Na WDŻ moja siostra słyszy od nauczycielki (która jest też katechetką), że najlepsza metoda, to kalendarzykowa, tak że :)))
Trytyty
Może chodziło o metodę objawowo-termiczną często myloną z kalendarzykiem? ;) To jest zupełnie coś innego i nie ma związku ze 'średniowiecznym' kalendarzykiem :)
Nikaa8
Bo ludzie nie potrafią nie narzucać swoich poglądów...
keanna
Bo jest najlepsza. Czytałam (już nie pamiętam gdzie), że jest skuteczniejsza od prezerwatywy.
BlueManiek
Babka powinna się dokształcić, u mnie katechetka była wprost przerażona, kiedy jedna z dziewczyn stwierdziła, że metoda kalendarzykowa jest najlepsza...
Wejn
Trytyty, nie, nie chodziło. Rozdawała kalendarzyki.
Wejn
Keanna, zacznij czytać coś innego niż Frondę.
Malyskrzat
Na WDŻ z katecheta również o tym słyszałam:))) jest to jedyna metoda, która (uwaga!) Nie jest grzechem!
SpacMiSieChce
Keana ma rację, metoda o której mowa (bo prawdopodobnie chodzi jednak o metodę objawowo termiczną) polega na poznaniu swojego ciała - kobieta w czasie dni plodnych ma inny sluz, wyższą temperaturę itp. Ale. Ale to metoda polegająca na codziennych pomiarach, obserwacjach. Kobieta musi być zdrowa, mieć regularny okres, żadnych problemów z hormonami. Trzeba przestrzegać, że ilestam dni w miesiącu się nie współżyje. I wtedy da pewnośc i oczywiście wiadomo, że wtedy jest to najzdrowsze. Ale jak podejdziesz do tego na zasadzie "okres mam co 28 dni, dziś jest 20 dzień cyklu czyli jestem bezpieczna" bez żadnej obserwacji siebie to nie ma sensu i lepiej sobie iść po gumki do sklepu.
Trytyty
Rozumiem, że rozdawała kalendarzyki, ale w metodzie objawowo termicznej też potrzeba kart obserwacji, w której używa się kalendarza. Jeżeli na prawdę chodziło tylko o wpisywanie miesiączki i obliczanie dni owulacji, no to przyznam, że masakra, że takie coś proponują dzieciakom. Ale jeżeli chodzi o metodę objawowo termiczną to jestem jak najbardziej za ;). Nie jest to najwygodniejsze czasem (chyba, że ma się tzw. komputer cyklu), ale dobry dla kobiet, które chcą mieć świadomość co się z nimi dzieje i chcą planować ciąże. No niestety trzeba w kilka dni się powstrzymywać od współżycia, ale wskaźnik Pearla przy używaniu komputera cyklu (urządzenia medycznego) lub umiejętnie przeprowadzonych obserwacjach wynosi 0,64, czyli tak jak krążki oraz dwufazowe tabletki antykoncepcyjne oraz niektóre czterofazowe ;)
Wejn
Powtarzam kolejny raz: TAK, CHODZIŁO O METODĘ KALENDARZYKOWĄ, TĘ KOMPLETNIE NIESKUTECZNĄ.
No jeśli na wychowaniu do życia w rodzinie słyszą , ze prezerwatywy są złe itd to się nie dziwię . Dlatego właśnie obowiązkowa powinna być edukacja seksualna
Shadowcat7
Ototo! Pamiętam, że u nas bardzo mało skupiali się na antykoncepcji, a jak już, to była traktowana jak przestępstwo. Nauczycielka stwierdziła nawet, że antykoncepcja "odczlowiecza" XD. Z drugiej strony, to nie ma już chyba w Polsce nastolatków bez dostępu do Internetu. Jeśli ktoś jest odpowiedzialny, to dowie się czego trzeba na własną rękę.
