Cała akcja działa się jakieś 15 lat temu w przedszkolu. Otóż pewnego dnia w moim kochanym przedszkolu miała miejsce awaria toalet. Przedszkolanki mówiły, żebyśmy starali się wytrzymać i ewentualnie robili tylko siku. A że moja przemiana materii od małego była na przerażającym poziomie, to krótko po śniadaniu musiałem, no po prostu musiałem udać się na „posiedzenie”. Jednak co zrobić, awaria toalet, zakaz od ulubionej przedszkolanki... więc mały ja sprytnie rozegrał tę sytuację i załatwił się do śmietnika w toalecie.
Nigdy nie uwolnię się od żartów mojej rodziny po tym, gdy cała akcja wyszła na jaw.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wydaje mi się, że w takiej sytuacji placówka nie miała prawa postąpić w ten sposób. Nie wolno żadnemu człowiekowi, a już na pewno nie dziecku, ograniczać dostępu do toalety. I oczywiście rozumiem, że to była awaria i nikt nie zrobił tego specjalnie, ale placówka powinna odwołać tego dnia zajęcia lub zorganizować jakieś zastępcze toalety, np. przenośne.
Chłopczyk wówczas poradził sobie naprawdę dobrze w tej trudnej sytuacji. Żartują z niego, a alternatywą mogło być ubrudzenie ubrania. Z perspektywy dzicka być może alternatywą wydawało się zalanie przedszkola.
Jeśli żartują dorośli, a nie tylko dzieciaki, to jednak nie dorośli.
Przedszkolanki/nauczycielki powinny miec problemy z powodu takiego pozostawienia dzieci z problemem same sobie.
Masz 100 procentową rację.
Tak jak napisałam, wina leżała po stronie placówki, a dziecko zachowało się bardzo dobrze, jeśli weźmiemy pod uwagę jego wiek i to, w jak trudnej sytuacji się znalazło. Dlatego dorośli nie powinni z niego żartować.
Sierra, Tak, może brakło w mojej wypowiedzi słów "zgadzam się", ale właśnie jako poparcie i dopowoedzebie do Twojego komentarza to pisałam :)
Dobrze zrobiłeś, ale nauczycielki na takie rozwiązanie powinno wpaść same.
To jest znakomity temat do zartow przy niedzielnym obiedzie. Ale jak będzie wśród zaproszonych ktoś nowy może być lekko zaskoczony.