#XNu6r
Pierwsze co zrobiłam poszłam szybko do pokoju, zdjęłam ciuchy i biegiem do toalety na "grubszą robotę". Tak więc w samej bieliźnie sprintem kieruję się do toalety, a za moimi plecami słyszę głos taty, który prosi mnie, żebym wyłączyła ziemniaki.
Lekko zirytowana, że dopiero co wróciłam do domu, a ktoś znowu ode mnie coś chce, stanęłam na korytarzu i donośnym głosem krzyknęłam: "Czy nawet we własnym domu nie mogę się w spokoju wysrać?!". I w tym momencie ujrzałam, że mój tata ma... klientkę. Od razu zrobiłam się cała czerwona i nawet nie powiedziałam "przepraszam", tylko zawróciłam i poszłam do ubłaganej toalety... Sama nie wiem co w tej sytuacji było gorsze. Moja prawie nagość czy wykrzyczana prośba załatwienia swojej pilnej potrzeby. Od tego momentu gdy przekraczam próg domu sprawdzam 3 razy, czy ktoś jest.
Nie dość, że wysrać się nie dają, to krzyknąć nie możesz. ;/
Haha dokładnie tak!!!
I pobiegać sobie w bieliźnie :)
Moja mama tez była agentem od ubezpieczeń. Najgorzej było kiedy ktoś przychodził rano a ja niczego nieświadoma, jeszcze śpiąca przechodziłam obok nich w mojej pięknej, wcale nie "obciachowej" koszuli nocnej 😂
Ty się ciesz, że zamiast tej kobiety nie stał jakiś młody przystojny mężczyzna :D
Ja tez jestem agentem ale mam zasadę, że nie przyjmuje klientów w domu. Nigdy nie mieszam życia zawodowego z prywatnym.
Trochę się boję wstydu z odzywek moich dzieci ;)
Przesrana sprawa. :D
A co z ziemniakami, rozgotowały się?
Moja mama przyjmuje uczniów w domu, nam ten ból :)
A tam, w koncu klientka tez czlowiek. :p
Mina klientki =D
W końcu byłaś u siebie, no nie? :D