#VzOsw

Studia. Wspaniały okres składający się z 3 filarów: nauki, pracy i imprezowania, i o tym ostatnim aspekcie pragnę przytoczyć drobną historię. Juwenalia jednego z najpopularniejszych miast studenckich, wielka trójmieszkaniowa domówka z istną ligą wydziałową składającą się z przyszłych inżynierów, prawników, muzyków i lekarzy, u których owa impreza się odbywała. Zabawa się toczy w najlepsze, wspaniała atmosfera, morze alkoholu i innych czasoumilaczy (ciastka etc.), jednak w pewnym momencie mój dobry przyjaciel zaliczył ostre combo, totalne zejście, nie ma chłopaka — całkowicie oddał się w objęcia Morfeusza. Jako niezwykle kreatywne towarzystwo wpadliśmy na genialny pomysł jak wykorzystać stan "Kacpra". Medycy z racji zajęć praktycznych dysponowali masą przeróżnych materiałów strzykawek, stetoskopów i co najważniejsze GIPS!

Jak zapewne część z was się domyśla, drodzy Anonimowi, wykorzystaliśmy tę niepowtarzającą się okazję do żartu i zagipsowaliśmy śpiącemu Kacperkowi nogę (uprzedzając obelgi i komentarze w stylu "ło panie! ale k^*&a idioci, mogli za ciasno założyć gips i do amputacji noga — napominam, że gips zakładały osoby kończące medycynę). Tego samego dnia z samego rana obudziliśmy Kacperka z informacją, że podczas imprezy spad ze schodów i złamał sobie nogę, więc zabraliśmy go na pogotowie, aby założyć gips, oczywiście nic nie pamiętał, gdyż po takiej ilości alkoholu mózg mu się zresetował. Wszyscy zainteresowani wspaniale grali swoją rolę, nawet zorganizowaliśmy mu kule, aby mógł się przemieszczać oraz fałszywy wypis z pogotowia, więc cała akcja była niezwykle wiarygodna. W czasie całego dnia Kacperek coś tam się domyślał, dlaczego go ta noga wcale nie boli? Otóż nasza odpowiedź była niezwykle trafna "z racji ogromnej ilości środków przeciwbólowych podanych na pogotowiu".

Wieczorem tego samego dnia, któraś z osób nie wytrzymała i wybuchła śmiechem po jakimś komentarzu dot. gipsu i nowego inwalidy. Kacper po zorientowaniu się, że tak naprawdę nie ma złamanej nogi, prawie się rozpłakał ze szczęścia, gdyż w wakacje miał plany wyjechać do UK dorobić trochę do stypendium.

Wszystko skończyło się kolejnym dniem imprezowania i kultywowaniem tradycji Juwenaliów.
Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Może to głupie, ale puenta tego wyznania przypomniała mi scenę z "fight clubu", kiedy Bradd Pitt przyłożył broń do głowy jakiegoś faceta strasząc, że go zabije, po czym pozwolił mu uciec mówiąc mniej więcej coś takiego "wyświadczyłem mu przysługę. Facet myślał, że dzisiaj jego życie się zakończy. Jutrzejszy dzień będzie jego najpiękniejszym dniem, a śniadanie będzie mu smakować jak nigdy dotąd" ;)

rutabo Odpowiedz

Troche inwazyjna metoda ale doceniam. Pamietam sytuacje jak na imprezie namalowalismu jednemu "zgonowi" swastyke na karku. Widok w markecie i na miescie przedni, dwa dni tak sie bujał na juwenaliach, reakcje ludzi bezcenne.

Dodaj anonimowe wyznanie