Kilka dni temu grałam z mamą i młodszą siostrą w państwa-miasta. Miałyśmy kilka kategorii, między innymi „postać realna” i „postać fikcyjna”.
W którejś rundzie padło na literę „J”. Wszystkie piszemy w milczeniu, wtem moja siostra: „Mama, a Jezus to realna czy fikcyjna?”.
Mama stwierdziła, że to kwestia sporna i kazała jej wymyślić coś innego.
Pomijając nawet samą kwestię wiary w boskość Jezusa, to wspominają o nim kroniki tamtych czasów.
Slaba prowokacja. Przeciez liczymy czas od narodzenia Chrystusa:) ogarnijcie sie