#XsYOU

Jestem w liceum. Jak to w klasie maturalnej, ludzie zaczynają planować przyszłość, studia, no i padł temat założenia rodziny i dzieci.
Klasa prawie samych dziewczyn, hormony szaleją, a połowa nudzi się w domu na zdalnym nauczaniu, więc nawet mnie to nie dziwi.

W tym jestem ja. Dzieci nienawidzę, nie chcę ich mieć, całkowicie inaczej widzę swoją przyszłość (chłopaka nie mam i w sumie ten aspekt życia przestał mnie obchodzić).
Nie mogę się pogodzić z tym, że moje ciało dąży do posiadania dziecka. Zdarzają się dziewczyny, które nie potrafią pogodzić się z oznakami dojrzewania, ja chyba nigdy się z tym nie pogodzę. Głupi problem, ale ja przeryczałam już kilka nocy.
Tłumaczę sobie, że to tylko biologia i nic więcej, ale i tak mnie to mocno frustruje.
HansVanDanz Odpowiedz

Nie jestem niewiastą, ale jak wiele osób kończąc szkołę średnią, w następstwie myśli o rozmnażaniu się i zakładaniu rodziny?
Studia, pierwsza praca, imprezy i życie towarzyskie chyba częściej.
Może zmieniły się priorytety odkąd skończyłem edukację.

karlitoska

Jej chyba chodziło o seks, bo to raczej o tym mogą myśleć znudzone „niewiasty” na zdalnym. Przypuszczam, że autorka ma za złe, że mimo swojej nie chęci do chłopaków i ewentualnych dzieci, jej ciało działa prawidłowo i odczuwa popęd seksualny.

karlitoska Odpowiedz

Stare wyznanie, na szczęście dziewczyny już się nie nudzą na zdalnym.

Anonimka90 Odpowiedz

Miesiączka to kiepski wynalazek przyrody.

wyzwolonaa Odpowiedz

No niestety, takie życie. Rozwiązaniem byłby urlop menstruacyjny, kojarzą państwo na pewno takie prawo w Hiszpanii, Japonii, na Tajwanie. I to się proszę państwa trzyma, jest solidne, tanie w utrzymaniu i co najważniejsze spełnia swoją funkcję. A w Polsce? No w Polsce jak w lesie.

Dodaj anonimowe wyznanie