Jak miałam jakieś 10 lat, razem z bandą z podwórka bawiliśmy się na osiedlu w podchody (taki bardziej rozbudowany berek). Z kilkoma osobami schowałam się na ostatnim piętrze jednej z klatek schodowych. Przed blokiem czaili się ci ganiający, więc wyjść nie było jak, a piekielnie chciało mi się siku... Za namową koleżanek postanowiłam sobie ulżyć tam, gdzie stałam. W trakcie mojego kucania ktoś wyszedł z mieszkania. Ja – wciąż sikając – ruszyłam po schodach. Potknęłam się o własne, niepodciągnięte spodnie i runęłam głową w dół. Z gołym tyłkiem na wierzchu.
Wszyscy prócz mnie (a jak!) zdążyli uciec. Mnie dogonił mężczyzna wychodzący z mieszkania. Po porządnej pogadance moralizującej i groźbach wezwania policji, wręczył mi mop i wiadro z wodą, abym olane półpiętro i schody wyczyściła.
Od tego czasu nie ulegam wpływom innym. I nie zbliżam się do tamtej klatki...
Dodaj anonimowe wyznanie
Miły ten facet. Ja bym jeszcze kopa w dupę zasadziła.
Jeszcze rozumiem jakbyś miała 6 lat, ale 10?
Teraz jakby się nagrało na monitoring to by z niego zrobili pedofila. A minęło przecież tylko jedno pokolenie.
I właśnie dlatego montuje się domofony, kamery i buduje "osiedla chronione" - nie tylko z powodów kradzieży, tylko żeby żadni debile nie lali i s..li po klatkach.
Bardzo mądrze facet zrobił