#VOvxZ
Kiedy miałam jakieś 6 lat, bawiłam się grzecznie u babci. Tu lalki, tu jakieś klocki, pokazy mody w babcinych butach i ciuchach – normalka. Pewnego dnia postanowiłam pobawić się w bogatą księżniczkę... ale taką z mnóstwem biżuterii. Cicho na paluszkach poszperałam, gdzie ukrywają się te wszystkie „perełki” i jest, udało się! Moja kochana ciocia miała taki wieeeelki, plastikowy pierścień (wiecie, taki, co na odpustach się kupowało, taki odstający), w którym na zabój się zakochałam, bo był inny niż wszystkie – czarny jak mrok w białe jak śnieg plamki. I nie wiem czemu, nie wiem po co i w ogóle jakim cudem, ale wyimaginowałam sobie złe koleżanki, które chciały odebrać mi mój drogocenny skarb! Któż by na to pozwolił?! Na pewno nie księżniczka... Musiałam go ukryć! Schować daleko przed tymi okrutnymi złodziejkami, najlepiej w jakimś ciemnym, trudno dostępnym miejscu, więc... nie zastanawiając się długo, wsadziłam go sobie głęboko w rzyć.
Ależ moja ciocia z babcią miały ubaw, gdy potrzebowałam ich pomocy przy wydobyciu skarbu z groty...
Gdyby Smeagol tak dbał o swój skarb...
Materiał na przemytnika 😂😂
dobrze, że dupe nie zassała :x
Przypomniał mi się zegarek z Pulp Fiction :')
Anal od malego...
Podejrzewam, że ukochaną ciocia w końcu podarowała ci ten pierścionek...
W każdym razie, ja bym tak zrobił 🤣
Ja to zakładałam babciną szczękę ;D
To trzeba było zrobić kupę.