mój mąż wyznał mi kiedyś, że podczas świąt prawie nigdy nic nie dostawał, chociaż sam zawsze wykosztowywał się dla innych. Główną obdarowywaną była jego młodsza siostra-oczko w głowie taty. W tym roku pod choinką znalazło się ponad dwadzieścia paczek, wszystkie dla niego. Prezenty nie były drogie, kompletowałam je cały rok ale ta radość w jego oczach i zazdrość w oczach szwagierki... Było warto.
U mojego brata dziewczyny była taka tradycja, że każdy robił sobie prezenty, ale jedna osoba zawsze mòwiła, że ona nie ma czasu by bawić się w prezenty i skoro jest ateistką to ta ceremonia jej nie dotyczy, tak było przez ok. 2 lata po czym wszyscy się zdenerwowali i skoro ona nigdy nikomu nic nie kupiła to nikt nie kupił jej. A teraz zgadnijcie kto mówi znajomym i wystawia posty na fb, że nikt jej nie docenia i nie dostała żadnego prezentu. Może osoba z wyznania to ta sama osoba...
GraczLoLa
Ale skoro każdy robił "sobie" prezenty, to w czym ona widziała problem? Nie zrobiła sobie sama, to nie dostała ;-)
Dobrych kilka lat wstecz(jak byłam mała i jeszcze naiwna) mnie tak "uraczyła" moja rodzinka na święta: mama w natłoku obowiązków przedświątecznych poprosiła mnie o zapakowanie prezentów dla dwóch moich braci, ja dla niej też coś przygotowałam(odkładałam kilka miesięcy na prezent dla niej). Niestety podczas wigilii okazało się, że dla mnie nic nie ma, więc po szybkiej naradzie rodzinnej w kotłowni-oczywiście beze mnie- dostałam zapakowanych kilka kawałków drewna do palenia a między nimi dwadzieścia złotych... jednym słowem, niezapomniany prezent...
Jak byłam dzieckiem pojechałam z babcią do rodziny na święta. Jako ze miałam jakieś 10-12 lat i sama nie posiadałam żadnych pieniędzy nic nikomu nie kupiłam. Dostałam wtedy jakiś portmonetkę i rękawiczki, ale najlepszym prezentem był komentarz mojej babci - przy całym stole rzekła - No widzisz jaka jesteś beznadziejna ty dostałaś prezent a nikomu nic nie kupiłaś. Nic nie powinnaś dostać.
Może i nie powinnam ale skąd miałam mieć w tym wieku pieniądze na prezenty? Hmmm. Do dziś pamietam ten wstyd i zażenowanie.
Chwila, moment, nie znamy całej historii. Mój brat na przykład ma 16 lat i jeszcze nigdy nikomu nic nie podarował, za to zawsze dostaje mnóstwo prezentów. W przyszłym roku nie mam jednak zamiaru mu niczego dawać, skoro sam nie wykazuje żadnej inicjatywy. Serio, nie chodzi nawet o prezenty, zwykła czekolada by wystarczyła. I to nie jest tak, że jest bez pieniędzy, bo ciągle dostaje od babć i cioć, a nawet gdyby przyszedł do mnie i poprosił o pieniądz na prezent np. dla mamy, to spokojnie by dostał.
Więc ja się w przyszłym roku nie wysilam. Pewnie będę jedyna i inni nadal będą dawali mu prezenty, ale gdyby nie - zostanie tak samo jak autorka, na własne życzenie "przegrywem".
TajemniczePoszlaki
u mnie ta sama sytuacja... z tym że jest 3 lata starszy od twojego. co roku dostaje najwięcej, a nikomu nigdy nic nie dał, nawet życzeń nie składa. poza tym nikogo się nie słucha a ze szkoły go wyrzucili, więc czy zasługuje? nie powiedziałabym. miałam mu nic nie dawać w te święta, ale zmiękłam i dałam trochę słodyczy. zapakowanych w (czysty) koci żwirek. >:3
Nie jestem człowiekiem, który by od razu na drugi rok odwdzięczył się tym samym - jednak na pewno bym pokazał swoje zniesmaczenie. Na pewno dałbym im poczuć, że jestem cholernie, ale to cholernie niezadowolony.
Chaamy!
Bezduszneeeee!
Samoluuuuuuuuuuuubne!
Wreeeeeeeeeeeeedne!
