#WRjsN
- Pisanie do spółdzielni, że prowadzimy warsztat – uporczywe, trzeba było się tłumaczyć.
- „Proszę nie podlewać swoich kwiatów, bo krople wody spadają na moje pelargonie” (karteczka wsadzona za wycieraczkę).
- „Proszę nie sprzątać balkonu, bo leci piach” (dawno temu – ojciec robił co mógł, aby nawet ziarenko nie spadło)
- Obudzenie wszystkich w nocy, że co to za hałasy.
- Rozpowiedzenie w bloku, że moi rodzice się rozwodzą.
- Była możliwość w bloku zabudować sobie taki przedsionek, który był częścią korytarza, czyli poszerzyć sobie o to mieszkanie (pozwalano każdemu, kto chęć zgłosił, więc po krótkim czasie wszyscy mieli). Ona oczywiście zabudowała jak wszyscy, ale na sąsiadkę z naprzeciwka złożyła donos, że ona się nie zgadza, bo to zabiera jej przestrzeń na korytarzu.
- Kartka w skrzynce, żeby zmienić laczki, bo się za głośno chodzi/tupie.
- Do innych sąsiadów: „Nie wyrażam zgody, aby Państwo remontowali mieszkanie” (ta kobieta na szczęście nic zakazać nie może, ale pokazuje swój charakter).
Parę innych smaczków?
Odbiła komuś męża, czyli rozwaliła inne małżeństwo. Zrobił dziecko, wyremontował mieszkanie i pewnego dnia jak wrócił z pracy, to przed drzwiami czekały na niego walizki. Pogratulować zaradności.
Jej matka była taka sama. Należała do jakiejś wiejskiej milicji, zanim się tu sprowadzili. Typowe komuchy, jak by ktoś próbował świrować, że pewnie jakaś zwariowana moherowa babcia. Nic z tych rzeczy.
Obecnie mieszkam sam, bo rodzice poszli na dom po świętej pamięci dziadkach.
Ile razy przychodzi ta menda, to rozmowa się kończy na „spie...alaj” i zamknięciu drzwi. Ostatnio była, bo „O tej porze się nie robi” (środa, godzina 18.00, wbijałem gwoździe). To jest jakiś problem do leczenia psychicznego jak dla mnie.
Abstrahując już od całej reszty, męża nie można komuś "odbić", to nie jest k***** piłka tylko człowiek, który myśli i podejmuje własne decyzje.
Mąż jest tak samo winny jak głupia pipa wchodząca z butami w czyjeś małżeństwo.
Ms0nobody, moim zdaniem zarówno mąż, jak i kochanka są tak samo winni. O ile oczywiście kochanka była świadoma tego, że jest kochanką.
Obie osoby są winne, bo obie robią świadomie coś złego. Ale jednak strona zdradzająca jest bardziej winna, bo krzywdzi osobę, która ją kocha.
dokladnie, ten maz tez mial cos do powiedzenia i to on byl w zwiazku, decyzja nalezala do niego
chociaz laszenie sie do osoby w zwiazku jest mega slabe
U mnie była sytuacja gdzie najlepsza przyjaciółka wmówiła mojemu facetowi ze go zdradzam i zamierzam odejść. Nawet przedstawiła mu „dowody”. A potem pocieszała go swoją dupą kiedy płakał za mną. Dlatego uwazam ze obie strony są zawsze winne nie tylko małżonek. Poza tym nie oszukujmy się. Która szanująca się kobieta/ mężczyzna wejdzie w taki układ z zajęta osoba? Żadna. Tylko śmiecie decydują się na taki ruch. Miałam takie sytuacje i to było na tyle poniżające ze zawsze kończyłam takie znajomosci. To obrzydliwe. Ale niektórzy potrafią robić takie rzeczy jak wchodzić w czyjeś związki, pozwalać na siebie srać czy sikać sobie do ust. Ludzie maja różne niesmaczne zboczenia…
Nie zesraj się obrońco ludzi. i piłek. ;-)
Czyli osoba, która podjudza do morderstwa nie jest winna jak podjudzana osoba kogoś zabije, przecież ona nikogo nie dotknęła. Wyjmijcie głowy z dupy: zdradzający ponosi lwia część winy, ale osoba świadomie namawiająca do zdrady nie jest niewinna.
