#VzOsw
Jak zapewne część z was się domyśla, drodzy Anonimowi, wykorzystaliśmy tę niepowtarzającą się okazję do żartu i zagipsowaliśmy śpiącemu Kacperkowi nogę (uprzedzając obelgi i komentarze w stylu "ło panie! ale k^*&a idioci, mogli za ciasno założyć gips i do amputacji noga — napominam, że gips zakładały osoby kończące medycynę). Tego samego dnia z samego rana obudziliśmy Kacperka z informacją, że podczas imprezy spad ze schodów i złamał sobie nogę, więc zabraliśmy go na pogotowie, aby założyć gips, oczywiście nic nie pamiętał, gdyż po takiej ilości alkoholu mózg mu się zresetował. Wszyscy zainteresowani wspaniale grali swoją rolę, nawet zorganizowaliśmy mu kule, aby mógł się przemieszczać oraz fałszywy wypis z pogotowia, więc cała akcja była niezwykle wiarygodna. W czasie całego dnia Kacperek coś tam się domyślał, dlaczego go ta noga wcale nie boli? Otóż nasza odpowiedź była niezwykle trafna "z racji ogromnej ilości środków przeciwbólowych podanych na pogotowiu".
Wieczorem tego samego dnia, któraś z osób nie wytrzymała i wybuchła śmiechem po jakimś komentarzu dot. gipsu i nowego inwalidy. Kacper po zorientowaniu się, że tak naprawdę nie ma złamanej nogi, prawie się rozpłakał ze szczęścia, gdyż w wakacje miał plany wyjechać do UK dorobić trochę do stypendium.
Wszystko skończyło się kolejnym dniem imprezowania i kultywowaniem tradycji Juwenaliów.
Może to głupie, ale puenta tego wyznania przypomniała mi scenę z "fight clubu", kiedy Bradd Pitt przyłożył broń do głowy jakiegoś faceta strasząc, że go zabije, po czym pozwolił mu uciec mówiąc mniej więcej coś takiego "wyświadczyłem mu przysługę. Facet myślał, że dzisiaj jego życie się zakończy. Jutrzejszy dzień będzie jego najpiękniejszym dniem, a śniadanie będzie mu smakować jak nigdy dotąd" ;)
Troche inwazyjna metoda ale doceniam. Pamietam sytuacje jak na imprezie namalowalismu jednemu "zgonowi" swastyke na karku. Widok w markecie i na miescie przedni, dwa dni tak sie bujał na juwenaliach, reakcje ludzi bezcenne.