Okruuuutneeeeee!
mój mąż wyznał mi kiedyś, że podczas świąt prawie nigdy nic nie dostawał, chociaż sam zawsze wykosztowywał się dla innych. Główną obdarowywaną była jego młodsza siostra-oczko w głowie taty. W tym roku pod choinką znalazło się ponad dwadzieścia paczek, wszystkie dla niego. Prezenty nie były drogie, kompletowałam je cały rok ale ta radość w jego oczach i zazdrość w oczach szwagierki... Było warto.
U mojego brata dziewczyny była taka tradycja, że każdy robił sobie prezenty, ale jedna osoba zawsze mòwiła, że ona nie ma czasu by bawić się w prezenty i skoro jest ateistką to ta ceremonia jej nie dotyczy, tak było przez ok. 2 lata po czym wszyscy się zdenerwowali i skoro ona nigdy nikomu nic nie kupiła to nikt nie kupił jej. A teraz zgadnijcie kto mówi znajomym i wystawia posty na fb, że nikt jej nie docenia i nie dostała żadnego prezentu. Może osoba z wyznania to ta sama osoba...
Ale skoro każdy robił "sobie" prezenty, to w czym ona widziała problem? Nie zrobiła sobie sama, to nie dostała ;-)
Że robili sobie nawzajem.
Dobrych kilka lat wstecz(jak byłam mała i jeszcze naiwna) mnie tak "uraczyła" moja rodzinka na święta: mama w natłoku obowiązków przedświątecznych poprosiła mnie o zapakowanie prezentów dla dwóch moich braci, ja dla niej też coś przygotowałam(odkładałam kilka miesięcy na prezent dla niej). Niestety podczas wigilii okazało się, że dla mnie nic nie ma, więc po szybkiej naradzie rodzinnej w kotłowni-oczywiście beze mnie- dostałam zapakowanych kilka kawałków drewna do palenia a między nimi dwadzieścia złotych... jednym słowem, niezapomniany prezent...
Żeby rozwiać wątpliwości, podarowałam coś każdemu.
I naprawdę, wystarczyłoby gdyby podarowano mi choćby czekoladę, nie mam dużych wymagań.
Nadal nie wyjaśniłaś, czy zasłużyłaś na jakikolwiek prezent :)
Jak byłam dzieckiem pojechałam z babcią do rodziny na święta. Jako ze miałam jakieś 10-12 lat i sama nie posiadałam żadnych pieniędzy nic nikomu nie kupiłam. Dostałam wtedy jakiś portmonetkę i rękawiczki, ale najlepszym prezentem był komentarz mojej babci - przy całym stole rzekła - No widzisz jaka jesteś beznadziejna ty dostałaś prezent a nikomu nic nie kupiłaś. Nic nie powinnaś dostać.
Może i nie powinnam ale skąd miałam mieć w tym wieku pieniądze na prezenty? Hmmm. Do dziś pamietam ten wstyd i zażenowanie.
Chwila, moment, nie znamy całej historii. Mój brat na przykład ma 16 lat i jeszcze nigdy nikomu nic nie podarował, za to zawsze dostaje mnóstwo prezentów. W przyszłym roku nie mam jednak zamiaru mu niczego dawać, skoro sam nie wykazuje żadnej inicjatywy. Serio, nie chodzi nawet o prezenty, zwykła czekolada by wystarczyła. I to nie jest tak, że jest bez pieniędzy, bo ciągle dostaje od babć i cioć, a nawet gdyby przyszedł do mnie i poprosił o pieniądz na prezent np. dla mamy, to spokojnie by dostał.
Więc ja się w przyszłym roku nie wysilam. Pewnie będę jedyna i inni nadal będą dawali mu prezenty, ale gdyby nie - zostanie tak samo jak autorka, na własne życzenie "przegrywem".
u mnie ta sama sytuacja... z tym że jest 3 lata starszy od twojego. co roku dostaje najwięcej, a nikomu nigdy nic nie dał, nawet życzeń nie składa. poza tym nikogo się nie słucha a ze szkoły go wyrzucili, więc czy zasługuje? nie powiedziałabym. miałam mu nic nie dawać w te święta, ale zmiękłam i dałam trochę słodyczy. zapakowanych w (czysty) koci żwirek. >:3
Nie jestes przegrywem, oni są po prostu chamami. Nie chodzi głównie o prezenty, ale sami się pewnie obkupili a Ci nawet głupiej czekolady nie dali. :/
Nie jestem człowiekiem, który by od razu na drugi rok odwdzięczył się tym samym - jednak na pewno bym pokazał swoje zniesmaczenie. Na pewno dałbym im poczuć, że jestem cholernie, ale to cholernie niezadowolony.
Widocznie nie zasługujesz na prezent :)