Moja starsza siostra od wielu lat walczy z uzależnieniem od alkoholu. Od kilku miesięcy zatrzymuje się w naszym domu. Nie zliczę, ile razy musiałam sprzątać jej wymiociny i myć ją, gdy wypróżniła się w majtki. Nie pomagają rozmowy ani wizyty u specjalistów, a w dodatku nauczyła się manipulować terapeutami do tego stopnia, że przypisują jej najróżniejsze środki na zmyślone schorzenia. Leki w połączeniu z alkoholem dają jej taką "fazę", że niejednokrotnie baliśmy się o jej życie. Nigdy nie zgadzała się na pobyt w ośrodku leczenia uzależnień. Jednak ostatnio pojawił się przełom - udało się nam ją przekonać, żeby podjęła się leczenia.
Wtedy cała rodzina zgodnie zaczęła jej to odradzać, wręcz wymuszać, żeby nie zamykać jej w klinice, bo "co ludzie sobie pomyślą".
Dodaj anonimowe wyznanie
Osoby uzależnione od alkoholu trzeba zostawić z konsekwencjami picia same- nie sprzątać po nich, nie myć, nie robić jedzenia. Bo inaczej myśli, że wszystko jest ok i jakoś się ułoży.
Być może autorce przeszkadzał zapach ,który unosił się za siostrą
@LatwoPowiedziec tu masz rację, aczkolwiek nie wiem czy na wszystkich to działa. Na mojego ojca podziałało, mama starała się o niego jakieś 10 lat aby wyszedł z tego szajsu. Kiedy przestała, i powiedziała że odchodzi, dwa miesiące zajęło mu doprowadzenie się do porządku, właśnie mijają dwa lata jak jest znów sobą.
Nie wiem czy działa na wszystkich, tyle słyszałam od osób mających alkoholika w rodzinie, które interesowały się tematem co trzeba zrobić.
Poza tym trzeba siebie leczyć z współuzależnienia.
Nie wiem po co ja myjesz. Jak się parę razy obudzi w swoich odchodach i wymiocinach to może przejrzy na oczy.
A po co rodzinie mówić wszystko co i jak? Wsadzajcie ją dopóki tego chce. Chyba, że jest buntownicza to na ich "nie" odpowie mocnym "TAK"
No niestety, ale pierwszym krokiem w stronę trzeźwości jest przyznanie się przed sobą do bycia alkoholikiem, a drugim przyznanie się przed wszystkimi wokół. Ludzie muszą wiedzieć, żeby jej nie kusić i żeby ona zaczęła to traktować poważnie. Zależy wam na tym, żeby siostra z tego wyszła, czy żeby ludzie sobie nic nie pomyśleli? Tylko, że jak się zachleje na śmierć to i tak wszyscy się dowiedzą, więc może lepiej zdjąć tą małomieszczańską maskę i pomóc dziewczynie, zamiast utrzymywać pozory, że wszystko jest ok?
@karlitoska Ta rodzina raczej nie będzie jej wspierać.
Nic nie będzie pomagało, dopóki będziesz po niej sprzątać i ją niańczyć. Najprostszym sposobem, choć to przykre, jest zostawić ją w stanie, do jakiego sama się doprowadziła.
Chyba nie jest niepełnosprawna i pod majtkami może się umyć sama.
Straszna głupota, tylko jej inni nie zobaczą i sobie nie pomyślą... i szkoda dziewczyny, bo tak naprawdę to albo nie chciała, albo nie umiała walczyć i teraz miałaby szansę.
zostawcie ja samej sobie
dopoki bedzie wiedziec, ze ktos jej dupe podetrze i rzygi sprzatnie, nie bedzie miala motywacji do zmiany
to wspoluzaleznienie i tez powinniscie isc na terapie
kazdy profesjonalny terapeuta uzaleznien powie wam to samo
Nie myć, niech leży we własnym gównie, aż dupa odpadnie. Nie sprzątać rzygów. A jeszcze lepiej, jak przyjdzie nawalona, to zadzwonić po policję i niech biorą ją na izbę wytrzeźwień.
Czemu jej nie wykopiesz z domu? Bo co ludzie powiedzo?