#VprU8
Spotykaliśmy się, ale 2,3 razy dziennie jechał prawie 50 km na wynajem gdzie piesek siedział, żeby go wyprowadzić. Po jakimś czasie zdecydowaliśmy o tym, żeby wspólnie zamieszkać. Jako, że ja miałam swoje mieszkanie, a on wynajmował to zdecydowaliśmy, że zamieszkamy u mnie. No i piesek wylądował na nowym.
Od razu zaznaczyłam, że ja z psem nie mogę wychodzić, bo jest agresywny wobec innych zwierząt i go po prostu nie utrzymam na smyczy (pies sięga mi do bioder), a wiadomo, ludzie wypuszczają psy luzem i zawsze podlatują i go zaczepiają. Na to mój chłopak się zgodził i powiedział, że on będzie go wyprowadzać.
Od kilku miesięcy mam obsikane panele, codziennie srańsko na środku podłogi, meble zasikane, drzwi obdrapane, a meble powygryzane. I nie jest to kwestia tego, że mnie nie lubi. Tylko tego, że jego Pan nie wychodzi z nim na dwór "bo mu się nie chce", "bo zmęczony", "bo ludzie narzekają, że ma sprzątać po psie".
Obsmarujcie mnie, ale mam ochotę wywalić tego kundla za drzwi i coraz częściej o tym myślę. A ja już nawet znajomych ani rodziny nie zapraszam, bo tego smrodu nie idzie się pozbyć!
Wywal faceta, to twoje mieszkanie, nie jego. Jeżeli do czegoś się zobowiązał, a potem ma to gdzieś to sam sobie winny. Dziwne że ciągniesz to tak długo.
Dokładnie - to faceta należy wywalić, a nie samego psa.
Pisząc kundel mam nadzieję, że piszesz tak o tym swoim facecie? I jego zamierzasz wywalić. Po co Ci taki leń, zero odpowiedzialności.
Widzę boruta6, masz problemy z polskim językiem.
Albo bezdomny, albo przygarnięty.
A jak Ci dziecko nasra w pokoju, to też je przez okno wyrzucisz?
Obyś nigdy zwierzątek nie miał, bo nie masz do nich cierpliwości.
Boruta, wyleczy go może w ten sposób z chęci posiadania zwierzaka, ale na pewno nie z lenistwa i braku odpowiedzialności. Co jak kiedyś mu się zamarzy dziecko? Nie przebierze obsranej pieluchy, bo mu się nie będzie chciało?
Serio? Winisz psa za jego potrzeby fizjologiczne, kiedy problemem jest podejście twojego faceta?
Z doświadczenia wiem, że facet który nie chce się zajmować swoim zwierzem, to nie jest dobry facet ;) więc rownież polecam pozbycie się
Co do psa, rozumiem jeśli nie chcesz wkładać w to żadnego wysiłku, bo to w końcu nie powinien być twój problem, ale jak chcesz mu pomóc to proszę spróbuj znaleźć mu nowy dom zamiast po prostu wywalić za drzwi...
Jeśli jednak zdecydujesz się obojga zatrzymać to polecam: na agresję behawiorystę i trening (ale to kosztuje), na wyprowadzanie halti albo podobną uprząż na twarz (daje to zdecydowanie większą kontrolę nad psem, ale trzeba go przyzwyczaić do nakładania tego przez parę dni/tygodni z pomocą smakołyków) i na destrukcyjne zachowanie w domu więcej stymulacji mentalnej (tu można wymyślić spoooro rzeczy ale najprostsze to chyba zabawki typu Kong, gdzie wkładasz jedzenie do środka i pies musi pomyśleć co zrobić żeby zjeść). - Mam młodego adoptowanego owczarka, wielkie to i pełne energii, i te rzeczy mi zdecydowanie pomogły.
Właśnie pisałam też trochę brzydkich słów za to że facet nie zbiera kup po swoim psie, bo samą mnie to wkur... wkurza jak wchodzę w gówna spacerując ze swoim, ale żeby nie rzucać tylko hejtem bez sensu - może jakaś łopatka, żeby to podnosić, jak nie chce tylko ręką przez woreczek? Jakiś taki "pooper scooper"?
ja bym mu to gowno na komputer kladla czy inna rzecz, kt czesto uzywa
do lozka srednio ale np. w buty?
Przede wszystkim wywal jego właściciela. Pies jest niewychowany, a przecież sam się nie wychowa.
Jak pisze Hvafaen, jeśli psa się nie wyprowadzi, to się załatwi w domu, nie ma w tym nic dziwnego, potrzeba to potrzeba. Ty pójdziesz do kibla, pies nie, więc zrobi pod siebie. Tak samo z drapaniem i niszczeniem rzeczy, być może w ten sposób próbuje zwrócić na siebie uwagę- że musi wyjść na dwór?
