#UzaEa

Moi rodzice rozwiedli się, kiedy miałam około 4 lata. Taty z tamtego czasu nie pamiętam, jednak prawie wszyscy (oprócz jednej siostry) uznali go za naszego wroga. Byłam mała, niczego nie rozumiałam, więc po prostu robiłam to, co moje starsze rodzeństwo i żyłam w przekonaniu, że tata jest zły.

Kiedy miałam jakieś 14 lat, zaczęłam głębiej analizować moje życie i doszłam do wniosku, że nie wiem, za co go tak nie lubimy. Zaczęłam tęsknić za ojcem, którego nigdy nie miałam. Wiedziałam, że w wakacje przyjedzie do swojego domu, czyli do tej samej miejscowości, gdzie mieszkaliśmy my. Chciałam się z nim zobaczyć, ale nie miałam odwagi powiedzieć tego mamie, bałam się jej reakcji.

Pewnego dnia tata wysłał mi SMS-a z życzeniami urodzinowymi. Opróżniałam skrzynkę wiele razy, ale tego SMS-a trzymałam chyba pół roku. Później, raz na jakiś czas, pojawiały się kolejne SMS-y, czasami doładowywał mi konto. Wtedy odzyskiwałam wiarę w to, że może kiedyś się z nim spotkam. Moje marzenia odżywały. Kiedy byłam na wycieczce w Krakowie, przewodnik powiedział nam, że gdy pomyśli się życzenie i dotknie Dzwonu Zygmunta - ono się spełni. Wiecie, o czym pomyślałam? Żeby mieć normalne kontakty z tatą.

W międzyczasie moja mama zaczęła czasami z nim rozmawiać. Już nie była na niego zła.
Pod koniec wakacji mama zaczęła znikać z domu na całe dnie. Jedyne, co nam mówiła, to że szykuje dla nas "niespodziankę", ale musimy poczekać do końca roku. Z rodzeństwem wymyślaliśmy różne scenariusze. I zgadliśmy. Z czasem mama wtajemniczyła moją najstarszą siostrę, potem mnie, potem resztę rodzeństwa.

I tak, tuż przed Bożym Narodzeniem, wynajęliśmy mieszkanie w mieście (wcześniej mieszkaliśmy w zaniedbanym domu na wsi). I wiecie, kto z nami mieszka? Tak, tata.

Mam dziś 17 lat i zaczynam poznawać mojego ojca. Nasze kontakty są dość sztywne, on próbuje zagadywać, ja czasami też. A tak naprawdę, to siedzę prawie cały dzień w pokoju moim i siostry (reszta rodzeństwa jest na studiach poza miastem). Chcę go poznać, ale jednocześnie się tego boję. Mimo wszystko czuję, że będzie dobrze.

Mieszkamy razem już prawie 3 miesiące i dostrzegam, jak bardzo jestem do niego podobna. Przede wszystkim charakterem, ale raz, kiedy się śmiał, zobaczyłam u niego swój uśmiech. ;)
xbuntowniczkax Odpowiedz

Mam nadzieję, że Wasze kontakty będą coraz lepsze :) trzymam kciuki i powodzenia! :)

strafberry Odpowiedz

Popłakałam się. Kiedyś dotknę Dzwonu Zygmunta i zażyczę sobie tego samego.

alutka19 Odpowiedz

Tylko życzyć wam powodzenia i dobrych relacji 😉

Eisoptrofobia Odpowiedz

Też zawsze marzyłam o normalnych kontaktach z tatą.. No nie spełniło się. Już nawet nie marzę, teraz wiem że to nie jest człowiek z którym można mieć normalny kontakt.

Kachna12345 Odpowiedz

Nie rozumiem jak mozna dziecku zabraniac kontaktow z wlasnym ojcem... Twoja matka to hipokrytka. Poznalas ojca dopiero kiedy ona zaczela go znow "lubic". Przykre

NiepoprawnyRealista Odpowiedz

Rzadko, tego typu wyznania tu lądują, szczere, fajnie napisane i nie o "chwytliwych" tematach.
Powodzenia w poznawaniu taty:-)

hej Odpowiedz

Dzwon Zygmunta spełnił i moje marzenie :).

GuitarIsMyOnlyLove Odpowiedz

Moi rodzice też rozwiedli się jak jeszcze się nawet nie urodziłem, nigdy nie widziałem nawet swojego ojca na oczy no może poza jednym wyjątkiem. Przyszedł na moją komunie przypominając sobie o moim istnieniu 8 lat po narodzinach, kompletnie pijany został wyrzucony z sali przez mojego wujka. W sumie to chyba nawet nie chce go poznac ;D

ssiiaa Odpowiedz

Super trzymam kciuki za was...
Mój tata zmarł jak miałam 14 lat...
Nie zdążyłam mu nawet powiedzieć jak bardzo go kocham

anonimka2003 Odpowiedz

Wspaniałe wyznanie! Życzę powodzenia!

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie