#XstO1
Jestem człowiekiem o dość specyficznej przeszłości. Przez co miewałem również myśli samobójcze. Skończyły się wraz z poznaniem ukochanej Narzeczonej, z którą przebrnąłem przez wszystkie problemy.
Ale do sedna! Z jednej strony lubię wysokie budynki / mosty / klify za widoki, które można z tak wysokich miejsc obserwować. Nie ufam jednak sobie, bo gdy stoję na krawędzi dopadają mnie głupie myśli. "Przecież to tylko jeden krok, boleć będzie przez maksymalnie ułamek sekundy" lub "ciekawe czy ktokolwiek przyjdzie na mój pogrzeb" - takie oto myśli w takim momencie mnie dręczą. Z natury jestem osobą spontaniczną. Wśród znajomych słynę z tego, że często spontanicznie robię coś głupiego poprzedzając czyn tekstem "a w sumie, j*bać".
Boję się, że kiedyś stojąc na wysokim budynku pomyślę "a w sumie, j*bać" i skoczę.
Oczywiście narzeczona o niczym nie wie. Dziwi się jednak, że nie zabieram jej w żadne miejsca gdzie jest wysoko, więc zmyśliłem lęk wysokości.
Zew otchłani, czy coś takiego, po angielsku 'the call of the void'. Zjawisko powrzeche i występujące również u osób bez myśli samobójczych.
Pierwszy raz o tym słyszę, to niesamowite, ale ja też tego doświadczam i to całkiem często, także kiedy idę przy pędzących autach albo przenoszę ostry nóż. Myślałam, że coś ze mną nie tak, teraz czytając o tym czuję się uspokojona. KlaraBarbara dzięki <3
O rany, dzięki, w końcu znalazłem jak to się nazwy ^^ Gdzieś o tym kiedyś czytałem tylko zapomniałem nazwy, coś kojarzyło mi się z głęboką studnią. Też tak czasem mam, na przykład jak jadę sam autem
Zew pustki, albo fenomen wysokich miejsc. Niegroźne, wiele osób z ponadprzeciętną wyobraźnią tak ma.
Jak już dajemy źródło to prawidłowe. Albowiem wzięło się to z francuskiego i brzmi L’appel du vide.
Meh.
Ja czasem jak rozmawiam z kimś, mam taką zupełnie nagła myśl w stylu "a jakby mu tak podsunąć stopę pod nos", "wsadzić mu coś do buzi", "pocałować", "zdzielić z liścia (tak dla jaj, nie to że ktoś mnie obraża czy coś)" albo coś równie głupiego, że zawsze wpadam w zażenowanie, że mój mózg coś takiego wygenerował i chwilę nie kontaktuje, żeby się ogarnąć.
Jeszcze nigdy nic takiego nie zrobiłam, więc od myśli do czynów kawał drogi.
to nazywa się z francuskiego "zew pustki" - "l'appel du vide". polega na nagłych myślach nakłaniających do tego, byśmy im ulegli; najczęściej chodzi o chęci zjechania na przeciwny pas drogi, skoku z dużej wysokości lub takich właśnie interakcji społecznych. mam nadzieję, że o to ci chodziło
Fajnie, ale po co to „meh” na początku? Koniecznie chcesz pokazać, że Twoja historia jest fajniejsza? Taka Ci się wydaje, bo jest Twoja. A dla postronnego czytelnika to dość podobne rzeczy. Nie mehuj innych.
Nie lubię, gdy komentarze do wyznań zaczynają się od słów „to jeszcze nic, ja kiedyś...” albo „ja miałem lepiej, bo...”. Bardzo to niekulturalne.
Zawsze w takich chwilach mnie zastanawia, po co te tajemnice w związkach, o największe pierdoły i rzeczy całkowicie niewstydliwe.
Żeby się dziewczyna nie martwiła? Żeby codziennie nie myślała o tym czy skoczy, czy jest z nią szczęśliwy itp. To by mogło zniszczyć i ją i związek.
To mogłoby jak już skoczy kiedyś jej wytłumaczyć dlaczego. Jeśli by kiedyś się zabił a jego narzeczona nie wiedziała o tym to dopiero mogłaby się zalamac i obwiniac
Bardzo dobrze Cię rozumiem...
Raczej wątpię, że to zrobisz. Ja zawsze jak jadę autem to się zastanawiam co by się stało, jakbym wyrwala kierowcy kierownicę i mocno skręciła. Po czym samochód najezdza na dziurę, a ja już cała wystraszona siedzę :D nie wiem skąd to się bierze, ale dużo ludzi ma takie głupie myśli jak zrobić sobie krzywdę
polecam Sky Tower. Masz daleko do Wrocławia? Wysoko, ale za szkłem i żadnego "jebać" nie będzie
Znajdź sobie towarzysza :) przy nim nie skoczysz by nie zniszczyć mu psychiki ;)
Miewam takie myśli, gdy jadę długo samochodem. Chyba z nudów. Jbć mam ochotę w drzewo/ mur/ balustradę mostu, więc jak sobie na to pozwolę, nikomu poza mną nie powinno się nic stać. Ale ze skokami różnie bywa - można spaść na kogoś, więc odpuść.