Poroniec
Ale mimo wszystko....lepiej by było gdyby edukacja seksualna była w szkołach. Od pierwszej klasy podstawówki - dostosowana do wieku rzecz jasna. A no I edukacja seksualna to nie tylko antykoncepcja, ale I choroby, zachowania w społeczeństwie, które są krzywdzące - molestowanie np. Jak się przed tym bronić, o równości płci, przemocy, pornografii, relacje psychospołeczne, o tolerancji. To też poruszanie aspektów płci na tle kulturowym, filozoficznym ale też prawnym. Takue zajęcia powinny być. No I przede wszystkim aby takie zajęcia prowadziła osoba wykształcona, z odpowiednim podejściem - nikt powiązany z kościołem.
fokis
Z tego co pamiętam na wychowaniu do życia w rodzinie nauczyciele już w gimnazjum mówili o antykoncepcji, jak ich używać, różnych metodach, przed czym chronią itp.
ToTylkoJa90
fokis To miałaś/łeś ogromne szczęście. Obecna specjalistka od edukacji seksualnej w szkołach ma niezwykłe ciekawe poglądy. Uważa, że prezerwatywa jest zagrożeniem dla kobiet, ponieważ pozbawia je kontaktu ze spermą, co może wywoływać szereg groźnych chorób. :D
SpacMiSieChce
No sperma ponoć ma dobre działania przeciwzmarszczkowe :p
Moje wdż w podstawówce prowadziła katechetka. Średnio się znała, ale często zapraszała pielęgniarkę i ta nam wszystko mówiła. Katechetka nam puściła filmik w stylu jak zachować się w czasie okresu. Do dzisiaj pamietam, że była tam kosmetyczka z awaryjnymi majtkami. A w gimnazjum miałam profesjonalne nauczanie z podziałem na chłopców i dziewczęta. Z tego pamiętam, że poza antykoncepcją było dużo takich rodzinno społecznych tematów.
Całkiem normalne, że dzieci się nie zabezpieczają, skoro próba kupienia prezerwatyw przez takie podlotki kończy się wyśmianiem. Niestety, takie są realia.
HenrykGarncarz
Moim zdaniem dzieci nie powinny uprawiać seksu
zjemcikota
Ale jak będą chciały, to i tak znajdą sposób. Ważne żeby miały wiedzę o antykoncepcji.
SorryEverAfter
HenrykuGarncarzu, to lepiej, żeby uprawiały seks się nie zabezpieczając, bo 90% społeczeństwa myśli tak jak Ty i będą się wstydzić kupić prezerwatywę? Tu chodzi o wybór mniejszego zła. Tak samo, jak zdelegalizowanie wielu substancji nie wymazało magicznie obrotu nimi, tak dzieci poniżej piętnastego roku życia niekiedy będą współżyć, nawet mimo zakazu.. Nic na to nie poradzisz.
Poroniec
Dokładnie. Zgadzam się. Zakazy, wyśmiewanie nigdy nie wnosi niczego dobrego. Każdy chyba wie, że jeżeli czegoś się naprawdę chce to się uda. I tu akurat zakazy są złe bo taka młodzież jeżeli będzie chciała to I tak to zrobi.
HenrykGarncarz
Ale ja nie wyśmiewam ani nie twierdze że nie powinny się zabezpieczać. Wiadomo, jak ma do czegoś dojść, to lepiej żeby miały gumki. Po prostu uważam że seks w takim wieku to głupota i nieodpowiedzialność
Poroniec
Kiedy takie dzieciaki uprawiają seks to nie jest to przestępstwo. Dopiero wtedy kiedy np. jedna osoba ma 14 lat a druga 16 - albo ponad 18 (lub 18). Wtedy owszem.
A no I młodzież w liceum może być już pełnoletnia. I nie rozumiem...czymś złym jest seks w tym wieku? Szczególnie z zabezpieczeniem?
Ty możesz sobie uważać, że to głupota, ale uwierz takie dzieciaki mają to gdzieś. Dlatego nikt nie powinien ich wyśmiewać, no I rzetelna edukacja seksualna powinna być w szkołach.
