#XQBfQ
Przy niedzieli wybrałem się do lasu, trochę potruchtać, w końcu pogoda na to pozwoliła. Idę sobie ścieżką, a tu po prawej w pewnej odległości ode mnie jakiś człowiek siedzi na drzewie i zawiązuje linę. Myślę: harcerz? Ale jakiś za stary. Nagle przystanąłem, bo zauważyłem, że gość wiąże taką typową pętlę samobójczą, jak nie raz w filmach widziałem. Myślę: K*rwa mać, gość chce się powiesić. Podnoszę do góry rękę i krzyczę: "Hej!". Facet przerwał, znalazł mnie wzrokiem i się na mnie patrzy. Ja wtedy zdałem sobie sprawę, że ma jakieś czarne wzory na twarzy, ja wiem, tatuaże? Początkowo pomyślałem, że się wybrudził. Tak stoję, w sumie nie wiem co mówić, nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Ale ten mi odkrzyknął "Hej!" w takim tonie, jakby się witał. I zaczął schodzić z tego drzewa. Myślę, że może jednak harcerz, jakąś grę tu mają czy co. On zszedł z drzewa, otrzepał się i znowu krzyczy do mnie "hej!". I wtedy jednak zacząłem się bać (nie żebym wcześniej się nie bał, bo to ewidentnie wyglądało, że chciał się powiesić, ale teraz gość zaczął mnie przerażać). A ten nagle zaczyna biec do mnie. Praktycznie odruchowo się odwróciłem i zacząłem uciekać ścieżką, którą tu przybiegłem. Po kilkudziesięciu metrach odwróciłem się, a on dalej biegł za mną. Jęknąłem: Boże! Zacząłem biec jeszcze szybciej. Na szczęście biegam regularnie i w dodatku już byłem rozgrzany, ale czułem, jakbym pełzał, a biegłem najszybciej jak mogłem. Do skraju lasu, gdzie były domy, miałem pół godziny biegu, nie wiedziałem, czy dam radę. Znowu się obejrzałem, cały cas biegł za mną, choć dystans między nami trochę się zwiększył. Wybiegłem na szeroką drogę leśną, taką naprawdę dużą, leśnicy wożą tędy drewno z lasu. Biegłem dalej i zobaczyłem, że tuż obok mnie ląduje coś czarnego, nie wiem, czymś rzucił, nawet nie wiem co to, nie widziałem, żeby coś miał w ręku. Odwróciłem się, on stał tam, gdzie się kończyła ścieżka, a wchodziło się na drogę. Stał i się patrzył na mnie. Pobiegłem dalej, co chwilę odwracałem się, ale dalej tam stał, w końcu przestałem go widzieć. Pobiegłem do pierwszego lepszego domu i wszystko chaotycznie wykrzyczałem gościowi, co kosił sobie trawę, ale chyba myślał, że jestem napruty, bo momentalnie zniknął w domu. Więc wróciłem dalej biegiem, choć nie miałem już sił, do domu. Po drodze minąłem dwie panie, powiedziałem im wszystko, zawróciły natychmiast, bo też chciały iść do lasu.
Nie wiem, co o tym myśleć, dalej mam stracha. Ja za cholerę już tam nie pójdę. Teraz tylko siedzę w necie i patrzę, czy nie ma nic o tym, że ktoś się powiesił w lesie. Na razie nie ma.
Dosłownie czuję twoje przerażenie z tego wyznania i nie wiem dlaczego, ale wyobraziłam sobie jak opowiadasz to wyznanie jakbyś dopiero przestał biec, z zadyszką😂
Mam podobne odczucia co do wyznania. Serducho mi wali jakbym razem z nim biegła a siedzę na kanapie. Wciągnęło mnie jak nic.