I tak: można kogoś "odbić" i to słowo idealnie pasuje jak walczy sie o czyjeś względy tak długo, aż ulegnie.
A że nie znacie ograniczone horyzonty i nie znacie znaczenia słów to cóż... Odsyłam do słownika sjp
8. uwolnić, odzyskać, przejąć (odbić miasto, żonę);
"Nie wiem dlaczego faceci sami sobie to robią i przedstawiają się jako niemyślące proste, prymitywne zwierzęta."
To działa w dwie strony, kto mówił, że chodzi tylko o facetów? A jak chcecie poranione sarenki zatrzymać faceta to popracujcie nad charakterem. Jakk jedna z drugim od przemocowego/ej alkoholika/alkoholiczki odejdzie to bohater/bohaterka. Jak mężczyzna/kobieta ulegnie zdeterminowanemu,sympatycznemu osobnikowi(albo takiemu, co na takiego pozuje) bo zobaczy, że można inaczej i zostawi jędze to gnida.
Na tym tekście o odbijaniu męża i rozwalaniu innego małżeństwa straciłeś moje zainteresowanie. Co cię obchodzi prywatne życie innych, kto z kim i dlaczego ma dziecko, czy się rozstaje, to nie twoja sprawa. Jesteś również wścibskim i toksycznym sąsiadem.
Obchodzi mnie. Bo niby czemu ma mnie nie obchodzić. Przecież to publiczna informacja.
Sam widziałem potem jak jej chłop stał pod klatką jak kulawy pies aby z córką porozmawiać przez domofon.
Pewnie sama jesteś rozwiedziona stąd tak ubodło. No ludzie was nie szanują kapewu ?
Pingwinek niczym to się nie różni psi wysryw gówna na trawniku od twojego niedojebanego ryja.
Pozdrawiam śmieciu ;-)
Narzekasz, że rozpowiada o twoich rodzicach plociuchy, a sam to robisz.
To wyznanie jest moje ( dodane bez konta.
Otóż nie napisałem bo w sumie było to dla mnie oczywiste ale faktycznie inaczej nie wiadomo.
Moi rodzice się nigdy nie rozwodzili. Tako więc plotka kontra prawda.
no i pyk, pomowienie (212 kk,), nekanie (190a kk)
nagrywac, zglaszac
Nagrywać, zgłaszać - tak. Budować historię na policji jakby coś się kiedyś,komus stało(albo jakby przypadkiem sąsiadka ze schodów spadła, żeby jej zeznania nie były wiarygodne)
Żeby to było takie proste. Są przypadki ludzi biegających z siekierami po sąsiadach i nic z nimi - dopoki kogoś ta siekiera nie walną - nie da się zrobić
Nie Ty jeden masz jebnieta sąsiadkę. Buduj historię na policji(wzywaj do każdej awantury), kiedyś może się przydać. Podobno działa milczące patrzenie się tępo na takiego delikwenta jak zaczyna gadać.
My mamy babke w robocie co liczy ile herbat czy kaw wypijamy XD
ostatnio poszla na skarge do kierowniczki bo ktos tam jej "dzien dobry" nie powiedzial
No sąsiadka wyraźnie ma problem ze sobą jeśli akcje, które opisujesz są prawdziwe. Ale co to znaczy, że odbiła komuś męża? To on nie miał nic do gadania w tej sprawie? Facet to myśląca istota i jeśli wskoczył jej do łóżka tylko dlatego że się o to starała, a nie myślał o żonie... No cóż. Ona jest winna, bo wzięła się za żonatego - o ile wiedziała, że on ma kogoś, jak nie, to nie ma w tym żadnej jej winy. Tak czy tak on jest jeszcze bardziej winny, bo na to poszedł zamiast dochować wierności swojej kobiecie, to niech ponosi konsekwencje.
Kupujesz dwie "kropelki". Jedna idzie do zamka, druga po futrynie. W razie konieczności kurację powtarzać.
Jasne,że baba jest psychiczna a w dodatku ma zapewne nadmiar czasu i wymyśla