SorryEverAfter
Dlatego są minusy, bo każdy chce decydować sam za siebie. Co z tego, że będziesz mówić 12-latkom, że seks w tym wieku jest zły, niebezpieczny? Przeprowadzanie eksperymentów w sferze seksualnej przez dzieci, które chcą zachowywać się jak dorośli, to niestety dość częste zjawisko. I nikt nie zwiąże nikomu tutaj rąk - no nie da się całkowicie wszystkim nastolatkom wyperswadować z głowy współżycia! I czy lepiej w takiej sytuacji, jest karać te dzieci, śmiać się, pokazywać palcem ("Patrzcie na tą małolatę z brzuchem! Co za szmata, pierwsza gimnazjum, a już się puściła!"), czy może rzetelna edukacja w tym zakresie i podchodzenie do młodych ludzi z szacunkiem?
SorryEverAfter
No nie powinni, ale i tak będą, z tych czy innych pobudek. Pytanie jest, co po tym, gdy już będą? Wyśmiać ich i zjechać z góry na dół? Są lepsze opcje.
Brak edukacji seksualnej w połączeniu z historią na której się słyszy, że żony królów niekiedy miały po 11-15 lat, że urodziły im dziecko powoduje, że dzieciaki dodają jedno do drugiego i wychodzi im coś co w internecie jest pokazywane jako przyjemność... logiczne powinno być dla dorosłych, że chcą spróbować tej czesci przyjemnej. Gdyby edukowało się je o co z tym wszystkim chodzi, że nie jest to złe i pójdą do wyimaginowanego piekła tylko wytłumaczy się, że to element bliskości z ukochaną osobą myślę, że było by lepiej. Ale tak nie będzie bo minister edukacji chce by niewiasty pozostały niewiastami, a chłopcy dalej zachowywali się jak bezkarni gwałciciele patrząc po jego wypowiedziach.
Na WDŻ moja siostra słyszy od nauczycielki (która jest też katechetką), że najlepsza metoda, to kalendarzykowa, tak że :)))
Może chodziło o metodę objawowo-termiczną często myloną z kalendarzykiem? ;) To jest zupełnie coś innego i nie ma związku ze 'średniowiecznym' kalendarzykiem :)
Bo ludzie nie potrafią nie narzucać swoich poglądów...
Bo jest najlepsza. Czytałam (już nie pamiętam gdzie), że jest skuteczniejsza od prezerwatywy.
Babka powinna się dokształcić, u mnie katechetka była wprost przerażona, kiedy jedna z dziewczyn stwierdziła, że metoda kalendarzykowa jest najlepsza...
Trytyty, nie, nie chodziło. Rozdawała kalendarzyki.
Keanna, zacznij czytać coś innego niż Frondę.
Na WDŻ z katecheta również o tym słyszałam:))) jest to jedyna metoda, która (uwaga!) Nie jest grzechem!
Keana ma rację, metoda o której mowa (bo prawdopodobnie chodzi jednak o metodę objawowo termiczną) polega na poznaniu swojego ciała - kobieta w czasie dni plodnych ma inny sluz, wyższą temperaturę itp. Ale. Ale to metoda polegająca na codziennych pomiarach, obserwacjach. Kobieta musi być zdrowa, mieć regularny okres, żadnych problemów z hormonami. Trzeba przestrzegać, że ilestam dni w miesiącu się nie współżyje. I wtedy da pewnośc i oczywiście wiadomo, że wtedy jest to najzdrowsze. Ale jak podejdziesz do tego na zasadzie "okres mam co 28 dni, dziś jest 20 dzień cyklu czyli jestem bezpieczna" bez żadnej obserwacji siebie to nie ma sensu i lepiej sobie iść po gumki do sklepu.