No i jak to jest, ze jedna osoba napisze porywajace wyznanie teoretycznie o czyms malo ciekawym a inni majacy teoretycznie ciekawsze historie pisza tak, ze prawie nie da sie tego czytac?;)
Blanka Lipińska powinna brać przykład
Pikawa mi latala w trakcie tego wyznania, normalnie miałam zadyszkę tak jak Ty xD
Kulturalnie się przywitał, nic nie odpowiedziałeś, to powtórzył "hej". Może pomyślał, że nie dosłyszałeś, a widział, że nie podchodzisz, to on chciał się przybliżyć. A gonił Cię, bo chciał się rozruszać xd
A lina? Nie zna życia ten kto z pomalowaną twarzą nie wiązał pętelki w lesie, żeby po chwili jakiegoś obcego gonić xD
Ta, na pewno go gonił zeby rozruszać, chyba sam/sama w to nie wierzysz xD
"Ja to bym w moment uciekł, bo by się poślizgnął na tym gównie, co bym zostawił za sobą." - mój mąż
A może to był przestępca i wiązał pętlę żeby upozorować samobójstwo kogoś, kogo zabił?
@Ifyoulikeme Lub kogoś, kogo chciał zabić...
Ale w takim razie czemu siedząc na drzewie?
Może chciał zawiązać linę na gałęzi
A chciałam się dzisiaj wybrać na spacer do lasu, chyba jednak odpuszczę 😂
Panikarz. I idiota, bo trzeba było zadzwonić na policję i zgłosić zamiar próby samobójczej.
Dokładnie tak. Od razu się dzwoni na policje w takich wypadkach. Jak się powiesi to po części będzie wina autora, że nie udzielił pomocy.
Tak, na pewno, facet sie przestaraszył nie na żarty i od razu idiota
Ale... po cholerę by go ten koleś gonił, gdyby to miała być zwykła próba samobójcza?
Idiota, bo nie zadzwonił po pomoc i teraz obstrachany śledzi newsy o samobójcach.
Facet mógł być chory psychicznie, bo takie zachowanie faktycznie budzi niepokój, co tylko czyni z autora jeszcze większego idiotę, który nie udzielił pomocy.
@PoraNaPiwo Bez przesady, jeśli się powiesi to będzie jego decyzja, nie zwalaj winy na autora.
Już widzę, jak ty byś nie panikował, gdyby zaczął cię gonić dziwny człowiek w lesie. Oczywiście w necie każdy jest niepokonany 😂
powinien zadzwonic od razu po rpzyjsciu do domu i tyle
a co jakby lasem szlo jakies dziecko? trauma do konca zycia
Ja nie mówię, ze miał się zatrzymać w tym lesie z tym gościem, żeby dzwonić na policję. Ja mówię, ze powinien zadzwonić z bezpiecznego miejsca i to zgłosić. Serio jesteście idiotami, dopowiadając sobie niestworzone rzeczy i zakładajac, iż dopuszczam pomysł dzwonienia natychmiast z lasu w momencie gdy ten człowiek gonił autora.
Herbatnik, facet mogł być po prostu chory psychicznie. Takiej osobie należy pomóc. Ja nie mowie, że miał tam stać i glaskać faceta po główce, bo najważniejsze jest swoje własne bezpieczeństwo. Natomiast po dobiegnięciu do domu powinien natychmiast zadzwonić na policje.
Wreszcie ktos normalny a nie emocjonalny debil z tekstem „serducho mi walo”.
Może odprawiał jakiś rytuał i potrzebował baranka na ofiarę, ale baranek uciekł ;)
Tak serio to dobrze, że strach Cię nie sparaliżował i byłeś w stanie biec. Napisz może do jakiegoś lokalnego dziennikarza, żeby ostrzec mieszkańców.
Kosil trawę w zimę ??? Nie to, że się czepiam bo wyznanie fajnie napisane, ale ten jeden szczegół mi tu nie pasuje.
Nie wiem jak u ciebie, ale na południu Polski nie ma śniegu i trawa rośnie sobie w najlepsze
Mieszkam w Wielkopolsce, moja mama kosiła trawę na początku lutego tego roku. :)
No to mnie zdziwiliscie bo u nas jest szaro, buro i ponuro, a o koszeniu trawy to juz w ogóle nie ma mowy.
Przeżywam ten wpis jakbym sama tam była. Albo tak super napisane albo tak straszne. Zdradzisz jaki to rejon Polski? Coś czuję, że przez najbliższy czas do lasu nie wejde. Psycholi nie brakuje, a las im sprzyja.