#0C9PA
Podczas rozmowy przez aplikację Zoom zaczął szwankować mi internet. I w tym momencie szukałam opcji wyłączenie kamerki. Ale że za pierwszym razem nie zadziałało, to postanowiłam klikać, ile się da, aż się wyłączy. Udało mi się (tak myślałam), więc jako że zaczęła się lekcja polskiego (z którego byłam bardzo dobra, więc stwierdziłam, że nie będę uczestniczyć w lekcji), postanowiłam ogarnąć się – umyć twarz, przebrać się itp. Maluję się, zdejmuję koszulkę i ubieram się w coś na wyjście. Jednak widzę, że dostałam okresu. Całe majtki zaplamione, więc je ściągam i idę w samej koszulce do łazienki. W tym czasie słyszę śmiechy, ale myślę, że pewnie ktoś coś głupiego powiedział.
Wracam z łazienki i widzę swoje odbicie na ekranie... Jak się później okazało, kamerka cały czas była włączona.
"postanowiłam klikać, ile się da, aż się wyłączy. Udało mi się (tak myślałam)"
Koncepcja zaklejenia/zasłonięcia kamerki zwykłą karteczką nie podpasowała?
Współczuję, chociaż ja właśnie na takiej lekcji odkryłam swoje powołanie. Klasa wywaliła nauczyciela informatyki (!) ze spotkania i namówiła mnie, żebym pokazała cycki
Ja bym oskarżyła klasę o molestowanie
To nie była lekcja informatyki choć klasa używała komputerów i nic nie wiadomo nam o wyrzuceniu nauczyciela ale oczywiście musisz napisać że ty też tak miałaś żeby był kabaret. A w ogóle to mnie ta sytuacja dziwi. Po co uczniowie widzieli innych uczniów? Czy nauczyciel nie powinien widzieć wszystkich uczniów ale uczniowie już tylko nauczyciela? A w sumie to nawet jest niepotrzebne by nauczyciel widział uczniów. Wystarczy że na początku pisemnie potwierdzą obecność a na koniec zada zadanie związane z lekcją celem potwierdzenia bycia na niej które muszą mu potem wysłać. W sumie uważam że wręcz obowiązkowo tak powinno być by chronić dzieci i nie tylko ich. Nauczyciel pokazując swój dom godzi się na to w ramach obowiązków zawodowych ale od dziecka w ramach obowiązku szkolnego wymaganie czegoś takiego to kuriozum i już samo zmuszenie go do tego jest w sumie formą jego molestowania i nawet jeśli dziecko nie widzi w tym problemu i się na to zgadza chętnie to w sumie nie ma nic do gadania w sprawie nieswego domu tak więc zgody powinno się wymagać od jego opiekunów. Tak więc jeśli taka forma lekcji nagminnie miała miejsce w czasie pandemii to może się za to pozwy zbiorowe należą. W ogóle to wiemy jak było wtedy i że pozwy powinny się sypać z takich czy innych powodów no ale w Polsce brak kultury sądowej. Polska kultura to bić się i narzekać.