Rozumiem, że rozdawała kalendarzyki, ale w metodzie objawowo termicznej też potrzeba kart obserwacji, w której używa się kalendarza. Jeżeli na prawdę chodziło tylko o wpisywanie miesiączki i obliczanie dni owulacji, no to przyznam, że masakra, że takie coś proponują dzieciakom. Ale jeżeli chodzi o metodę objawowo termiczną to jestem jak najbardziej za ;). Nie jest to najwygodniejsze czasem (chyba, że ma się tzw. komputer cyklu), ale dobry dla kobiet, które chcą mieć świadomość co się z nimi dzieje i chcą planować ciąże. No niestety trzeba w kilka dni się powstrzymywać od współżycia, ale wskaźnik Pearla przy używaniu komputera cyklu (urządzenia medycznego) lub umiejętnie przeprowadzonych obserwacjach wynosi 0,64, czyli tak jak krążki oraz dwufazowe tabletki antykoncepcyjne oraz niektóre czterofazowe ;)
Powtarzam kolejny raz: TAK, CHODZIŁO O METODĘ KALENDARZYKOWĄ, TĘ KOMPLETNIE NIESKUTECZNĄ.
No jeśli na wychowaniu do życia w rodzinie słyszą , ze prezerwatywy są złe itd to się nie dziwię . Dlatego właśnie obowiązkowa powinna być edukacja seksualna
Ototo! Pamiętam, że u nas bardzo mało skupiali się na antykoncepcji, a jak już, to była traktowana jak przestępstwo. Nauczycielka stwierdziła nawet, że antykoncepcja "odczlowiecza" XD. Z drugiej strony, to nie ma już chyba w Polsce nastolatków bez dostępu do Internetu. Jeśli ktoś jest odpowiedzialny, to dowie się czego trzeba na własną rękę.
Ale mimo wszystko....lepiej by było gdyby edukacja seksualna była w szkołach. Od pierwszej klasy podstawówki - dostosowana do wieku rzecz jasna. A no I edukacja seksualna to nie tylko antykoncepcja, ale I choroby, zachowania w społeczeństwie, które są krzywdzące - molestowanie np. Jak się przed tym bronić, o równości płci, przemocy, pornografii, relacje psychospołeczne, o tolerancji. To też poruszanie aspektów płci na tle kulturowym, filozoficznym ale też prawnym. Takue zajęcia powinny być. No I przede wszystkim aby takie zajęcia prowadziła osoba wykształcona, z odpowiednim podejściem - nikt powiązany z kościołem.
Z tego co pamiętam na wychowaniu do życia w rodzinie nauczyciele już w gimnazjum mówili o antykoncepcji, jak ich używać, różnych metodach, przed czym chronią itp.
fokis To miałaś/łeś ogromne szczęście. Obecna specjalistka od edukacji seksualnej w szkołach ma niezwykłe ciekawe poglądy. Uważa, że prezerwatywa jest zagrożeniem dla kobiet, ponieważ pozbawia je kontaktu ze spermą, co może wywoływać szereg groźnych chorób. :D
No sperma ponoć ma dobre działania przeciwzmarszczkowe :p
Moje wdż w podstawówce prowadziła katechetka. Średnio się znała, ale często zapraszała pielęgniarkę i ta nam wszystko mówiła. Katechetka nam puściła filmik w stylu jak zachować się w czasie okresu. Do dzisiaj pamietam, że była tam kosmetyczka z awaryjnymi majtkami. A w gimnazjum miałam profesjonalne nauczanie z podziałem na chłopców i dziewczęta. Z tego pamiętam, że poza antykoncepcją było dużo takich rodzinno społecznych tematów.
Może dziewczyna bierze tabletki ;)
Całkiem normalne, że dzieci się nie zabezpieczają, skoro próba kupienia prezerwatyw przez takie podlotki kończy się wyśmianiem. Niestety, takie są realia.
Moim zdaniem dzieci nie powinny uprawiać seksu
Ale jak będą chciały, to i tak znajdą sposób. Ważne żeby miały wiedzę o antykoncepcji.
