#YHAmR
Nasi rodzice wielokrotnie zwracali jej uwagę, rozmawiali z jej rodzicami. Bez skutku. W końcu doszło do tego, że ze strachu nie chciałam wychodzić na podwórko. Jednak pewnego dnia czara goryczy się przelała.
Wróciłam do domu zapłakana, bo znów dostałam kopa w krocze. Mojemu tacie w tym momencie wybiły bezpieczniki. Zawołał mojego brata i popędził z nim na dwór. Tam złapał naszego prześladowcę, przytrzymał i w te słowa odezwał się do syna: kopnij ją! Mój brat posłusznie polecenie wykonał, lekko kopiąc sąsiadkę w kostkę. Na to mój ojciec: kopnij ją jeszcze raz! Mocniej. Tak, żeby poczuła. Braciszek wykonał polecenie, tato puścił młodą, a ta z płaczem poleciała do rodziców.
Zanim ojciec z synem na nasze trzecie piętro dotarli, rodzice sąsiadki już dobijali się do nas domofonem. Z awanturą pt: "jakim prawem mój ojciec pobił ich córeczkę". Tato zatem spokojnie wyjaśnił im, że to nie on, tylko jego syn. I że gówniara oberwała, bo ani ona, ani jej rodzice na kulturalne zwrócenie uwagi nie reagowali. Więc młoda musiała na własnej skórze poczuć, że kopniaki bolą. Sąsiedzi zapowietrzyli się, latorośl zapłakaną zabrali ze sobą i z tego, co wiem, w końcu wyciągnęli jakieś konsekwencje z jej zachowania.
Pewnie niektórzy z Was w tej chwili potępiają metodę zastosowaną przez mojego tatę. Bo przecież "agresja rodzi agresję" itd. Ale wiecie co? Od tamtego dnia wszystkie prześladowania skończyły się jak ręką uciął. A sąsiadeczka na ulicy rodzicom do teraz prawie w pas się kłania, mówiąc dzień dobry. A i nam nie omieszkała ładnie "cześć" powiedzieć.
Brawa dla twojego taty! :D
Skoro tzw. bezstresowe wychowanie jej rodziców nie przyniosło efektów to Twój tata musiał dać jej lekcję😉
Bezstresowe wychowanie to po prostu brak wychowania. To wiele wyjasnia.
Chyba nie rozróżniacie bezstresowego wychowania o d jego braku. Czasami ludzie robią to drugie nazywając je tym pierwszym
Cara2540
Z tym to się akurat zgodzę.
Kiedyś nielubiany kolega z podwórka rzucił we mnie kijem, tak pechowo, że ranę miałam od ucha do brody [dokładnie na szczęce].
Jak zaryczana przyleciałam do domu z ww. kijem w ręku ojciec w sekundę zabrał mi kijaszka i kumpla dobre 5 minut gonił....
Więcej kijem na podwórku nie oberwałam ;)
I bardzo dobrze twoj tata postapil. Skoro inaczej nie dawalo efektow. Ja sam nie wiem czy bym jeszcze jej ojca nie kopnąl jakby moje dzieci byly w ten sposob przesladowane
Po prostu czasami inaczej się nie da, taka prawda niestety :(
Bezstresowe wychowanie to wychowanie bez stresu, a brak wychowania to brak wychowania.
Zamiast karać za złe rzeczy, lepiej jest nagradzać za dobre. Przynosi to o wiele większe efekty, a na dodatek dziecko nie czuje strachu przed rodzicami i jeśli zrobi coś złego nie będzie bało się do tego przyznać. Złe uczynki należy eliminować rozmową, a nie bezsensownym karaniem i biciem. Taka postawa sprawi, że dziecko będzie czuło respekt przed rodzicami, a nie strach.
Mój brat miał podobną sytuację,jak miał 8 lat to gnebil go taki jeden chłopak,nie wiem ile miał lat ale skończyło się jak moja mama złapała go za koszulkę,podniosła do góry i powiedziała: "jeszcze raz dotkniesz mojego syna to Cię zabije,rozumiesz ?" No cóż zrozumiał bo więcej brata nie tknął :) i nie widzę w zachowaniu mojej mamy ani taty z wyznania nic złego.
A ja tam popieram zachowanie Twojego taty. Jakby w przyszłości ktoś tak mojemu dziecku robił, postąpiłabym tak samo :)
Przemoc rodzi przemoc, niby tak jest no ale każdy wie, ze nie do końca ;)
Brawo dla taty,gówniara poczuła na własnej skórze jak to jest 😈