#W1CVy
Wtedy jak książę na białym koniu, podbiegł do nas dres, przywalił temu facetowi (który w następnej kolejności uciekł gdzieś w krzaki), i zaproponował że odprowadzi mnie do domu, bo boi się zostawić mnie samą. No nic, nawet jakbym mu nie pozwoliła to by za mną poszedł. Pod moim domem jeszcze chwilę porozmawialiśmy.
- Myślałaś pewnie że jestem pospolitym dresem? - Zapytał, a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Nie jestem pospolity. Jestem dresem z anonimowych!
Arek, jeśli to czytasz, daj znać! :)
Nie rozumiem po co odgrzewać stare wyznania z czasów "sympatycznych sebkow".
Może Arek jeszcze nie przeczytał
Nie przeczytał, bo nie istnieje.
Masz fantazje dziecko, tylko trochę nie na miejscu pisać taką historyjkę z chwili dla Ciebie na kanwie dość poważnego tematu jakim jest gwałt