Mam 16 lat i od 5 lat mieszkam z mamą w Anglii. Przez cały ten czas robię za jej tłumacza, bo ona do tej pory nie nauczyła się nic angielskiego. Ona nie miała tego języka w szkole, a ja po przyjeździe miałam 11 lat i też znałam go kiepsko, do tego ludzie w tym regionie mieli dziwny dla mnie akcent, więc początkowo było nam ciężko. Jednak ja rozmawiam już prawie jak miejscowi, a mama nadal nic! Ma tylko kilku znajomych Polaków, z Anglikami w ogóle się nie zadaje, no bo jak. Wracać do Polski nie zamierza, więc tym bardziej jest to dziwne, a mi jest po prostu za nią wstyd. Moja przyjaciółka spytała nawet ostatnio, dlaczego mama nic się nie odzywa, a ja prawie spaliłam się ze wstydu i nie wiedziałam co powiedzieć. Dodam, że mama w Polsce była kierowniczką w markecie, i gdyby znała język, to tutaj pewnie też miałaby lepsza pracę niż sprzątaczka w magazynie. Próbuję z nią o tym rozmawiać, ale nic nie dociera.
Dodaj anonimowe wyznanie
Z góry ci powiem - nie nauczy się języka dopóki ktoś ją będzie wyręczał.
Zawsze mnie zastanawialo jak duzo Polakow mieszka za granica a nie porozumiewaja sie w obcym jezyku. Nie chce absolutnie hejtowac mamy Autorki tego wyznania, bo nie znam ich sytuacji zyciowej ani dlaczego zdecydowala sie wyjechac. Zapewne nie byla to prosta decyzja a tym bardziej wymagala odwagi chociazby z uwagi braku znajomosci obcego jezyka. Nie wiem czy ja odwazylbym sie wyjechac w takiej sytuacji.
Kierowniczka zgodziła się zostać sprzątaczką której każdy może rozkazywć? Jakoś nie chce się w to wierzyć. Chyba że to była brygadzistka albo liderka traktowana jako osoba kierująca ludźmi.
Rozkazy wydaje się w wojsku. W pracy można otrzymać polecenie. Nie od każdego bynajmniej. Reguluje to organigram. Właśnie po to, aby buce z rozdmuchanym ego nie miały nic do powiedzenia.
Serio po tylu latach nawet pojedynczymi słowami nie mówi?