#XIfLE

Zniszczyłem swoje życie. Nie chodzi o to, że jestem alkoholikiem i wylądowałem pod mostem albo przegrałem pieniądze. Chodzi o to, że źle pokierowałem życiem, doszedłem do momentu, w którym wiem, że w najważniejszych momentach życia zawaliłem, podjąłem złe decyzje. Wybór szkoły, wybór studiów, wybór partnerki, budowa domu, praca. Zapędziłem się w kozi róg i przez zobowiązania nie ma odwrotu.

Zastanawiam się, dlaczego nikt mi w tych ważnych momentach nie pomógł, nie było żadnej rady, mentora, przyjaciela, który powiedziałby „co ty robisz?”. Rodzice, dziadkowie albo mieli to gdzieś, albo źle doradzali, nauczyciele tylko uczą, a nie wychowują, przyjaciele byli tak samo głupi albo głupsi. Na kogo może liczyć młody człowiek? Nic dziwnego, że jest tyle nieszczęśliwych ludzi dookoła, tyle rozwodów, tyle wypalonych zawodowo kolegów i tyle depresji. Człowiek tak naprawdę w najważniejszych chwilach nie ma obok siebie nikogo mądrego, kto mógłby z nim obgadać jego decyzje. 

Powiecie, że to moje decyzje i nikt nie będzie brał za mnie odpowiedzialności. OK, ale ja mówię o rozmowie, o dyskusji, o pokazaniu tematu z innej perspektywy, a nie o wybieraniu za mnie.
jaijuz Odpowiedz

Nie ma co szukać mentora, który dałby nam stuprocentową dobrą radę, bo taki nie istnieje. Nikt nie zna przyszłości i jak ta porada się sprawdzi za parę lat, a poza tym nikt nie zna naszych możliwości, osobowości, potrzeb i ogólnej sytuacji tak dobrze, jak my sami. I jak sea dobrze zauważył/a - to Twoją rolą jest poproszenie o radę (najlepiej kilku osób) a potem podjęcie decyzji samemu. I co ciekawe, możesz to zrobić nawet teraz. Możesz pogadać i poszukać rozwiązań i zmian, skoro jesteś taki nieszczęśliwy. Ale decyzję czy i co zmieniasz i tak będziesz musiał podjąć i Ty, i dodatkowo nie wiesz, czy te decyzje będę dobre. Ale tak ma każdy z nas i na tym to życie trochę polega.

sea Odpowiedz

A czy Ty przyszedłeś do kogoś bliskiego z prośbą o radę i pomoc?
Dawanie nieproszonych rad i opinii jest społecznie uważane za niegrzeczne. Jeżeli byłeś wtedy pewien swoich decyzji i nie potrzebowałeś konsultacji, to obwinianie bliskich o źle podjęte decyzje jest po prostu głupie.

coztegoze3 Odpowiedz

Powiedziałabym, że główne pytanie brzmi: czemu nie uczysz się na błędach? To normalne, że je popełniamy, ale właśnie chodzi o to żeby się na nich uczyć. A Ty uznałeś, że wszystko to błędy i nic się już nie da zmienić. Dokładnie w tym momencie jak tak myślisz to podejmujesz decyzję, że wybierasz życie w niezadowoleniu zamiast próbować coś zmienić. I do kogo zaraz będziesz miał za to pretensje?

anonimowe6692 Odpowiedz

Znam mnóstwo ludzi, którzy te rady dostawali i albo ich nie słuchali, albo wręcz szli jeszcze na przekór. Nie zdziwilabym się gdybyś zapytał o to na przykład rodziców i usłyszałbyś "przecież ci mówiliśmy i nie słuchałeś", bo może rady były, ale nie traktowałeś ich poważnie. Poza tym nikt za Ciebie nie będzie wiedzial co jest dla Ciebie najlepsze, bo nikt nie ma tych informacji, co Ty. Nikt nie wie jak od środka wygląda Twój związek, jakie masz predyspozycje do danego zawodu

AaRr Odpowiedz

Nikt za Ciebie decyzji nie podejmie. Często jak rodzice próbują młodym mówić jak mają żyć, co robić to jest bunt. Dlatego za swoje decyzje jesteś odpowiedzialny sam. Każdy niestety błędy popełnia, sama bym zrobiła wiele rzeczy inaczej, ale nikt nie ma szklanej kuli żeby wiedzieć, jakie będą konsekwencje danej decyzji.

Sierra1 Odpowiedz

Nie wiem jak to dokładnie wyglądało w Twoim przypadku, ale wiem, że wielu młodych ludzi po prostu nie chce rad. Nie tylko o nie nie proszą, ale wręcz uważają je za zbędne i głupie. O ile może jeszcze mogliby posłuchać rodzica czy starszego rodzeństwa, to na pewno nie nauczycieli, którzy jednak bardzo często próbują doradzać swoim uczniom (choć wiadomo, są różne osoby w tym zawodzie). Powtórzę jeszcze raz: nie wiem jak to u Ciebie wyglądało, ale zastanów się, czy przypadkiem nie próbujesz teraz przerzucić odpowiedzialności za swoje decyzje na innych, zamiast zmierzyć się z konsekwencjami jak dorosły człowiek.

Myszcz Odpowiedz

Ja miałam całe życie "ustawione" wg wizji mamy co powinnam studiować by mieć super zawód, z jakim chłopakiem się umawiać, itp. Z niczego na co się zgodziłam, bo myślał, że przecież mądrze radzi, mi się w życiu nie sprawdziło i szczeście dała mi zupełnie inna droga niż jej wyobrażenia :)

Myszcz Odpowiedz

Bo Ci inni ludzie też są tylko ludźmi i nie umieją zagwarantować Ci, że Twój wybór studiów/partnerki będzie idealny. Po to się próbuje i popełnia błędy by korygować swoją życiową drogę aż do znalezienia dobrego - własnego - kierunku :)

worm Odpowiedz

Bo czasy się zmieniają szybciej, jak ludzie i ich rady. To co byłoby spoko radą 20 lat temu, teraz to mogłoby być anty radą.
Dlatego sporo rad, szczególnie od starszego pokolenia, jest o kant tyłka potłuc.

Kokospol Odpowiedz

Jak ktoś podejmuje takie decyzje to nie będzie też słuchał mądrego. Żalisz się, że nie było mądrych w Twoim otoczeniu. To możliwe, ale wątpię. Jak nie przemówił, to stwierdził że szkoda strzępić ryja

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie