Wróciłem wieczorem z pracy, żona była na zakupach. Miałem pilną potrzebę, więc popędziłem prosto na porcelanowy tron. Akurat skończyła mi się bateria w komórce, więc siedziałem znudzony i rozglądałem się. Popatrzyłem na mały kosz na śmieci i nagle widzę końcówkę prezerwatywy wyglądającą spod chusteczki higienicznej. Przez moment myślałem, że to moja, ale przecież w ostatnich dniach nic nie było... Zrobiło mi się gorąco. Skończyłem sprawę i od razu pobiegłem podłączyć telefon do prądu i gorączkowo zacząłem wydzwaniać do żony. Nie odbierała.
Zadzwoniłem do najlepszego kumpla i opisałem sytuację. Poradził, abym się uspokoił i zachowywał racjonalnie. Usiadłem więc i czekałem. Po kilkunastu minutach słyszę, że żona otwiera drzwi. Wstaję i od razu wyrzucam z siebie „JAK MOGŁAŚ MNIE ZDRADZIĆ?”. Ona patrzy na mnie zdziwiona i zirytowana, więc biorę ją za rękę i idziemy do łazienki, gdzie wskazuję na dowód. Odsunęła chusteczkę i zobaczyłem, że to była lateksowa rękawiczka, której używała sprzątając tego dnia łazienkę. A dokładnie końcówka jednego z palców.
Ciche dni trwały chyba z tydzień.
Dodaj anonimowe wyznanie
No i bardzo dobrze ze miałeś tygodniowe ciche dni,następnym razem trochę pomyśl tak odzywać się do żony ?
Wiesz działał pod wpływem emocji...
A gdyby to jednak byla prezerwatywa, to by gratulowali
ManewrySzczęscia, zgadzam się
Miał czas ochłonąć i zobaczyć co tam jest więc się nie dziwię.
Ty się chłopie ciesz, że zębów nie liczyłeś na podłodze...
Już było takie wyznanie tylko nie pamiętam czy to tu czy na wyznajemy