#YMjwN
1. Ale pierwszy miot musi mieć!!
Po pierwsze - nie musi. Po drugie - ma ;)
2. Po co, przecież małe pieski to sama radość.
Owszem, ale cztery mi w zupełności wystarczą
3. Zawsze możesz komuś oddać.
Ten miot był do oddania i jakoś chętnych brak.
4. Gdybym wiedział, tobym wziął.
Mają niecałe trzy miesiące, którego byś chciał?
Oczywiście każdy się wycofuje :)
5. To dla dobra psychicznego suczki. Najwyżej potopisz.
Chyba tego nie muszę komentować?
Co się stało z tym światem...
Znam to. Naszą, jak wysterylizowalismy, to tez ludzie patrzyli z byka, no bo jak? Rasowa (husky) i nie chcecie mieć małych? Ano nie. A potem kłopot co zrobić z maluchami.
Jak można brać pod uwagę topienie bezbronnych maluchów... Sterylizacja to najlepsze dla zwierząt. Moja sąsiadka trzyma koty. W liczbie ogromnej i sama nie wie ile ich jest. Koty są de facto bezpańskie i zaczęły dziczeć. Uciekają od ludzi, wrócił im instynkt łowczy. Oczywiście zaczęło się od kilku nie wysterylizowanych kocic. Jedna kilkanaście lat temu okociła się w moim budynku gospodarczym. Baliśmy się do niej podejść bo gryzła, a o szczepienia przy takiej liczbie zwierząt ciężko...
@rybaczki Topienie dla starszego pokolenia to norma. Sterylizacja to nowość i fanaberia.
Bo psa na wsi to się sterylizuje, a nie obwieszcza o tym wszystkim dookoła na kilka miesięcy wcześniej przed planowanym zabiegiem.
Dlaczego nie? Niech właśnie obwieszczają wszystkim dookoła i uświadamiają głupotę.
Jasne, problem w tym, że od samego łażenia i gadania jeszcze żaden pies się sam nie wysterylizował.
Szkoda tylko że ludzie tak łatwo nie mogą się sterylizować. W niektórych przypadkach taki zabieg byłby wskazany
nie wiem dlaczego tak mało osób rozumie, że sterylizacja i kastracja jest bardziej na plus niż na minus. moja psina też po tym zabiegu, od razu spokojniejsza, nie ma kłopotu z popędem, nie ma rozmyślania - jak oddać komuś małe nie wiedząc, czy ta osoba potem nie skrzywdzi tych zwierząt. itd. to jest DOBRE, a wszelkie "minusy" to dziwne mity.
A podejście ludzi do takiego zabiegu jest jakby conajmniej zwierzę miało być sterylizowane bez znieczulenia.
Też dużo czasu spędzam na wsi ale jestem w szoku jaki poziom zacofania prezentują ci ludzie...
Zastanawiam się, po co opowiadać, że zamierza się wysterylizować swojego zwierzaka.
Tak towarzysko się wymsknęło najprawdopodobniej
Na wsiach tak bywa właśnie, sama adoptowałam niedawno suczkę ze wsi ze szczeniaczkiem w komplecie i cholera wie czy naprawdę miała tylko jednego, czy zwyczajnie reszta została potopiona, na wsiach za cholerę się nie sterylizuje, więc cieszę się, że chcesz podjąć dobrą decyzję ;)
Sterylizuje, tylko nie gada się o tym na prawo i lewo. Na szczescie jest coraz większa świadomość i coraz wiecej osob sie na to decyduje.
Mieszkam na wsi, mam dwie wysterylizowane suczki, nikt nie ma z tym problemu. Te stereotypy są powalające. Przyjedź na wieś, zobacz jak jest, a dopiero później chwal się swoimi "mądrościami" w internecie.
No właśnie miałam kontakt z gościem który mi swoją suczkę z bonusem oddał, jej wcześniejszy szczeniak również nie sterylizowany, ojciec szczeniaka też niesterylizowany czyli już minimum 4 psy na wieś z dwoma ulicami i kilkoma domkami. Koleżanka również ze wsi nie sterylizowała, ale przynajmniej trzyma za płotem. Inna koleżanka z miasta oddała na wieś dwa niesterylizowane psy na wieś i wątpię by sterylizacja była opcją. Plus w mieście rodzina wychowana na wsi( rodzeństwo z już osobnymi rodzinami) również swych psów nie sterylizowało. Większość z psów związanych ze wsią o których słyszałam jest zwyczajnie niesterylizowane więc albo mam pecha albo coś jest na rzeczy
Czyli oceniasz wszystkich mieszkańców wsi na podstawie jednej osoby i twoich domyśleń? Pozostawie to bez komentarza.
KIuska, na podstawie pięciu jeśli liczyć rodzeństwo jako jeden. Właściciel suczki, właściciel psa który suczkę zapłodnił, rodziny dwóch znajomych i rodzina ze wsi.
Tak samo na mnie dziwnie patrzeli, gdy powiedziałam, że swoich chłopaków wykastrowałam. Najbardziej oburzona była oczywiście męska część populacji. Ale to, że chłopaki uciekały za suczkami z cieczką i się codziennie „gwałciły” wzajemnie i to ja miałam z tego tytułu problemy, to oczywiście nikogo nie interesowało...
Do posiadania szczeniąt trzeba mieć zarejestrowaną hodowlę, inaczej jest to nielegalne. Szkoda, że niektórzy tego nie wiedzą.
Niestety tu jest luka prawna. Bo nie możesz rozmnażać w celu sprzedaży, i sprzedawać bez zarejestrowanej hodowli. Więc poza zakładaniem hodowli krzak, można po prostu powiedzieć że szczeniaki nie były planowane, wtedy jest legalnie i oddać gratis do smyczy za kilka stówek.
Tylko do sprzedaży, rozmnażanie psów (i kotów) spoza hodowli jest legalne, nielegalne jest tylko ich sprzedawanie.
Już widzę jak ścigają za to, że suczka z cieczką uciekła i wróciła z bonusem. Nielegalne jest rozmnażanie w celu sprzedaży