Aaa, sorry, jakoś sobie ubzdurałem, że pies sika sam z siebie. Albo pominąłem ten fragment, że gość z nim nie wychodzi.
Kocha zwierzęta, ale podstawowymi potrzebami własnego psa się nie potrafi zająć... to na pewno miłość?
Wielokrotnie próbowałam z facetem na ten temat rozmawiać. Ostatnia klotnia z tego powodu skończyła się wyprowadzka na tydzień. Pies oczywiście został "bo nie ma gdzie go zabrać" i już zapowiedział że jak nie chce z nim być to i tak zanim cokolwiek znajdzie to psa przecież nie wyrzucę bo jest jego a jak to zrobię to mnie zgłosi że znęcam się nad psem. Potem przez parę dni zajmuje się nim i znowu jest to samo.
Oddaj psa do schroniska jak Cię z nim zostawi. Powiedz, że znalazłaś, czy cokolwiek to przez 2 tygodnie go nie mogą wydać. Nie Twój pies. A gówno i papierki po sikach jeśli Ty też musisz sprzątać mu do butów i na poduszkę wrzucaj.
I wywal go z domu bo z takim człowiekiem nie ma sensownej przyszłości
Ale jak pies jest jego, to chyba jego problem i jak coś to on się będzie znęcać a nie ty. Twoje mieszkanie, twoje reguły i nie na tydzień tylko albo się ogarnie, albo koniec. A jak nie chce współpracować to po prostu wywal jego rzeczy za drzwi, odbierz klucze, ew. zmień zamki i wzywaj policje, jak będzie Cię nachodzić.
Przecież to jest chore. Twój facet nie interesuje się swoim psem, przy tymczasowym rozstaniu zostawia go u Ciebie i jeszcze Cię szantażuje, że jak się psa pozbędziesz, to Cię zgłosi. Zauważ, co tu jest nie tak. Nie z psem jest problem, bo ja się wcale nie dziwię, że robi pod siebie, skoro nikt go nie wyprowadza. Nie z psem jest problem, że rozrabia i niszczy rzeczy, bo być może w taki sposób próbuje zwrócić na siebie uwagę i komunikuje, że musi wyjść, a że nikt z nim nadal nie wychodzi, to załatwia się pod siebie i tak w kółko. Pies należy do Twojego chłopaka i to nie jest w porządku, że przy tymczasowym rozstaniu zostawia go u Ciebie. Bo to, że „nie ma go gdzie zabrać” to tylko wymówka. Jestem niemal pewna, że gdybyście się naprawdę rozstali, to by po psa zwyczajnie już nigdy nie wrócił. Pies zaczął być dla niego problemem i zbyt dużym obowiązkiem, dlatego przestał się nim interesować w nadziei, że Ty się nim zajmiesz. Problem jest w chłopaku, nie w psie. Rozumiem, że nie chcesz się tym psem zajmować- nie jest Twój, boisz się, że sobie nie poradzisz, że jest za silny, że go nie utrzymasz na spacerze, ale nadal to nie pies jest winny. Nie wyrzucaj do za drzwi, ale jeśli jeszcze raz będzie taka sytuacja, że tymczasowo lub na dobre rozejdziesz się z chłopakiem, a on znów zostawi psa u Ciebie i zacznie Cię szantażować, to może sama zadzwoń do jakiejś psiej czy ogólnie zwierzęcej fundacji czy coś i powiedz, że właściciel psa zostawił tego psa u Ciebie, że od tygodnia nie masz z właścicielem kontaktu, że nie masz warunków dla tego psa, którego właściciel zwyczajnie u Ciebie porzucił. Wtedy będziesz miała czyste sumienie i Tobie raczej nic nie zrobią, a psem i właścicielem się może zainteresują?
Jesteś zupełnie nieasertywna. Pies nie jest twój więc skoro właściciel go porzucił to jego miejsce jest w schronisku.
Możesz sama go zgłosić do Ekopatrolu o znęcanie sie nad zwierzęciem. Zabiorą go i pies ma szanse na dobry dom, choćby tymczasowy. Powiedz, że właściciel go porzucił przy następnej takiej akcji i zgodnie z prawdą że jesteś za słaba by się nim zajmować.
A może 50 km czekała suczka a nie piesek ... Wtedy to nic dziwnego że chciało mu się tyle jechać ... Cóż współczuję
Psa czy faceta? Bo ja bym się zastanowiła z kim się wiąże skoro gościu psem nie może się zająć.
Proszę nie obwiniaj psiaka, to facet jest leniem mającym go w dupie i z nim nie wychodzącym