HenrykuGarncarzu, to lepiej, żeby uprawiały seks się nie zabezpieczając, bo 90% społeczeństwa myśli tak jak Ty i będą się wstydzić kupić prezerwatywę? Tu chodzi o wybór mniejszego zła. Tak samo, jak zdelegalizowanie wielu substancji nie wymazało magicznie obrotu nimi, tak dzieci poniżej piętnastego roku życia niekiedy będą współżyć, nawet mimo zakazu.. Nic na to nie poradzisz.
Dokładnie. Zgadzam się. Zakazy, wyśmiewanie nigdy nie wnosi niczego dobrego. Każdy chyba wie, że jeżeli czegoś się naprawdę chce to się uda. I tu akurat zakazy są złe bo taka młodzież jeżeli będzie chciała to I tak to zrobi.
Ale ja nie wyśmiewam ani nie twierdze że nie powinny się zabezpieczać. Wiadomo, jak ma do czegoś dojść, to lepiej żeby miały gumki. Po prostu uważam że seks w takim wieku to głupota i nieodpowiedzialność
Kiedy takie dzieciaki uprawiają seks to nie jest to przestępstwo. Dopiero wtedy kiedy np. jedna osoba ma 14 lat a druga 16 - albo ponad 18 (lub 18). Wtedy owszem.
A no I młodzież w liceum może być już pełnoletnia. I nie rozumiem...czymś złym jest seks w tym wieku? Szczególnie z zabezpieczeniem?
Ty możesz sobie uważać, że to głupota, ale uwierz takie dzieciaki mają to gdzieś. Dlatego nikt nie powinien ich wyśmiewać, no I rzetelna edukacja seksualna powinna być w szkołach.
Dlatego są minusy, bo każdy chce decydować sam za siebie. Co z tego, że będziesz mówić 12-latkom, że seks w tym wieku jest zły, niebezpieczny? Przeprowadzanie eksperymentów w sferze seksualnej przez dzieci, które chcą zachowywać się jak dorośli, to niestety dość częste zjawisko. I nikt nie zwiąże nikomu tutaj rąk - no nie da się całkowicie wszystkim nastolatkom wyperswadować z głowy współżycia! I czy lepiej w takiej sytuacji, jest karać te dzieci, śmiać się, pokazywać palcem ("Patrzcie na tą małolatę z brzuchem! Co za szmata, pierwsza gimnazjum, a już się puściła!"), czy może rzetelna edukacja w tym zakresie i podchodzenie do młodych ludzi z szacunkiem?
No nie powinni, ale i tak będą, z tych czy innych pobudek. Pytanie jest, co po tym, gdy już będą? Wyśmiać ich i zjechać z góry na dół? Są lepsze opcje.
A minister oświaty się wypowiadała, że edukacja seksualna jest zbędna... Mhm, będzie więcej chętnych na 500+
Może to i głupie pytanie, ale...jak można się zaklinować? xd
Brak edukacji seksualnej w połączeniu z historią na której się słyszy, że żony królów niekiedy miały po 11-15 lat, że urodziły im dziecko powoduje, że dzieciaki dodają jedno do drugiego i wychodzi im coś co w internecie jest pokazywane jako przyjemność... logiczne powinno być dla dorosłych, że chcą spróbować tej czesci przyjemnej. Gdyby edukowało się je o co z tym wszystkim chodzi, że nie jest to złe i pójdą do wyimaginowanego piekła tylko wytłumaczy się, że to element bliskości z ukochaną osobą myślę, że było by lepiej. Ale tak nie będzie bo minister edukacji chce by niewiasty pozostały niewiastami, a chłopcy dalej zachowywali się jak bezkarni gwałciciele patrząc po jego wypowiedziach.
Zaszczurzony czy to Ty? :D
Ostatnio miałam przygotowanie do życia w rodzinie. Strasznie mnie zszkowało, że tam gdzie mieszkam, sex jest już legalny od 13 roku życia ;-;
To dziwne rzeczy Cię szokują.
DaddysLillHarleyQuinn a to normalne?
zawiadomiles policje?
I co by im powiedział?