#VJCAF
1. Pierwsza wizyta (prywatna), zakończona przepisaniem tabletek antykoncepcyjnych. Pani podała mi swój numer i powiedziała, że w razie pytań i wątpliwości mam do niej dzwonić. Po 2 pierwszych tabletkach wystąpiło plamienie, więc zadzwoniłam i się zapytałam, czy to normalne. Pani się oburzyła, że czemu do niej dzwonię, zamiast przyjść na wizytę. Na pytanie nie odpowiedziała, tylko się rozłączyła.
2. Cytologia – dość nieprzyjemne i bolesne badanie. Pani (2) chyba źle to zrobiła, bo później plamiłam przez kilka dni, a gdy przyszedł wynik, to oczywiście do powtórzenia, z powodu zbyt dużej ilości krwi w próbce.
3. Badanie USG. Pani (3) poinformowała mnie, że moja szyjka macicy wygląda jak kalafior. Trochę mnie to przestraszyło, więc dopytywałam się o szczegóły. Na moje pytania pani odpowiadała: „Nie wiem, nie jestem w stanie teraz powiedzieć, co to jest” i wypisała skierowanie na oddział ginekologii onkologicznej.
4. Kolposkopia. Pani (4) zapomniała powiedzieć, że zamierza mi spryskać szyjkę macicy jakimś kwasem. Nie pobrała mi też materiału do biopsji, ponieważ stwierdziła, że jest to ryzykowne, gdyż jej wcześniejsza pacjentka tak krwawiła, że musiała jechać do szpitala i że powinnam iść do kogoś innego, po czym mi wpisała w kartę, że nie zgodziłam się na pobranie materiału do biopsji (ciekawe, kto by się zgodził po takich słowach).
Po tym wszystkim mam wielki uraz do ginekologów. Ze stresu przed badaniem mimowolnie spinam się na fotelu, przez co nawet zwykłe badanie jest bolesne, bo się po prostu zaciskam. Jest mi wstyd, bo zamiast normalnie się zachowywać, to panikuję (jeszcze bardziej się spinam i kurczowo ściskam fotel).
PS Odnośnie do punktu 3, po kolposkopii okazało się, że to nic groźnego, tylko nadżerka, nie przepisano mi leków, kazano czekać, aż się cofnie. Wiem, że muszę iść to skontrolować (dodatkowo kończą mi się tabletki), ale boję się ponownej cytologii i kolposkopii.
Popytaj o lekarza wśród znajomych. Niestety, wśród lekarzy jest wielu takich, którzy nie powinni mieć kontaktu z pacjentem, też na takich trafiłam, dlatego jak znalazłam fajnego ginekologa, to trzymam się go mocno.