystko, żeby czerpać z tego prawdziwą przyjemność - musi zaistnieć kilka czynników, z których większość jest uwarunkowana hormonami. Samo stanięcie na jakiś widok jest tu zwyczajnie niewystarczające. Ze strony usługodawczyń - dla nich to też nie jest przyjemność, tylko czynność na której zarabiają.

wyzwoIonaa Odpowiedz

Nie trafiłeś na mnie, to dlatego jestes zawiedziony

KarolinaPoludniowa

Jakby trafił na ciebie, toby natychmiast zrobił w tył zwrot i wiał, aż by się za nim kurzyło.

Dragomir

Jeszcze by mu sęków nabił i by zmienił nick na "fioletowyy" :)

Dodaj anonimowe wyznanie