#UyiIE

Jestem strasznie samotna. Mimo że studiowałam stacjonarnie, to nie zawiązałam jakichś bliższych więzi żeby mieć z kim się spotykać czy wynająć mieszkanie i przez półtorej roku siedziałam u siebie w domu w małej miejscowości.

Mam wrażenie, że wszyscy moi znajomi obecni lub byli ułożyli sobie życie lepiej ode mnie. Cały czas myślę o tym co by było gdybym zamiast odtrącać każdego mężczyznę to ułożyła sobie z jakimś życie i miała już dziecko i rodzinę. Tak, mam dwadzieścia lat i nie chcę studiów, chcę męża i rodziny. Nie zależy mi na karierze, chcę po prostu żeby ktoś mnie pokochał, tak po prostu za to jaka jestem.

Mam dwadzieścia lat i nigdy nie byłam w związku, nigdy się nawet nie całowałam, potrzebuję bliskości i tego, żeby ktoś po prostu mnie przytulił kiedy będzie mi źle. Przez ten rok wyobrażałam sobie jakieś chimery, historie o obcych ludziach, napisałam nawet książkę na prawie trzysta stron, która jest całą biografią nieistniejącej osoby, a do tego jest po prostu miernym paszkwilem.

Studia, na których jestem nie sprawiają mi satysfakcji, nie widzę już dla siebie przyszłości. Jedyne czego chcę to zginąć, ale powstrzymuje mnie myśl o cierpieniu mojej rodziny i jakaś iskra nadziei, że jeszcze ktoś mnie pokocha, że będę jeszcze szczęśliwa, ale coraz bardziej przestaję w to wierzyć. Mam coraz większe lęki przed życiem i nie potrafię sobie z nimi poradzić. Przez to półtorej roku żyłam w jakiejś bańce zdalnego nauczania, mieszkania z rodziną, rzadkiego wychodzenia z domu, a wszelkie potencjalne problemy zagłuszałam wyobrażając sobie historie o obcych mi ludziach - teraz widzę, że po prostu nie chcąc myśleć o sobie wymyśliłam sobie jakieś alter ego, które pomimo wielu cierpień zyskuje chociaż miłość i potomstwo. Teraz dopada mnie wszystko ze zdwojoną siłą.

Jestem swoim największym wrogiem i problemem, którego nie mogę zwalczyć. Nie wiem jak mam dalej żyć.
anonimowe6692 Odpowiedz

Co by było gdybyś nie odtrącała wszystkich adoratorów? Cóż, najprawdopodobniej tkwiłabyś w nieszczęśliwym związku, ale nie chciałabyś się rozstać, licząc na to, że zostanie w obecnym związku szybciej Cię doprowadzi do założenia rodziny i posiadania dzieci. A Twój chłopak, widząc, że coś jest nie tak, przeciągałby pójście o krok dalej i 10 lat później ogarnęłabyś, że tkwisz od lat w związku, który nigdzie nie zmierza z kimś kogo nigdy nie chciałaś. Nawet gdybyś weszła w szczęśliwy związek (co przy decydowaniu się na kogoś na siłę jest mało prawdopodobne), szanse, że znajdziesz chłopaka z takim samym priorytetem, który będzie chciał mieć dzieci tak szybko są nikłe. To co czujesz to naturalny instynkt, który niewiele ma wspólnego z rozsądkiem w tej sytuacji. Skup się na razie na studiach, zdobywaniu zawodu i szukaniu właściwego partnera - to są kroki, które pozwolą Ci spełnić swoje marzenie o rodzinie i zapewnić tej rodzinie byt, bez tego się nie obejdziesz. No możesz nie mieć studiów, ale znalezienie partnera który utrzyma całą rodzinę samodzielnie w dzisiejszych czasach może być trudne

psica

Jest wiele ofert pracy dla ludzi bez studiów. Ja się wręcz obawiam tego że niepotrzebnie skończyłam podstawówkę gdy czytam w wymaganiach odnoście wykształcenia nagminnie 'brak lub niepełne podstawowe'.

anonimowe6692

Tak, ale łatwiej jest zdobyć sensowną w miarę dobrze płatną pracę mając jakiś zawód. To nie muszą być studia, ale to jedna z dróg. A jak się marzy o zakładaniu rodziny i płodzeniu dzieci, to najlepiej byłoby mieć UOP na czas nieokreślony

NAUS Odpowiedz

"chcę po prostu żeby ktoś mnie pokochał, tak po prostu za to jaka jestem." - wbrew pozorom to nie są wcale niskie wymagania. Z Twojej wiadomości przebija się przede wszystkim rozgoryczenie i desperacja, co nie jest dziwne ani obce, większość z nas tam była. Jednak sytuacja nie jest tak mroczna, jak Ci się wydaje. Jesteś w najlepszym wieku, by kogoś poznać, współczynnik singli na rynku chyba nigdy nie był wyższy, a w dodatku jesteś kobietą. Moim zdaniem największym zagrożeniem nie jest to, że kogoś poznasz, ale to, że właśnie Twoje życzenie się spełni, ale Ty nie będziesz umiała go wykorzystać, za co zapłacisz wysoką cenę. Zlepisz się z długo wyczekiwanym partnerem, powiążesz z nim wszystkie oczekiwania, marzenia i nadzieje, nie mając jednocześnie gwarancji, że to właśnie on będzie tym, z którym będzie to miało sens. A co jeśli to nie będzie ON?

Gdybym był Tobą, dałbym sobie rok czasu na zastanowienie się jaki partner naprawdę byłby dla Ciebie dobry oraz jakie masz wobec niego oczekiwania. Nie obraź się, ale powinnaś mieć większe wymagania niż to, że będzie Cię przytulał, gdy będzie Ci źle. Wiem, że może nie brzmi to najlepiej i zaraz wyrzucisz mi, że dość już byłaś sama i tego akurat Ci już starczy, ale mam wrażenie, że nie wykorzystałaś tego czasu najlepiej. Jak sama mówisz, jego większość przetrawiłaś na bujanie w obłokach.
Może odpowiednia osoba jeszcze nie pojawiła się w Twoim życiu, bo nie jesteś na to gotowa?

Czytałem niedawno całkiem udaną książkę: Eric Baker, Czego nie mówią nam o relacjach.
Może ona mogłaby być dla Ciebie skromnym punktem wyjścia?:)

Powodzenia,
i nie łam się, w każdej sytuacji można odnieść zwycięstwo, jeśli nie zaakceptuje się wiktymizacji.

psica

Ja ją nawykowo akceptuję z automatu nie panując nad swym zachowaniem. Niby mówię 'nie' a robię 'tak'. Mi już brak woli działania do bycia sprawczą. To się fachowo nazywa abulia.

wyzwoIonaa Odpowiedz

Niestety, dziś już nie ma prawdziwych mężczyzn a jeśli już są, to zajęci

Dodaj anonimowe wyznanie